"Ryzyko naruszenia praworządności". Jedna z komisji PE za uruchomieniem art. 7 wobec Węgier

Świat
"Ryzyko naruszenia praworządności". Jedna z komisji PE za uruchomieniem art. 7 wobec Węgier
pixabay.com/kalmarfoto/Budapeszt

Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) opowiedziała się w poniedziałek za uruchomianiem art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier.

W przegłosowanym przez nią dokumencie podkreślono, że na Węgrzech istnieje poważne ryzyko naruszenia praworządności. Z tego powodu eurodeputowani chcą, by Parlament Europejski zwrócił się do Rady UE, czyli krajów członkowskich, o uruchomienie wobec Węgier art. 7.

 

Podczas poniedziałkowego głosowania projekt raportu w tej sprawie poparło 36 eurodeputowanych, a 19 było przeciw. Głosowanie na sesji plenarnej ma się odbyć we wrześniu. Na tym forum przyjęcie rezolucji będzie wymagało 2/3 głosów. Przyjęcie dokumentu będzie oznaczało, że PE rekomenduje Radzie UE rozpoczęcie procedury art. 7 wobec Węgier.

 

Zaostrzenie prawa antyimigracyjnego

 

Z przyjęcia propozycji zadowolenie wyraziło kilka frakcji w PE, w tym liberałowie. "Ostatnie wydarzenia na Węgrzech doprowadziły do poważnego pogorszenia się praworządności, demokracji i praw podstawowych" - wskazała frakcja w komunikacie.

 

Choć powodem zgłoszenia rezolucji były zarzuty o podważanie przez rząd premiera Viktora Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, lista zarzutów w ostatnim czasie się wydłużyła.

 

W ubiegłym tygodniu węgierski parlament przyjął poprawkę do konstytucji przewidującą, że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się. Przegłosowano też pakiet ustaw antyimigracyjnych, nazwany przez rząd "Stop Soros" w nawiązaniu do amerykańskiego finansisty, któremu władze Węgier zarzucają działania na rzecz sprowadzenia do Europy milionów imigrantów.

 

Zgodnie z nowelizacją kodeksu karnego, wprowadzoną w ramach tego pakietu, za wspomaganie bezprawnej imigracji będzie uchodziło np. umożliwienie wszczęcia postępowania o uzyskanie statusu uchodźcy komuś, kto nie jest narażony na prześladowania w swoim kraju lub w państwie, przez które przejeżdżał. Regulacje zostały skrytykowane m.in. przez Komisję Wenecką, której zdaniem nadmiernie ograniczają one prawa grup obywatelskich.

 

"Jest jasne, że demokracja i praworządność są na Węgrzech zagrożone"

 

Sprawozdawczyni projektu rezolucji PE Judith Sargentini (Zieloni) podkreśliła, że nastał czas, by UE przeciwstawiła się premierowi Węgier i broniła wspólnych wartości, wolności słowa oraz rządów prawa. Ugrupowanie Fidesz premiera Orbana należy do Europejskiej Partii Ludowej (EPL, do tej samej partii należy PO), która w powszechnej opinii roztacza w Brukseli i Strasburgu parasol ochronny nad Budapesztem.

 

- Jest jasne, że demokracja i praworządność są na Węgrzech zagrożone. EPL, choć mówi o czerwonych liniach, dała swoim posłom wolną rękę w głosowaniu nad tym raportem. Węgierski rząd postanowił ignorować wszystkie międzynarodowe ostrzeżenia i rekomendacje mające chronić najbardziej podstawowe elementy demokracji liberalnej - zaznaczył w specjalnym oświadczeniu szef liberałów Guy Verhofstadt.

 

Również socjaliści w PE wezwali EPL do "powstrzymania dryfu (premiera Węgier) w stronę autorytaryzmu". - Przez ostatnie siedem lat Viktor Orban dokonywał erozji podstawowych zasad demokracji na Węgrzech. Atakował niezależne media, organizacje pozarządowe, a teraz bierze na cel niezależność sądownictwa - oświadczył szef grupy socjalistycznej w PE Udo Bullmann.

 

Węgierski minister MSZ: wyrok napisano zanim zaczęło się postępowanie

 

W poniedziałek węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto oświadczył, że w Brukseli odbył się w sprawie Węgier proces pokazowy, który teraz zakończył się wyrokiem politycznym. Minister, który przebywa w Londynie, powiedział o tym w wywiadzie dla agencji MTI.

 

- Niestety pamiętamy z węgierskiej historii niezliczone podobne procesy, gdy wyrok pisano zanim jeszcze zaczęło się postępowanie - oznajmił, wyrażając przekonanie, że w tym postępowaniu Brukseli nie interesowała rzeczywistość.

 

Jak podkreślił, między Brukselą i Budapesztem trwa poważny spór w związku z migracją. W Brukseli "migrację i odbywającą się za jej sprawą wymianę ludności uważa się za wartość", a tymczasem "my uważamy bezpieczeństwo, ochronę rodziny i kultury chrześcijańskiej oraz szacunek dla pracy za takie wartości europejskie, których należy przestrzegać, a także reprezentować je i chronić" - ocenił.

 

"Będziemy wierni swojej polityce"

 

Szijjarto wyraził przekonanie, że "w Brukseli gra się z nut George’a Sorosa i reprezentuje się jego poglądy oraz interesy, my zaś na Węgrzech zwracamy uwagę na interesy Węgrów". Dlatego "oczywiście będziemy wierni swojej polityce, która sprzeciwia się nielegalnej imigracji, i nie pozwolimy, by choć jeden nielegalny imigrant postawił stopę na Węgrzech" - oświadczył.

 

Minister dodał, że politycy, którzy "teraz, po pokazowym procesie orzekli polityczny wyrok wobec Węgier", nie mają żadnego prawa do potępiania, "klasyfikowania" i atakowania Węgrów. Jak zaznaczył, w przyszłym roku Węgrzy wydadzą wyrok w sprawie wyników brukselskich polityków podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego.

 

Art. 7 Traktatu o UE stanowi, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Ewentualne podjęcie decyzji o sankcjach wymaga jednak jednomyślności państw UE.

 

PAP

nro/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze