Brejza: w sprawie nagród w rządzie Szydło złamano prawo

Polska
Brejza: w sprawie nagród w rządzie Szydło złamano prawo
Polsat News

Poseł PO Krzysztof Brejza powiedział w piątek, że ws. nagród dla członków rządu Beaty Szydło złamano prawo. Takie wnioski - według niego - płyną z pisma, które otrzymał od Głównego Inspektora Pracy. Polityk mówił również, że podobny system nagród obowiązywał w latach 2006-2007.

Brejza przekonywał na piątkowej konferencji prasowej, że zgodnie z Kodeksem pracy decyzja o przyznaniu nagrody powinna zawierać uzasadnienie, zostać zawarta w aktach pracownika, a nagrodzony - zostać o niej poinformowany.

 

- Jeżeli nawet politycy PiS chcieli te "drugie pensje" ubrać w barwy prawne, twierdząc że to były nagrody, to przecież powinny być uzasadnienia, decyzje. Nagroda ma charakter indywidualny i politycy PiS powinni być informowani o tym. Okazuje się, że żadnych uzasadnień nie ma i nie ma żadnej dokumentacji - mówił poseł PO.

 

Zwrócił uwagę, że informacje, które uzyskał od wiceszefa kancelarii premiera Pawła Szrota wskazują na to, że nagrody nie były nagrodami w rozumieniu prawa pracy. Przypomniał, że regulujący kwestie nagród art. 105 Kodeksu pracy zobowiązuje pracodawcę do zawiadomienia nagrodzonego pracownika i zgromadzenia odpowiedniej dokumentacji w jego aktach.

 

"Regularny, stały dodatek uzupełniający pensję"

 

Podkreślił, że potwierdza to również w swym piśmie Główny Inspektor Pracy.

 

- Adnotacje dotyczące przyznania nagród powinny w tym przypadku znajdować się w aktach osobowych znajdujących się w poszczególnych ministerstwach - powiedział Brejza cytując pismo GIP.

 

W jego ocenie mamy tu więc do czynienia z "zupełną rozbieżnością". - Minister Szrot: "nie były to nagrody art. 105 kodeksu pracy - nie ma adnotacji, nie ma uzasadnień; Główny Inspektor Pracy, organ wyspecjalizowany w kontroli tego typu przypadków twierdzi, że ta dokumentacja, uzasadnienia - wszystko powinno być zgromadzone w aktach pracowniczych ministrów" - powiedział polityk Platformy. Jego zdaniem stanowisko GIP świadczy o tym, że w sprawie nagród złamano prawo.

 

Brejza powiedział też, że z jego informacji wynika, iż identyczny system obowiązywał w latach 2006-2007 w ówczesnym rządzie Jarosława Kaczyńskiego. - Cała "erka" - wszyscy ministrowie, wiceministrowie, wojewodowie otrzymywali regularny, stały dodatek uzupełniający pensję - dodał poseł PO.

 

Kilkadziesiąt tysięcy zł dla ministra

 

Sprawę nagród Brejza nagłośnił w lutym. Wtedy to, w odpowiedzi na jego interpelację, minister Szrot przedstawił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli, nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów - od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie; 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło (65 100 zł). Informacja o przyznanych nagrodach wywołała oburzenie opozycji, która wielokrotnie apelowała do rządzących o ich zwrot.

 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował na początku kwietnia, że Komitet Polityczny PiS na jego wniosek ustalił, że w Sejmie zostanie złożony projekt przewidujący obniżenie o 20 proc. pensji poselskich i senatorskich.

 

Mają też zostać "wprowadzone nowe limity obniżające" wynagrodzenia dla wójtów, burmistrzów, prezydentów, marszałków i starostów, a także dla ich zastępców. Kaczyński zapowiedział również, że ministrowie konstytucyjni i sekretarze stanu, którzy są politykami, zdecydowali się na przekazanie swoich nagród na cele społeczne do Caritasu.

 

W czwartek wieczorem Sejm uchwalił ustawę, która przewiduje obniżenie uposażenia parlamentarzystów o 20 proc. Uposażenie posła i senatora będzie odpowiadało 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu.

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze