Polscy europosłowie pokłócili się w Brukseli. Timmermans: trzeba pilnie działać ws. Sądu Najwyższego

Świat

Wzajemne oskarżenia europosłów PiS i PO o zdradę ojczyzny i współpracę z komunistycznymi służbami - tak wyglądała debata komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego o praworządności w Polsce. Obecny na niej wiceszef KE Frans Timmermans ocenił, że trzeba pilnie działać w sprawie sędziów Sądu Najwyższego, którzy 3 lipca mają przejść na emeryturę.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, obowiązującą od 3 kwietnia, sędziowie SN, którzy osiągnęli nowy, niższy wiek emerytalny i nie zgłosili wniosku o możliwość dalszego orzekania, przejdą w stan spoczynku. KE sprzeciwia się temu, wskazując, że sędziowie są nieusuwalni.

 

- Komisja jest w pełni świadoma, że jest potrzebne pilne działanie. KE tego nie zaniedba - zapewnił Timmermans podczas obrad w Brukseli.

 

Europoseł PO Michał Boni zaapelował, aby Komisja Europejska wykorzystała narzędzia, które pozwolą obronić praworządność w Polsce. 

 

- Chcielibyśmy, by KE była w pełni i skutecznie strażnikiem wartości zapisanych w naszych europejskich traktatach. Po wczorajszej decyzji KE ma pan wszystkie możliwości w ręku, by dalej walczyć o praworządność w Polsce. Nie odpuszczajmy, bo chodzi o zbyt wiele - mówił Boni do wiceszefa KE.

 

Wiceprzewodnicząca Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy Sophie in ’t Veld również domagała się rozpoczęcia procedury o naruszenie prawa UE przez KE w związku z ustawą o SN. - Proszę się nie wahać i wystąpić (w tej sprawie) do Trybunału Sprawiedliwości - wtórowała jej eurodeputowana PO Barbara Kudrycka.

 

"Marsjanie atakują"

 

Karol Karski (PiS) porównał działanie komisji, do sytuacji z komedii science-fiction "Marsjanie atakują". - Oni (kosmici - red.) szli i strzelali do wszystkiego, a jednocześnie krzyczeli przez megafony: "nie bójcie się nas, przychodzimy w pokoju". Tutaj mamy podobną sytuację - mówił.

 

Zarzucał KE nierówne traktowanie, oceniając, że Komisja nie ma problemu z niemieckimi czy hiszpańskimi rozwiązaniami, w myśl których rządy również mają wpływ na powoływanie sędziów. "Czy w sytuacji, kiedy procedura z art. 7 zakończy się niekonkluzywnie poda się pan do dymisji? To było by honorowe rozwiązanie" - zwrócił się Karski do Timmermansa.

 

- Wielu przedstawicieli opozycji polskiej i chwali się tym, że polska zostanie finansowo ukarana, a w przypadku kiedy ich partia wygra, te pieniądze nie przepadną ale będą zamrożone. Mam nieodpartą chęć zadania takiego pytania,, czy taki układ został zawarty? - pytała Beata Gosiewska (PiS).

 

"Ten człowiek współpracował ze służbami"

 

Głos zabrał również Czesław Hoc (PiS), który odniósł się do wypowiedzi Michała Boniego. - Boni emocjonalnie nawołuje, by "Europa nie odpuszczała". Ten człowiek w czasie reżimu komunistycznego, totalitarnego, współpracował ze służbami PRL, był tajnym współpracownikiem. To tak gwoli wiarygodności - mówił Hoc.

 

Boni ripostował, że przez całe lata 80. działał w podziemnej "Solidarności", a w 1986 roku podpisał pod groźbą szantażu i utraty dziecka deklarację współpracy, której nigdy nie podjął. - Nie mam sobie nic do zarzucenia - mówił przekonując, że wnoszenie tej sprawy do debaty jest skandaliczne. Za swoje wystąpienie Boni został nagrodzony brawami.

 

Argument o współpracy ze służbami komunistycznymi wybrzmiał też w przemówieniu europosłanki PiS Jadwigi Wiśniewskiej, która oskarżała o nią eurodeputowanych PO. - Państwo z PO sami sobie świadectwo hańby wystawili dziś i wielokrotnie wcześniej - oświadczyła, odnosząc się do apeli Platformy o procedurę w sprawie ustawy o SN.

 

"Nieprawdopodobne kłamstwa"

 

Wiśniewska mówiła też, że przyjeżdżając do Polski, Timmermans widzi kraj, który się rozwija. - Widzi pan, jak wygląda sytuacja w Polsce. Proszę w 100-lecie odzyskania niepodległości w Polsce nie stawiać Polski w tak trudnej sytuacji, że oto instytucje UE mieszają się w wewnętrzny spór polityczny w Polsce. Proszę nie stawać się częścią tego sporu - apelowała do wiceszefa KE.

 

Odpowiedziała jej europosłanka PO Julia Pitera, mówiąc, że Timmermans miał okazję przyjrzeć się, jak wygląda dyskusja w Polsce.

 

- Kłamstwa, których wysłuchaliśmy, są nieprawdopodobne. Mówi to partia, która w swoich szeregach miała komunistycznego ministra sprawiedliwości (Andrzeja Kryże, w PRL sędziego, a w rządzie PiS w latach 2005-2007 wiceministra sprawiedliwości - red.), który skazywał opozycyjnych działaczy, m.in. byłego prezydenta (Bronisława) Komorowskiego - oświadczyła. Wypominała też PiS-owi, że w swoich szeregach ma Stanisława Piotrowicza, prokuratora w czasach PRL.

 

Pitera odniosła się też do zarzutu o "nierówne traktowanie". - Wczoraj w ciągu 12 godzin zmieniono jedną ustawę (w środę przyjęto projekt zmian w ustawie o IPN) bez żadnej dyskusji. Mówią o wysłuchaniu drugiej strony, gdy w polskim Sejmie wyłącza się mikrofon i obcina się posłom opozycji pensje bez możliwości odwołania - dodała.

 

Timmermans: tworzycie teorie spiskowe

 

Sam Timmermans, odnosząc się na koniec do emocjonalnej wymiany zdań między polskimi politykami, apelował, by w dyskusji trzymać się faktów, tak jak to robi Komisja Europejska. - Nie podejmujecie żadnych wątków, które poruszyłem wcześniej. Jedynie co robicie to atakujecie personalnie swoich kolegów i mnie, a także tworzycie teorię spiskowe. Słyszałem je przez wiele lat, bo jestem na tyle stary, że pamiętam podzieloną Europę i jakie formy nacisku istniały za żelazną kurtyną. Polegajcie na faktach - apelował.

 

Wiceszef KE przywoływał też m.in. najnowszy krytyczny raport Grupy Państw Przeciwko Korupcji (GRECO) w sprawie Polski, wskazujący, że cały czas utrzymuje się systemowe zagrożenie dla praworządności.

 

Oświadczył, że między nim a szefem KE Jean-Claude'em Junckerem nie ma różnicy zdań, jeśli chodzi o podejście do działań rządu w Warszawie. Zaznaczył też, że ma wsparcie całego kolegium komisarzy.

 

"KE ma określoną liczbę instrumentów, które może wykorzystać. Będzie je wykorzystywać, gdy uznamy, że nadszedł właściwy czas" - powiedział dziennikarzom po posiedzeniu.

 

Pytany o procedurę o naruszenie prawa UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym powiedział, że zostanie to rozważone przez KE w nadchodzących dniach. "Desperacko staram się przekonać polski rząd, by zrozumiał, że powinien podjąć kroki w kierunku sugerowanym przez KE. Mam nadzieję, że to zrobią. Czekam na sygnały, czy polski rząd chce wypełnić rekomendacje KE" - powiedział Timmermans.

 

"Jesteśmy sędziami europejskimi"

 

Rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski był pytany w czwartek przez dziennikarzy, czy w kontekście wypowiedzi Timmermansa jest jakieś oczekiwanie ze strony SN reakcji i możliwych do podjęcia działań na forum europejskim.

 

- Według ostatnich doniesień i deklaracji to chyba jedyne nasze oczekiwania, wiążą się z tym trybem właśnie, czyli z Komisją Europejską i z Trybunałem Sprawiedliwości UE - odparł Laskowski. - Oczekiwania nie są przesadnie wygórowane. Zdajemy sobie sprawę z upływu czasu i z terminów, jakie nadchodzą. Także jakieś prawdopodobieństwo reakcji może jeszcze jest. Nie wiem jak duże, nie potrafię tego ocenić - zaznaczył.

 

Dodał, że sędziowie uważnie śledzą wszystkie doniesienia. - Oczywiście czujemy się częścią Europy, częścią UE, częścią systemu prawnego Unii Europejskiej - dodał Laskowski. - Sąd Najwyższy to jest jeden z sądów najwyższych Unii Europejskiej, a my wszyscy jesteśmy jakby sędziami europejskimi - zaznaczył.

 

- Poza tym, że jesteśmy sędziami polskimi, jesteśmy także sędziami europejskimi. Liczymy na to, że będziemy razem z innymi sędziami w Europie uznawać za ważne te same wartości - podkreślił.

 

Procedura ws. Sądu Najwyższego

 

Komisja Europejska ma rozpocząć procedurę dotyczącą ustawy o Sądzie Najwyższym i zapowiedziała, że nie wycofa się z tej procedury mimo wyjaśnień Polski w tej sprawie oraz w sprawie całej reformy sądownictwa udzielonych podczas wtorkowego wysłuchania w Radzie UE ds. Ogólnych.

 

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w trzy miesiące od tego terminu w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogą oni dalej pełnić swoją funkcję, jeśli - w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, czyli do 2 maja - złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a Prezydent RP wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN.

 

W Sądzie Najwyższym orzeka obecnie 74 sędziów, spośród których 27 osiągnęło ten wiek. Komisja Europejska poddała silnej krytyce to rozwiązanie, wskazując, że otwiera ono drzwi do upolitycznienia SN.

 

PAP, polsatnews.pl, Polsat News

bas/dro/zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze