W Marcinkowie walczą z nielegalnym składowiskiem. Nie wpuszczają tirów z odpadami

Polska

- Ktoś wynajmuje teren, zwozi tony śmieci, nie liczy się z nami. Widzieliśmy mieszkańców Wszednia, którzy musieli się odnaleźć po pożarze, ich skażone ogrody. Nie pozwolimy na to u nas - mówią mieszkańcy Marcinkowa i Gębic w Kujawsko-Pomorskiem, którzy blokują wjazd ciężarówek na miejscowe składowisko odpadów. Zwieziono tam już 50 ton śmieci. Mieszkańcy zapowiadają, że będą protestować do skutku.

Teren składowiska patrolują policjanci i funkcjonariusze straży miejskiej.

 

Specjalna komisja ze Starostwa Powiatowego w Mogilnie potwierdziła, że składowisko jest nielegalne. - Nieruchomość podzielona jest na dwie części, a właściciel oraz dzierżawca tej, na której znajdują się odpady, nie mają stosownych pozwoleń na taką działalność - powiedział dyrektor wydziału ochrony środowiska w tej instytucji Andrzej Stachowiak.

 

Dodał, że właściciel firmy, która obecnie dzierżawi teren, w ogóle nie prowadzi działalności gospodarczej związanej z odpadami. 

 

Starostwo ma skontaktować się z przedsiębiorcą po weekendzie, gdyż przebywa on poza granicami kraju. Straż miejska w Mogilnie deklaruje, że będzie solidaryzowała się z mieszkańcami i blokowała wjazd kolejnych ciężarówek z odpadami. 

 

Nie mogą nikogo ukarać

 

- Sprawa tutaj wygląda podobnie jak w całej Polsce. Ktoś wynajmie teren i nie liczy się z tym, że tu mieszkają ludzie, a takie składowisko może skazić teren. Widzieliśmy mieszkańców Wszednia, którzy musieli się odnaleźć po pożarze, a także ich ogrody, które są skażone. Przecież oni musieli się ewakuować. Walczyli z tym od lat. My chcemy działać zanim zwiozą tutaj kolejne tony śmierci. Będziemy w tym miejscu dzień i noc - mówią mieszkańcy.

 

- W piątek, w ubiegłym tygodniu zaczęło się utwardzanie drogi. W poniedziałek przyjechały wieczorem dwie ciężarówki z odpadami. Od razu zaalarmowaliśmy wszystkie służby. Nie pozwolimy na składowisko w pobliżu naszych domów - powiedział Polsat News Marek Wierzbiński, jeden z mieszkańców.

 

Na razie służby nie mogą w tej sprawie nikogo ukarać. - Nie możemy nawet nałożyć na taką osobę mandatu, gdyż nie jest to teren publiczny, a prywatny - powiedział komendant straży miejskiej w Mogilnie Mirosław Kuss.

 

Potrzebna zmiana przepisów

 

Mogą to zmienić dopiero nowe przepisy, które są procedowane w Sejmie. W środę odbyło się pierwsze czytanie nowelizacji dwóch projektów ustaw składających się na tzw. pakiet odpadowy. Chodzi o projekt ustawy o odpadach oraz o Inspekcji Ochrony Środowiska.

 

W trakcie debaty wszystkie kluby parlamentarne opowiedziały się za dalszymi pracami nad tymi projektami w komisjach sejmowych.

 

Głównym celem dwóch projektów nowel jest - jak podkreślił minister środowiska Henryk Kowalczyk - uszczelnienie sytemu i ukrócenie nieprawidłowości w gospodarce odpadowej, a także istotne wzmocnienie inspekcji ochrony środowiska. Propozycja zmian to też pokłosie kilkudziesięciu pożarów składowisk, magazynów śmieci, do których dochodziło w ostatnim czasie w różnych częściach kraju.

 

PAP, polsatnews.pl, Polsat News

paw/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze