"Złapana foka nie ujdzie żywa, będziemy tępić te łajzy na własną rękę"

Polska
"Złapana foka nie ujdzie żywa, będziemy tępić te łajzy na własną rękę"
Andreas Trepte/CC BY-SA 2.5

- Prawda jest taka, że do fok trzeba strzelać i je unicestwić. Dopóki nie powstało fokarium na Helu, problemu ze szkodami nie było - mówi w rozmowie z wp.pl rybak Andrzej Dettlaff. W ostatnich tygodniach nad polskim morzem znaleziono cztery martwe foki, a za śmiercią każdej z nich stać miał człowiek.

Sprawca, bądź sprawcy, którzy zabijają foki nad morzem w woj. pomorskim są poszukiwani przez policję. W niedzielę w Zatoce Puckiej znaleziono kolejną martwą fokę z rozciętymi powłokami brzusznymi. To już czwarte zwierzę wyrzucone na plażę i wszystko wskazuje na to, że kolejne zabite przez człowieka.

 

Wcześniej znaleziono m.in. fokę Helenkę z roztrzaskaną głową i dwie inne foki z przywiązanymi do szyi cegłami.

 

"Weźcie pistolet wyciągnijcie" 

 

- Któryś z rybaków nie powstrzymał ręki. Nie dziwię się. Przez głupie pomysły z rozmnażaniem fok, my rybacy, idziemy z torbami - mówi Dettlaff.

 

Andrzej Dettlaff - szyper kutra rybackiego z Jastarni - jest autorem filmów na YouTube, na których udokumentował połów łososi w Bałtyku. Na jednym z filmów z serii "Dokarmianie fok" widać, jak rybacy wyławiają z Bałtyku szczątki ryb obgryzionych przez zwierzęta. W pewnym momencie tuż przy rybackim kutrze pojawia się foka. W jej stronę rybacy wykrzykują przekleństwa i groźby, a nawet otwarcie mówią o strzelaniu do niej z broni palnej. "Weźcie pistolet wyciągnijcie" - słychać m.in. na nagraniu.

 

 

 

Rybacy skarżą się, że foki zamiast polować na ryby wyjadają je z sieci rybackich . Dettlaff szacuje, że w ostatnim sezonie na łososie przez foki stracił ponad 60 tys. zł.

 

Foki w Bałtyku od 9 tys. lat

 

- U nas foka jest chroniona, bo rządzą ekoświry. Będziemy tępić te łajzy na własną rękę - dodaje anonimowy rybak z Zatoki Gdańskiej. Według niego foka złapana w sieci "nie ujdzie z życiem". Jak przyznał, rybacy poprosili o interwencję posłankę PiS z Gdyni Dorotę Arciszewską-Mielewczyk, która w marcu w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim przekonywała, że "foka to ewidentny szkodnik, a Bałtyk nie jest jej naturalnym środowiskiem".

 

Eksperci przypominają, że foka szara naturalnie zasiedliła Bałtyk ponad 9 tys. lat temu.

 

 

Stacja stara się przywrócić foki 

 

Foki należą do gatunków zagrożonych. Według danych z 2014 roku w Bałtyku żyło ponad 32 tys. fok szarych. Liczba tych morskich ssaków - m.in. dzięki licznym programom podejmowanym przez przyrodników i naukowców - systematycznie rośnie: na przełomie lat 70. i 80. XX w. w akwenie było ich tylko 3-4 tys., podczas gdy na początku XX w. Bałtyk zamieszkiwało około 100 tys. tych ssaków.

 

Działania mające na celu powiększanie foczej populacji w Bałtyku prowadzi Stacja Morska im. prof. Krzysztofa Skóry na Helu, która jest ośrodkiem Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego. Stacja współpracuje z organizacją WWF Polska, która prowadzi m.in. akcję Błękitny Patrol WWF.
 
W jej ramach zespół wolontariuszy mieszkających wzdłuż wybrzeża monitoruje plaże, aby w razie potrzeby pomóc m.in. znajdowanym tam fokom oraz - znacznie rzadszym od fok - morświnom.
 
Członkowie WWF apelują, aby w razie natrafienia na plaży na żywe lub martwe zwierzę zadzwonić na numer Błękitnego Patrolu (795 536 009) lub do Stacji Morskiej (601 889 940). Z kolei Stacja Morska informuje, że w przypadku znalezienia martwej foki wyrzuconej na brzeg, należy od razu zadzwonić na policję - zwiększa się wtedy prawdopodobieństwo złapania sprawcy.

 

polsatnews.pl, Dziennik Bałtycki, wp.pl

bas/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze