"Kiedyś walczyła pani o nas jak lwica. Trzeba się do pracy zabrać". Rafalska u protestujących

Polska

- Czy macie trochę skruchy, jak długo zamierzacie trzymać nas w takich warunkach? Nie mówcie, że nie ma pieniędzy, oddaliście nagrody, zmniejszyliście pensje. Trzeba się do pracy zabrać - mówili opiekunowie osób niepełnosprawnych do minister Elżbiety Rafalskiej, która spotkała się z nimi w Sejmie.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej wraz z  pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych Krzysztofem Michałkiewiczem odbywa regularne rozmowy z protestującymi osobami niepełnosprawnymi i ich opiekunami. Do tej pory prowadzono je za zamkniętymi drzwiami, ale na żądanie protestujących, formuła się zmieniła i teraz rozmowę rejestrują media. 

 

Hartwich: trzeba się do pracy zabrać

 

Trwała ona kilkadziesiąt minut. Minister tłumaczyła, że zanim uda się przyznać niepełnosprawnym gotówkę, należy odpowiednio ich sklasyfikować , by ci z niewielkim stopniem niepełnosprawności "nie podczepiali się" pod świadczenie.

  

- Niech pani robi porządek w MON, KRUS, ZUS, tylko nie obarczajcie zaległościami poprzednich rządów niepełnosprawnych - usłyszała w odpowiedzi.

 

Protestujący wskazali też, że obecny na spotkaniu pełnomocnik Michałkiewicz "nie nadaje się na swoje stanowisko". - Kiedy pan zrezygnuje? My pana zwalniamy - powiedziała protestująca Iwona Hartwich. 

 

A inna z kobiet zwróciła się do Rafalskiej: "Widocznie pani sobie nie radzi, skoro nie potrafi pani tergo problemu rozwiązać. Znamy panią bardzo długo, uchodziła pani za bardzo wrażliwą osobę, przychodziła pani na protesty, wiedziała o wszystkich grupach, a teraz mówi nam pani takie rzeczy?" - powiedziała. 

 

- Kiedyś walczyła pani o nas jak lwica. Trzeba się do pracy zabrać - dodała Iwona Hartwich.

 

"Nie da się żyć za 900 zł"

 

Protestujący poprosili minister Rafalską, by skontaktowała się w ich sprawie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. - Ja będę odbierała każdy telefon, pani minister, tylko proszę nie dzwonić, jeżeli państwo nie będziecie mieli po prostu jakiegoś kompromisu. Porozmawiajmy o tych pieniądzach, jak je rozdzielić, co trzeba zrobić - zaznaczyła Hartwich.

 

- Nagadała się pani na ten temat, co trzeba zrobić, żeby nie pomóc tym osobom niepełnosprawnym, chyba że po prostu pani wyciągnie z tej czarnej teczki trzeci kompromis na pierwszy postulat, wtedy porozmawiamy. A jak nie, to my chcemy rozmawiać tylko i wyłącznie z panem premierem Morawieckim. To jest nasze stanowisko - powiedziała Hartwich.

 

- Pani mi spojrzy w oczy i pani powie, że 900 zł ma starczyć Adrianowi i Kubie na życie przez cały miesiąc. Proszę nie łączyć naszych dochodów, bo ja nie jestem tworem ani te matki nie są tworem z dziećmi, bo nie da się żyć za 900 zł - zaznaczyła.

 

Stwierdziła, powołując się na dane ZUS, że osób, które są niezdolne do samodzielnej egzystencji i nie mogą podjąć pracy, jest 272 tysięcy.

 

Rafalska: nie stawiajmy nas pod ścianą

 

- A ja mam pytanie, czy nie odczuwa pani odrobiny satysfakcji, że dzisiaj jednogłośnie Senat przyjął ważny postulat państwa o zrównaniu renty socjalnej? - pytała Rafalska.

  

Rafalska przekonywała, że rząd rozwiązuje problemy nierozwiązane przez 10-12 lat, m.in. zrównując rentę z minimalną emeryturą.

 

- Ja cały czas mówię: szukajmy tego kompromisu, a nie stawiajmy nas pod ścianą, bo potrzeby osób niepełnosprawnych są szersze - powiedziała szefowa MRPiPS.

 

Dodała, że poprzednie rozwiązanie problemów osób niepełnosprawnych doprowadziło do wyroków TK, które "wiążą w jakiś sposób ręce, utrudniają znalezienie jakiegoś dobrego rozwiązania z punktu widzenia osób niepełnosprawnych, czy opiekunów".

 

Kuba Hartwich: pieniążki można przesunąć

 

- Klucz jest w tym, że teraz pani minister, cały rząd PiS powinien spojrzeć (na nasze postulaty - red.) nie z pozycji ministra finansów, bo ja w to wierzę, że jeżeli nawet, nie ma tych pieniążków, to można przesunąć. Powinni wszyscy się zebrać i spojrzeć sercem teraz, a nie stanowiskiem ministra, czy premiera - powiedział jeden z protestujących niepełnosprawnych Kuba Hartwich na konferencji prasowej po spotkaniu z przedstawicielami rządu.

 

- Widać po pani minister (Elżbieta Rafalska - red.), że ma serce tylko musi, że tak powiem rzetelnie podejść do tej sprawy, rzetelnie przeliczyć a przede wszystkim muszą do niej trafić te nasze rzetelne obliczenia. Po tym, co dzisiaj było ja na miejscu pani minister zrobiłbym wszystko żeby dać te pieniądze - podkreślił.

 

- Wszyscy powinni otworzyć serca - dodał.

 

- Głęboko w to wierzę, że taka moja sytuacja uderzyła w nią bardzo głęboko jako kobietę i matkę i że jest w stanie usiąść(...) i sobie powiedzieć czy warto nam pomóc. Ja bardzo w to wierzę, że ona ma serce - mówił inny z protestujących Adrian Glinka.

 

"Rząd chce nas usunąć"

 

Protestujący w Sejmie opiekunowie osób niepełnosprawnych mówili też na konferencji, że otrzymali sygnały od jednej z posłanek, "że rząd będzie robił wszystko", by protestujący opuścili gmach Sejmu przed Zgromadzeniem Parlamentarnym NATO, które zaplanowano na 25-28 maja.

 

- Usłyszeliśmy, że może być tak, że będzie alarm przeciwpożarowy, że wejdą tutaj strażacy (...). Skonsultowałam to, mam brata, który jest strażakiem i naprawdę jest to możliwe, ale my naprawdę prosimy żeby nas nie zastraszać, żeby po prostu się opamiętać, bo my się boimy o swoje dzieci - powiedziała Hartwich.

 

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka oświadczył w piątek wieczorem na Twitterze, że "stanowczo" dementuje "plotki jakoby taki scenariusz był kiedykolwiek brany pod uwagę". "Jeżeli tego typu komentarze ze strony pracowników Kancelarii Sejmu powtórzą się, naprawdę sugerujemy nie traktować ich poważnie" - napisał Grzegrzółka.

 

 

Sejmowy protest trwa od 18 kwietnia. Protestowi od początku towarzyszą dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Według aktualnej propozycji protestujących, dodatek miałby być wprowadzany krocząco: od września 2018 r. 250 złotych, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 złotych i od stycznia 2020 r. również 125 złotych, co dałoby w sumie 500 złotych.

 

Uchwalona została już ustawa podnosząca rentę socjalną do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Renta wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł. Uchwalono też ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem rządu, ustawa ta spełnia postulat protestujących w Sejmie dotyczący dodatku rehabilitacyjnego. Według autorów ustawy (posłowie PiS) przyniesie ona gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności. Obie regulacje czekają na podpis prezydenta.

 

polsatnews.pl, PAP

ml/bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze