Chciał sprawdzić, czy niedopałki papierosów spalą toi-toia. "Eksperyment" senatora PO

Polska
Chciał sprawdzić, czy niedopałki papierosów spalą toi-toia. "Eksperyment" senatora PO
Facebook/Jan Rulewski

Senator PO Jan Rulewski przeprowadził "eksperyment", by przekonać się, czy możliwe jest podpalenie przenośnej toalety niedopałkiem papierosa, co mogło być przyczyną pożaru, który objął kamienicę posła PO Krzysztofa Brejzy. Senator rzucił na podłogę jednego z bydgoskich toi-toiów cztery tlące się niedopałki papierosów. "Nie jeden, lecz kilka nie spaliło kabiny" - skomentował Rulewski.

Szef Prokuratury Rejonowej w Inowrocławiu Robert Szelągowski przekazał we wtorek, że rozważaną na tym etapie śledztwa przyczyną pożaru przy kamienicy posła PO Krzysztofa Brejzy miało być wrzucenie niedopałka papierosa do przenośnej toalety. Znajdujący się tam toi-toi miał być przeznaczony dla pracowników budowy.

 

W przyjętą przez śledczych wstępną wersję zdarzeń nie wierzy senator Rulewski. 

 

"Domorośli dziennikarze, a nawet częściowo aparat ścigania orzekli, że niedopałek papierosa spowodował pożar pod mieszkaniem posła K. Brejzy" - napisał Jan Rulewski na FB, publikując wynik swojego "eksperymentu". Zadedykował go policji i prokuratorowi w Inowrocławiu. 

 

 

"Ma toaletę u siebie"

 

Senator w rozmowie z polsatnews.pl powiedział, że "normy bezpieczeństwa zabraniają używania materiałów łatwopalnych na budowie". 

 

Zwrócił także uwagę na fakt, że zatrzymany 50-latek mieszka w sąsiedztwie kamienicy.

 

- Dlaczego domniemany sprawca pożaru miał chodzić palić w takiej prowizorycznej toalecie? Przecież ma toaletę u siebie - argumentował senator.

 

Mogło dojść do wybuchu

 

W nocy z piątku na sobotę doszło do pożaru przy kamienicy, w której mieszka poseł Krzysztof Brejza. Zapaliła się przenośna toaleta oraz złożone obok materiały budowlane - płyty z włókna szklanego. Ogień przeniósł się również na ścianę kamienicy. 

 

- Sytuacja była bardzo groźna, płomienie objęły instalację gazową - przekazał w niedzielę Brejza w rozmowie z Polsat News. Polityk wraz z żoną wychowuje troje małych dzieci.

 

Zatrzymany 50-letni Sławomir M. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania pożaru i trafił do aresztu. Mężczyzna mieszka w sąsiedztwie kamienicy, najprawdopodobniej w przylegającym do niej pomieszczeniu i brał udział w gaszeniu pożaru toi-toia. Jego żona przekazała mediom, gdy wybuchł pożar spał w mieszkaniu i nie miał potrzeby używać toi-toia, bo w mieszkaniu ma własną toaletę.

 

polsatnews.pl

zdr/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze