Polski żubr zastrzelony w niemieckim miasteczku. Prokuratura za Odrą umorzyła postępowanie

Polska
Polski żubr zastrzelony w niemieckim miasteczku. Prokuratura za Odrą umorzyła postępowanie
Polsat News, zdj. ilustracyjne

Niemiecka prokuratura, która zajmowała się sprawą zabicia polskiego żubra w przygranicznym miasteczku Lubusz nad Odrą, umorzyła postępowanie. Śledczy uznali, że miejscowe władze miały prawo podjąć decyzję o odstrzale ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców. Niemiecki oddział organizacji ekologicznej WWF zapowiada odwołanie od tej decyzji. Łowczy zastrzelił żubra we wrześniu zeszłego roku.

Zanim zostało zabite, zwierzę kilka lat wędrowało po województwie lubuskim - było m.in.: w Gorzowie, Santoku, Krzeszycach czy Owczarach. W końcu byk przeszedł przez Odrę na stronę niemiecką.

 

Realne zagrożenie dla mieszkańców

 

Zwierzę pojawiło się w przygranicznym miasteczku. Natychmiast zareagowały lokalne władze. Decyzję o zastrzeleniu ważącego 900 kg zwierzęcia podjął szef urzędu do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego miasta Lubusz. Władze obawiały się, że spacerujący po ulicach żubr może stanowić zagrożenie dla ludzi i zwierząt.

 

Niemiecki oddział organizacji ekologicznej WWF złożył wówczas w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zdaniem działaczy, decydując o zastrzeleniu będącego pod ochroną żubra bez widocznego zagrożenia, dyrektor urzędu popełnił przestępstwo.

 

Niemiecka prokuratura uznała jednak, że zagrożenie dla mieszkańców było i zdecydowała o umorzeniu postępowania przeciwko urzędnikom - poinformowała niemiecka gazeta "Markische Oderzeitung".

 

W odpowiedzi na tę decyzję niemiecki oddział WWF zamierza zaskarżyć postanowienie do Prokuratury Generalnej.

 

"Sytuacja nie powinna mieć miejsca"

 

Polski oddział WWF poinformował, że ze swojej strony nie będzie podejmował kroków prawnych, bo sprawa dotyczy Niemiec, ale wspiera niemiecki WWF w jego sprzeciwie wobec zabicia zwierzęcia.

 

"W przypadku żubra w Lubuszu nie było podstaw do odstrzału i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, zwłaszcza, że mówimy o gatunku chronionym. Zwierzę nie było agresywne ani groźne, było też przyzwyczajone do ludzi" - poinformowała polsatnews.pl Katarzyna Karpa-Świderek, rzeczniczka WWF Polska.

 

W listopadzie 2017 r., dwa miesiące po zastrzeleniu polskiego żubra, niemieckie Ministerstwo Środowiska opublikowało instrukcję postępowania na wypadek pojawienia się nad granicą kolejnego żubra z Polski.

 

Odstrzał w "absolutnie wyjątkowej sytuacji"

 

Zgodnie z nią, żubra można zabić jedynie w "absolutnie wyjątkowej sytuacji, gdy zagrożone jest życie i zdrowie ludzi" - zastrzegł brandenburski resort ochrony środowiska. 

 

W Niemczech jest kilka hodowli żubrów, ale zwierzęta są tam trzymane w zamkniętych zagrodach, po kilka sztuk. Najbliższa taka zagroda znajduje się w Parku Narodowym Dolnej Odry niedaleko Schwedt.

 

Według danych ministerstwa środowiska z 1 lipca zeszłego roku w Polsce na wolności żyło pięć stad żubrów, łącznie liczących 1347 osobników. Można było je spotkać nie tylko w Puszczy Białowieskiej, ale także w Puszczach: Boreckiej i Knyszyńskiej, w Bieszczadach i w graniczącym z Lubuskiem woj. zachodniopomorskim, gdzie bytowały na swobodzie 184 osobniki. To najprawdopodobniej z tego stada pochodził żubr widziany w Lubuskiem, którego zastrzelili Niemcy.

 

polsatnews.pl, gorzowianin.com

paw/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze