"Przywróćmy godną pracę", "Najpierw ludzie, potem zyski". Manifestacje w wielu polskich miastach

Polska
"Przywróćmy godną pracę", "Najpierw ludzie, potem zyski". Manifestacje w wielu polskich miastach
PAP/Jakub Kamiński

W największych polskich miastach odbyły się we wtorek przemarsze związkowców, m.in. OPZZ i organizacji lewicowych. Uczestnicy centralnych obchodów w stolicy manifestowali pod hasłem "Polska potrzebuje wyższych płac".

Manifestacja w Warszawie rozpoczęła się przed siedzibą Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych przy ul. Kopernika, gdzie odbył się wiec, na którym przemówienie wygłosił m.in. przewodniczący OPZZ Jan Guz. Następnie zgromadzeni przemaszerowali ul. Świętokrzyską i Krakowskim Przedmieściem, gdzie koło Centralnej Biblioteki Rolniczej zakończono oficjalne wystąpienia.

 

"Prawie 15 proc. więcej pracujących niż rok temu straciło życie na stanowiskach pracy"

 

Uczestnicy pochodu, który otworzyła Orkiestra Dęta z Radzymina, mieli związkowe sztandary OPZZ, FZZ; przyjechali m.in. przedstawicieli związków z woj. łódzkiego i świętokrzyskiego, w tym ZNP z Kielc. Związkowców wsparły organizacje lewicowe, m.in. SLD i Partia "Razem".

 

Na transparentach wypisano hasła: "Przywróćmy godną pracę", "Emerytury również za staż pracy", "Mieszkanie prawem, nie towarem", "Równe prawa, nasza sprawa", "Najpierw ludzie, potem zyski", "Jedność i skuteczność związków zawodowych", "Feminizm socjalny, nieliberalny". Część uczestników skandowała: "Morawiecki musi odejść" i "Prawo pracy naszym prawem".

 

Przewodniczący OPZZ Jan Guz przed pochodem zaznaczył, że związkowcy chcą zamanifestować "jedność w walce o postęp i godne warunki życia". Podkreślił, że "mimo dobrej zmiany, która miała przynieść lepsze, bezpieczniejsze bytowanie, pochłania ona coraz więcej ofiar".

 

- Prawie 15 proc. więcej pracujących niż rok temu straciło życie na stanowiskach pracy. To wina złych warunków pracy, przemęczenia i niedofinansowania. Władza nie dostrzega tych tragedii. Nie organizuje (dla tych ludzi - red.) miesięcznic! Nie stawia pomników, bo to nie są przedstawiciele elit - mówił.

 

"Smutne jest to polskie święto pracy w roku 2018"

 

Szef OPZZ nawiązał również do sytuacji pracowników PLL LOT i protestujących w Sejmie opiekunów osób niepełnosprawnych, dla których zadeklarował wsparcie.

 

- Smutne jest to polskie święto pracy w roku 2018, kiedy władza przy pomocy wyroków sądowych ogranicza prawa pracownicze. Prawo do protestów i strajków. Boleśnie odczuła to załoga LOT-u, gdzie sąd bez wysłuchania stron w kilka minut wydał wyrok zakazujący protestu właśnie w dniu 1 maja. Stanął po stronie kapitału i władzy, lekceważąc konstytucję i prawo międzynarodowe - powiedział Guz.

 

Dodał, że w Polsce półtora miliona osób zarabia poniżej minimum socjalnego, nawiązał m.in. do protestów nauczycieli i pracowników oświaty oraz do trwającego w Sejmie protestu opiekunów osób niepełnosprawnych.

 

- Kiedy przygotowywaliśmy się do dzisiejszego święta, nie spodziewaliśmy się, że rząd tak lekceważąco potraktuje niepełnosprawnych i ich rodziny, walczących o minimum socjalne i środki niezbędne na przeżycie. Jesteśmy z nimi w tej walce - podkreślił.

 

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych

 

Do sytuacji osób niepełnosprawnych odniosła się również Monika Auch-Szkoda z Komitetu Społecznego "Jesteśmy", która oceniła, że protest, który odbywa się w Sejmie, jest "wynikiem kolejnych rządów od 1989 roku".

 

- To, że te osoby tam są, to jest akt desperacji, oni reprezentują grupę bardzo potrzebującą wsparcia tu i teraz, tylko, że wsparcie tu i teraz to jest nie wszystko, bo nie o to chodzi, żebyśmy zalepiali kolejną dziurę, żebyśmy dawali kolejne pieniądze, bo to nie rozwiąże problemu, potrzeba zmian systemowych - mówiła.

 

Oficjalne przemówienia zakończyły się na Krakowskim Przedmieściu, gdzie wystąpili m.in. Monika Żelazik, przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego, oraz prezes ZNP Sławomir Broniarz.

 

"Jesteśmy na samym dnie, jeśli chodzi o skalę płac nauczycieli w zjednoczonej Europie"

 

- Mamy najlepiej przygotowanych nauczycieli w zjednoczonej Europie, mamy bardzo dobre wyniki naszych uczniów, będące efektem bardzo ciężkiej pracy naszych nauczycieli, wysiłku rodziców, samorządów, ale mamy także najgorsze wynagrodzenie spośród osób o porównywalnym wykształceniu. Jesteśmy na samym dnie, jeśli chodzi o skalę płac nauczycieli w zjednoczonej Europie. Tak dalej być nie może" - ocenił Broniarz.

 

Wiece, marsze i pikniki z okazji święta 1 maja odbyły się również m.in. w Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Bydgoszczy i Kielcach.

 

W Łodzi pochód wyruszył z Pasażu Schillera, uczestnicy trzymali w rękach flagi Polski i Unii Europejskiej oraz transparenty z hasłami: "Niech się święci 1 Maja", "Jakość pracy = jakość życia", "Najniższa emerytura i renta równa płacy minimalnej".

 

- Spotykamy się 1 maja dlatego, żeby przypomnieć rządzącym, że świat ludzi pracy umie upomnieć się o swoje prawa. (…) Ośmiogodzinny czas pracy, umowa o pracę, godna i terminowa płaca – to cały czas obowiązujące postulaty i nie zawsze przestrzegane – podkreślił w przemówieniu wiceprzewodniczący SLD i wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela.

 

W tym roku łódzka manifestacja odbywała się pod hasłem: "Ludzie pracy, łączcie się".

 

"Po to człowiek pracuje, żeby godnie żyć"

 

W Szczecinie kilkadziesiąt osób zebrało się przed Pomnikiem Czynu Polaków na Jasnych Błoniach. Obchody Święta Pracy połączono z 14. rocznicą przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, zorganizował je zachodniopomorski SLD.

 

- Chciałbym wyrazić bardzo duże uznanie wszystkim obecnym, którzy wnosili swoją pracą wkład w to, że możemy się cieszyć członkostwem w Unii Europejskiej, w NATO, byciem w rodzinie europejskiej, dla której jest jasną bardzo rzeczą – nie po to człowiek żyje, żeby pracować, tylko po to człowiek pracuje, żeby godnie żyć – powiedział wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, europoseł Bogusław Liberadzki.

 

W Poznaniu działacze SLD złożyli kwiaty przy tablicy upamiętniającej pierwszy pochód 1-majowy z 1891 roku na pl. Bernardyńskim, przy Tablicy Zamordowanych Kolejarzy na CK Zamek oraz przed pomnikiem Poznańskiego Czerwca'56. W wielkopolskim Czołowie zaplanowano też tradycyjny apel przy pomniku Marcina Kasprzaka.

 

"Trzeba upominać się o prawa pracowników z Ukrainy"

 

1 maja upamiętnili także działacze wielkopolskiej Solidarności. Po porannej mszy św. w intencji ludzi pracy wspólnie złożyli kwiaty pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca'56.

 

W Kielcach około 150 osób uczestniczyło w manifestacji zorganizowanej m.in. przez SLD. Przewodniczący świętokrzyskiego SLD Andrzej Szejna zapewnił, że za rok jego partia, "szeroko rozumiana lewica, zasiądzie w ławach poselskich w Sejmie". - Kiedy to się stanie, to chcę wam powiedzieć, że Polska się zmieni. Po pierwsze, zawrócimy wszystkie ustawy, które skrzywdziły pracowników służby bezpieczeństwa, wszystkich, którzy pracowali dla Polski, a dziś jednym "cięciem" - nieważne, czy byli kasjerem, sekretarką, czy pracowali w biurze paszportowym - zostali pozbawieni emerytur – mówił Szejna.

 

W Bydgoszczy w manifestacji przed pomnikiem Wolności wzięło udział około 80 osób. Przedstawiciele OPZZ, SLD i stowarzyszenia Inicjatywa Polska podkreślali, że Polska ciągle jest krajem pełnym podziałów i niesprawiedliwości, nie zawsze przyjaznym dla pracowników. - Obecnie spotykamy się z nowym zjawiskiem. Trzeba upominać się o prawa pracowników z Ukrainy, których coraz częściej przybywa do naszego kraju, również mają prawo go dobrych warunków pracy i godnego życia. Bardzo ważne jest też upominanie się o prawa naszych rodaków w Wielkiej Brytanii w związku z Brexitem - mówił szef kujawsko-pomorskiego SLD Ireneusz Nitkiewicz.

 

PAP

luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze