Ambasador Palestyny porównał sytuację Palestyńczyków do sytuacji Polaków w okresie zaborów

Polska
Ambasador Palestyny porównał sytuację Palestyńczyków do sytuacji Polaków w okresie zaborów
PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

Sytuacja Palestyńczyków jest podobna do sytuacji Polaków w okresie zaborów - powiedział we wtorek ambasador Palestyny w Polsce Mahmoud Khalifa. Wyraził jednocześnie przekonanie, że Polska zachowa się mądrzej niż kraje, które przeniosły swoje ambasady w Izraelu do Jerozolimy.

Odnosząc się na antenie radia RMF FM do decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o przeniesieniu amerykańskiej ambasady w Izraelu do Jerozolimy oraz do uznania tego miasta za prawowitą stolicę Izraela, palestyński dyplomata ocenił, że wynika ona z niezrozumienia sytuacji na Bliskim Wschodzie.

 

Pytany, dlaczego Palestyńczycy nie chcą przeniesienia ambasady amerykańskiej do Jerozolimy Khalifa podkreślił, że Jerozolima znajduje się na okupowanych od 1967 r. ziemiach palestyńskich. Ocenił zarazem, że akt ten oznacza likwidację możliwości powstania dwóch państw - izraelskiego i palestyńskiego.

 

Zdaniem dyplomaty na podjęciu decyzji o przeniesieniu placówek z Tel Awiwu przez USA, Paragwaj i Gwatemalę się skończy, i żadne inne państwo nie przeniesie już swojej stolicy do Jerozolimy.

 

Pytany, czy gdyby Polska przeniosła swoją ambasadę do Jerozolimy, oznaczałoby to koniec jego misji w Warszawie, Khalif odparł, że spodziewa się, że działania Polski, jako kraju sprawującego aktualnie prezydencję Rady Bezpieczeństwa ONZ, będą mądrzejsze.

 

"Chcieli powiedzieć światu o zbrodni przeciwko naszemu narodowi"

 

- Sytuacja Palestyńczyków jest podobna do sytuacji Polski, kiedy straciła swoją suwerenność i swoją ziemię na 130 lat; (Polacy) walczyli i wywalczyli swoje państwo - mówił dyplomata.

 

Palestyński ambasador odniósł się też do ostatnich wydarzeń w Strefie Gazy, gdzie w krwawych starciach z siłami izraelskimi zginęło - według władz palestyńskich - ok. 60 Palestyńczyków, a ok. 2800 zostało rannych.

 

Według niego protestujący przy granicy z Izraelem Palestyńczycy byli młodymi ludźmi, którzy "chcieli powiedzieć światu (...) o zbrodni izraelskiej przeciwko naszemu narodowi i że jest czas, żeby rozwiązać tę sprawę".

 

Przekonywał także, że zastosowanie ostrej amunicji przeciwko manifestantom jest sprawą, którą powinien zająć się międzynarodowy trybunał. Dyplomata nawiązał w ten sposób do wniosku złożonego we wtorek przez jego kraj do Międzynarodowego Trybunału Karnego o wszczęcie śledztwa w sprawie naruszeń praw człowieka związanych z izraelską polityką osadnictwa żydowskiego.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze