"Ona by się wykorzystać nikomu nie dała". Licealiści bronią Wandy Traczyk-Stawskiej

Polska
"Ona by się wykorzystać nikomu nie dała". Licealiści bronią Wandy Traczyk-Stawskiej
Polsat News

- Jesteśmy oburzeni, kiedy (...) sugeruje się, że Pani Wanda poszła do Sejmu i wystąpiła na marszu wolności wskutek manipulacji i opisuje się Ją jako bezbronną i bezwolną staruszkę - napisali uczniowie Społecznego Liceum Startowa 4K w Warszawie. To ich odpowiedź na komentarz w TVP, że 91-letnia uczestniczka powstania warszawskiego odwiedziła w Sejmie protestujących, bo zmanipulowali ją politycy.

Licealiści przywołali w liście otwartym materiał "Wiadomości" TVP, wyemitowany 12 maja w dniu Marszu Wolności. "Chorzy, słabi czy kombatanci sprzed lat - tacy bohaterowie przyciągają uwagę. Dlatego politycy od zawsze chętnie posiłkowali się ich historiami. Gorzej, jeżeli te inspiracje są fałszywe, albo jeśli dzieje się to w sposób zupełnie niezgodny z rzeczywistością, bo wtedy to jest już manipulacja - zapowiedział go prezenter.

 

Uczniowie nie zareagowali od razu; publikowali list dopiero po tym, gdy zaprosili Wandę Traczyk-Stawską do swojej szkoły i osobiście ją poznali. 

 

"Odwiedził nas żołnierz. Żołnierz nie do złamania, niosący ze sobą historię, którą czcimy, lecz rzadko znamy. Żołnierz twardy jak skała, całe życie angażujący się w teraźniejszość i przyszłość swojego kraju. Żołnierz na służbie, oddany swojej ojczyźnie. Drobna, starsza Pani i rozpoczęła opowieść, która obudziła w nas ogromny szacunek i podziw. A także potrzebę działania" - przekazali we wpisie na Facebooku.


Przypomnieli, że Wanda Traczyk–Stawska, ps. Pączek brała udział w Powstaniu Warszawskim mając 17 lat. "Mówi, że walczyła wówczas przede wszystkim o wolność i godność warszawiaków. Godność człowieka jest godnością człowieka w każdych warunkach, dlatego p. Wanda Stawska po wojnie została nauczycielką w szkole specjalnej i nadal walczyła" - napisali.


Stwierdzili, że pani Wanda obudziła w nich "podziw i szacunek siłą charakteru i podejściem do życia jako służby".

 

"To nie bezradna staruszka"

 

"Podczas wizyty w naszej szkole we worek 8 maja powiedziała nam, że wybiera się do Sejmu, żeby swoją wizytą wesprzeć protest osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców i opiekunów. W piątek poszła. Nie miała przepustki. Czekała ponad godzinę, w upale. Nie zaproponowano jej stołka ani szklanki wody. Jesteśmy oburzeni słuchając, kiedy o tym mówi" - napisali.


"Jesteśmy też oburzeni, kiedy w wiadomościach TVP1 12 maja słyszymy o Pani Wandzie: Chorzy, słabi czy kombatanci sprzed lat - tacy bohaterowie przyciągają uwagę." Komentator sugeruje, że Pani Wanda poszła do Sejmu i wystąpiła na marszu wolności wskutek manipulacji, opisuje Ją jako bezbronną i bezwolną staruszkę i w ogóle nie mówi o tym, że była nauczycielką w szkole specjalnej. Wystąpiła na marszu wolności 12 maja, by zwrócić naszą uwagę na problemy osób z niepełnosprawnościami. Nikt jej nie wykorzystał, jesteśmy tego pewni po spotkaniu z nią. Ona by się wykorzystać nikomu nie dała!" - dodali.


Uczniowie zapytali też: czemu osoba, która wykazała się większą odwagą i siłą niż przeciętny obywatel naszego kraju, jest przedstawiana jako bezradna staruszka?

 

"Dlaczego siwe włosy czy pomarszczona twarz stały się synonimami słabości"

 

"Dlaczego siwe włosy czy pomarszczona twarz stały się synonimami słabości? Dlaczego jesteśmy szufladkowani? Niestety w kraju jakim jest Polska zarówno starsi obywatele, jak i my, młodzi uważani jesteśmy za ubezwłasnowolnionych i niemogących decydować o własnym losie. Tak było przy wprowadzaniu reformy edukacji. Robi się z nas osoby nieświadome tego, co się wokół nas dzieje i kogoś, kim można manipulować. Chcemy głośno przekazać, że wcale tak nie jest" - argumentują.


"Uznajemy panią Wandę i wszystkich innych ludzi, którzy walczyli w powstaniu za bohaterów, i nie zgadzamy się na złe ich traktowanie. Pani Wanda Stawska mając 91 lat nadal walczy o godność człowieka. Każdego. Także osób z niepełnosprawnościami, oraz ich opiekunów i nauczycieli" - zaznaczyli na koniec.

 

 

"Moją partią jest cała Polska"


- Jestem żołnierzem i nauczycielką, przyszłam, bo moje sumienie nauczycielskie nie pozwoliło mi zostawić tych wszystkich, którzy protestują w Sejmie, potrzebują pomocy - powiedziała Traczyk-Stawska podczas Marszu Wolności 12 maja. Dzień wcześniej po raz pierwszy kombatantka nie została wpuszczona do Sejmu.

 

- Nie należę do żadnej partii, jestem żołnierzem i nie wolno mi należeć. Moją partią jest cała Polska - zastrzegła.

 

Uczestniczka Powstania Warszawskiego po raz drugi próbowała wejść do Sejmu 18 maja. Wówczas spotkała się z dwojgiem niepełnosprawnych przed gmachem parlamentu. Wtedy również zabrała głos ws. swojej niezależności.

 

- Nikt mną nie manipuluje, bo nikt nie dałby rady. Nawet moja rodzona matka. Taki mam piekielny charakter. I jeśli współpracuję z dwoma panami (Michał Szczerba i Marcin Święcicki z PO - red.), którzy akurat są z opozycji, to nie są ważni dla mnie, jako członkowie partii - powiedziała.

 

 

natemat.pl, polsatnews.pl

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze