Piekarska prawdopodobnie nie będzie kandydowała na prezydenta Warszawy. "Prześpię się z tym"

Polska

- Będę kandydować do sejmiku wojewódzkiego, co wyklucza kandydowanie na prezydenta Warszawy - powiedziała w programie "Tak czy Nie" Katarzyna Piekarska, o której nieoficjalnie mówiło się, że miałaby być kandydatką SLD na prezydenta stolicy. Dodała, że z decyzją "musi się przespać".

- Ja jestem radną sejmiku wojewódzkiego, już drugą kadencję, i prawdę mówiąc zamierzam startować, po raz kolejny, do Sejmiku Województwa Mazowieckiego, a to niestety wyklucza start na prezydenta Warszawy - wyjawiła Katarzyna Piekarska.

 

"Daję sobie czas do rana"

 

Przyznała jednak, że nie jest to ostateczna deklaracja. - Jeszcze daję sobie czas do rana, prześpię się z tym - wyjaśniła działaczka lewicy.

 

Może się jednak okazać, że politycy będą mieli więcej czasu na deklaracje, gdyż ostatecznie nie wiadomo, kiedy wybory samorządowe się odbędą. Szef sejmowej komisji samorządu terytorialnego twierdzi, że trzeba nowelizować kodeks wyborczy lub przełożyć wybory, nawet na wiosnę przyszłego roku.

 

Tymczasem niektórzy politycy, choć temu zaprzeczają, rozpoczęli już kampanię przed wyborami.

 

Protasiewicz: widział pan tych damskich bokserów? 

 

W drugiej części programu Agnieszka Gozdyra rozmawiała z Jackiem Protasiewiczem (Unia Europejskich Demokratów) i Sylwestrem Tułajewem (PiS) o proteście niepełnosprawnych i mającym się odbyć w Sejmie Zgromadzeniu Parlamentarnym NATO.

 

Straż marszałkowska uniemożliwiła w czwartek protestującym matkom osób niepełnosprawnych wywieszenie baneru. Prawo i Sprawiedliwość mówi o prowokacji. - To oburzające - odpowiada opozycja, a protestujące publikują zdjęcia zadrapań i siniaków.

 

- Nikt nie atakował tych kobiet, nikt ich nie atakował - przekonywał Tułajew.

 

- A widział pan tych damskich bokserów? - dopytywał Protasiewicz

 

- Widziałem, nikt ich nie atakował - odparł polityk PiS.

 

"Czy wy naprawdę musicie pogardzać Polakami?"

 

- Czy wy naprawdę musicie pogardzać Polakami? - dopytywał polityk Unii Europejskich Demokratów, przypominając komentarz Krystyny Pawłowicz o "smrodzie w Sejmie" i słowa marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który uznał, że protestujący stanowią zagrożenie epidemiologiczne.

 

Poseł PiS uznał, że to, co dzieje się w Sejmie jest prowokacją. - Widzimy w jaki sposób ten protest trwa, bardzo mocno się przedłuża, mimo, że pierwotne postulany zostały zrealizowane - przekonywał Tułajew.

 

 

Protest w Sejmie trwa od 18 kwietnia

 

Protestujący od 18 kwietnia w Sejmie, oprócz zrównania renty socjalnej z minimalną rentą ZUS-owską, domagają się m.in. wprowadzenia comiesięcznego 500-złotowego dodatku rehabilitacyjnego - bez kryterium dochodowego - dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia.

 

Dotychczasowe odcinki "Tak czy Nie" można obejrzeć w zakładce "Nasze programy".

 

polsatnews.pl

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze