Rada Bezpieczeństwa ONZ wzywa do deeskalacji napięcia w Gazie

Świat
Rada Bezpieczeństwa ONZ wzywa do deeskalacji napięcia w Gazie
PAP/EPA/JUSTIN LANE

Rada Bezpieczeństwa ONZ obradowała we wtorek z inicjatywy Kuwejtu nad sytuacją na Bliskim Wschodzie. Koncentrowała się głównie na zaostrzającym się sporze izraelsko-palestyńskim. Uczestnicy debaty wzywali do wysiłków mających na celu deeskalację konfliktu.

Przewodnicząca debacie ambasador RP przy narodach Zjednoczonych Joanna Wronecka wobec spodziewanego wzrostu napięcia w najbliższych dniach wezwała do jak największej powściągliwości, by uniknąć dalszej eskalacji przemocy, której rezultatem są ofiary śmiertelne.

 

Protesty przebiegające pod hasłem Wielkiego Marszu Powrotu zmierzają do przyznania Palestyńczykom prawa do zamieszkania na terenach, z których setki tysięcy zostało wysiedlonych po 1948 roku. Demonstracje organizuje Hamas. We wtorek mija 70. rocznica wybuchu pierwszej wojny arabskiej nazywanej przez Izraelczyków wojną o niepodległość, a przez Arabów - "katastrofą" (an-Nakba).

 

"Dla mieszkańców Gazy wczorajszy dzień był tragedią"

 

Nikołaj Mładenow, specjalny koordynator i osobisty wysłannik sekretarza generalnego ds. procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie, przedstawił uczestnikom posiedzenia rozwój wydarzeń z Jerozolimy.

 

- Dla mieszkańców Gazy wczorajszy dzień był tragedią. Nie ma innych słów na opisanie tego, co się właściwie stało. Nie ma usprawiedliwienia dla zabijania - mówił.

 

Przywoływał demonstracje z ostatnich sześciu tygodni z udziałem dziesiątek tysięcy ludzi żyjących w biedzie, w "warunkach więziennych", bez nadziei na przyszłość. Powołując się na różne raporty wyliczył, że w poniedziałkowych protestach zginęło co najmniej 60 osób, w tym sześcioro dzieci. 1300 odniosło prawdopodobnie obrażenia. Jeden żołnierz izraelski został ranny.

 

Jak dodał, od 30 marca zostało zabitych ponad 100 osób, w tym 13 dzieci.

 

Mładenow akcentował, że cokolwiek myślimy o motywacji Palestyńczyków, mamy obowiązek wysłuchania tego, co mówią. Wzywał do wysiłków w celu uniknięcia eksplozji, która może wciągnąć cały region w kolejną śmiercionośną konfrontację. Apelował do Izraela o powściągliwość w użyciu siły, a do Hamasu, żeby zaprzestał używania protestów jako zasłony dla podkładania bomb oraz prowokacji.

 

"Użycie siły musi być proporcjonalne"

 

W nawiązaniu do ostatnich wydarzeń ambasador Wronecka wyraziła potępienie wszystkich aktów terroryzmu, jak też zachęcania do przemocy. Mówiła o oczekiwaniach, że cywile, a zwłaszcza dzieci, nie będą wystawiani na niebezpieczeństwo.

 

- Wzywamy do niezależnego i przejrzystego dochodzenia w związku z tymi incydentami, szanowania międzynarodowego prawa człowieka oraz międzynarodowego prawa humanitarnego, łącznie z ochroną cywilów - oświadczyła.

 

Przyznając w swym wystąpieniu Izraelowi prawo do obrony podkreśliła, że użycie siły musi być proporcjonalne. Trzeba też szanować prawo Palestyńczyków do pokojowych protestów. Natomiast Hamas i ci, którzy przewodzą demonstracjom w Gazie, muszą zapewnić, że będą one pokojowe, wyzbyte przemocy i prowokacji.

 

Obecna sytuacja w Gazie - wskazywała ambasador - może mieć poważne konsekwencje dla pokoju w regionie i na świecie. Dlatego też Rada Bezpieczeństwa powinna się przyczynić do wysiłków w celu deeskalacji, a także rozwiązania, którym byłyby dwa państwa. Ustanowienie Jerozolimy stolicą obydwu powinno nastąpić, zaznaczyła, w drodze negocjacji.

 

Zdaniem mówczyni pokój w regionie może być osiągalny tylko poprzez rozmowy pokojowe oparte na prawie międzynarodowym oraz zasadach rządzących pokojowymi relacjami między państwami, a także istotnym dialogu między trzema głównymi monoteistycznymi religiami.

 

"Międzynarodowe prawo jest drogą do sprawiedliwości"

 

Zaproszeni na posiedzenie przedstawiciele Izraela i Palestyny przedstawiali diametralnie różny obraz wydarzeń.

 

Palestyńczyk potępił "brutalny atak" Izraela. Dowodził, że okupacja jest głównym powodem przemocy w regionie. Bronił prawa do pokojowych protestów. Uznał przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy za zarzewie niedawnych wydarzeń. Pytał, ilu jeszcze ludzi musi zginąć, aby świat podjął akcję.

 

- Międzynarodowe prawo jest drogą do sprawiedliwości - argumentował.

 

Z kolei przedstawiciel Izraela nazywał wystąpienia Palestyńczyków nie demonstracjami bądź protestami, lecz aktami przemocy przy użyciu koktajli Mołotowa, urządzeń wybuchowych, płonących opon itp.

 

- Wielokrotnie próbowali przy użyciu siły sforsować obronę i infiltrować terytorium Izraela, wyraźnie w celu zabijania Izraelczyków - przekonywał.

 

Oskarżył Hamas o budowanie podziemnych przejść, by zabijać i porywać Żydów. Wspominał o używaniu przez organizację ludzi jako żywych tarcz oraz stawianiu dzieci na linii ognia.

 

"Kto z nas zaakceptowałby takie działania na swojej granicy?"

 

Atak na Hamas przypuściła także ambasador USA przy ONZ Nikki Haley. Przypomniała, że wspierany przez Iran Hamas podżegał do przemocy, wzywając protestujących przez głośniki, by przedzierali się przez ogrodzenia graniczne. Puszczał też do Izraela latawce z koktajlami Mołotowa.

 

- Kto z nas zaakceptowałby takie działania na swojej granicy? Nikt by tego nie zrobił. Żaden kraj w tej izbie (Radzie Bezpieczeństwa - red.) nie działałby z większą powściągliwością niż Izrael - mówiła.

 

Zaprzeczała też, jakoby przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy wpłynęło na zaognienie sytuacji.

 

Według ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ Karen Pierce drogą do pokoju są negocjacje w sprawie dwóch państw. Nie ma innej alternatywy do osiągnięcia pokoju, zaznaczyła, niż dialog.

 

"Tylko proces polityczny może doprowadzić do rozwiązania konfliktu"

 

Ambasador Francji przy ONZ Francois Delattre zapewnił, że jego kraj jest przyjacielem i Izraela, i Palestyńczyków. Wskazywał na nieproporcjonalną odpowiedź Izraela na protesty. Mówił o prawie Palestyńczyków do pokojowych procesów.

 

Przedstawiciel ambasady Rosji przy ONZ mówił o poważnym zaniepokojeniu liczbą zabitych w protestach. Przypominając o wielu nieskutecznych inicjatywach międzynarodowych, przekonywał, że porozumienie możliwe jest tylko w wyniku dialogu między Izraelem i Palestyną.

 

Inni mówcy m.in. krytykowali USA za przeniesienie ambasady do Jerozolimy. Wskazywali na prawo Izraela do obrony, ale też podkreślali, że jako siła okupacyjna musi chronić cywilów, a zwłaszcza dzieci i powstrzymać się od nadmiernego użycia siły. Wzywali Hamas, by nie uciekał się do przemocy i prowokacji. Zwracali uwagę, że tylko proces polityczny może doprowadzić do rozwiązania konfliktu; należy zarazem uwzględnić uzasadnione roszczenia obu stron.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze