Krzyczeli "kłamca" do prezesa PiS. Sąd odrzucił apelację policji i uznał, że nie złamali prawa

Polska
Krzyczeli "kłamca" do prezesa PiS. Sąd odrzucił apelację policji i uznał, że nie złamali prawa
Polsat News
Zdjęcie z marca 2018 r.

- Nie ma powodu do wszczęcia postępowania przeciw uczestnikom kontrmiesięcznicy smoleńskiej, którzy krzyczeli "kłamca" podczas przemówienia prezesa PiS - uznał Sąd Okręgowy w Warszawie. Podtrzymał postanowienie sadu pierwszej instancji i odrzucił zażalenie policji. Według funkcjonariuszy okrzyki zakłócały miesięcznicę smoleńską 10 lipca 2017 roku. Postanowienie sądu jest prawomocne.

Kontrmanifestacja 10 lipca 2017 roku była legalna. Protestujący - Euzebiusz Łach i Ewa Błaszczyk (oboje z Obywateli RP) oraz Kajetan Wróblewski (Obywatele Solidarnie w Akcji) zgłosili ją w trybie uproszczonym i przyszli na wybrane przez siebie miejsce - przed galerię Kordegarda naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego. Ponieważ nie zostali tam wpuszczeni przez policję, przenieśli się na skwer przy Hotelu Bristol,  przy ul. Karowej. Gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wszedł na podest i zaczął przemawiać, protestujący zaczęli skandować m.in. "Kłamca", "Wolność, równość, demokracja".

 

Z miejsca, w którym stali, nie było widać tego, w którym przemawiał Jarosław Kaczyński (widok zasłaniały transparenty). 

 

Krzyczący zostali zatrzymani przez policję i obwinieni o przeszkadzanie w legalnym zgromadzeniu, za co grozi grzywna lub kara ograniczenia wolności.

 

"Nie przeszkadzali uczestnikom miesięcznicy"

 

20 marca sędzia Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście Łukasz Biliński sprawę umorzył. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału w Strasburgu i argumentował, że okrzyki krytyczne i niemiłe dla adresatów są wyrazem poglądów które można wyrażać "na tle i przy okazji zgromadzenia, tzw. miesięcznicy".

 

6 czerwca sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Grzegorz Miśkiewicz podtrzymał to postanowienie. Uznał, że okrzyki nie przeszkadzały uczestnikom miesięcznicy, a ponadto byli oni zbyt daleko, aby w ogóle mogli je usłyszeć. Obie grupy oddzielały też znaczne siły policji.

 

 

W marcu sędzia Łukasz Biliński uniewinnił dwie inne osoby - Arkadiusza Szczurka i Macieja Bajkowskiego - od zarzutu popełnienia tego samego wykroczenia, także podczas miesięcznicy 10 lipca 2017 r.

 

"W demokratycznym państwie musi być miejsce dla kontrmanifestacji (…) Swoboda brania w nich udziału nie może być ograniczana, nawet jeśli są na nich prowokacyjne i nieprzyjemne hasła" - uzasadnił decyzję.

 

Wyjaśnił, że uczestnicy protestu chcieli zamanifestować niezadowolenie ze słów prezesa PiS, ale "nie byli wulgarni, nie nawoływali do przemocy, nie zakłócili modlitw". 

 

OKO.press, polsatnews.pl,

mta/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze