Policja sprawdza, czy wypadek samochodu Służby Ochrony Państwa był spowodowany brawurą kierowcy

Polska
Policja sprawdza, czy wypadek samochodu Służby Ochrony Państwa był spowodowany brawurą kierowcy
OSP Osie

Zlekceważenie znaku "Stop" przed przejazdem kolejowym i nadmierna prędkość mogły być przyczyną wypadku samochodu Służby Ochrony Państwa, który wydarzył się 15 kwietnia w powiecie tucholskim (Kujawsko-Pomorskie) - wynika z nieoficjalnych informacji ze służb do których dotarła "Rzeczpospolita".

W niedzielę wieczorem czworo funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa (SOP) trafiło do szpitala po tym jak samochód, którym podróżowali wypadł z drogi i dachował. W zdarzeniu nie uczestniczył inny pojazd.

 

Rzecznik prasowa SOP mł. chor. Anna Gdula-Bomba poinformowała, że wszyscy funkcjonariusze - trzech mężczyzn i kobieta, którzy uczestniczyli w wypadku, jechali na szkolenie. Według niej funkcjonariusze na co dzień wykonują w SOP zadania analityczne.

 

Zignorował znak "Stop"

 

Według informacji, do których dotarła "Rzeczpospolita", przyczyną wypadku mogła być brawura i nieostrożność kierowcy.  

 

Z nieoficjalnych informacji gazety wynika, że kierowca samochodu dojeżdżając do niestrzeżonego przejazdu kolejowego zignorował znajdujący się przed nim znak "stop", i - zamiast zatrzymać się i upewnić, że może bezpiecznie przejechać - dodał gazu, aby jak najszybciej przejechać przez przejazd.

 

- Samochód wybiło na torach, wypadł z drogi i rzuciło go do rowu. Tak przejechał kilkanaście metrów, uderzył w drzewo, po czym wywrócił się na dach - powiedział gazecie anonimowy informator.

 

Ranni funkcjonariusze zaraz po wypadku trafili do szpitala.  Ich życie bądź zdrowie nie było jednak zagrożone.

 

Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia

 

Okoliczności wypadku nie potwierdza policja.

 

- Trwa postępowanie policyjne w tej sprawie. Okoliczności wypadku są ciągle wyjaśniane - powiedział polsatnews.pl oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Tucholi sierż. szt. Bartosz Wiese.

 

Rzecznik potwierdził, że badanie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu wskazało, że kierowca auta był trzeźwy. 

 

Sprawą na razie nie zajmuje się prokuratura, jednak jeśli okoliczności wypadku przedstawione przez "Rzeczpospolitą" potwierdzą się, kierowca może usłyszeć zarzut spowodowania wypadku na skutek niezachowania ostrożności.

 

Zdarzenie drogowe, nie wypadek

 

Rzeczniczka SOP w rozmowie z polsatnews.pl przekazała w środę, że w tej sprawie możemy mówić jedynie o zdarzeniu drogowym, a nie o wypadku.

 

- Ponieważ hospitalizacja pasażerów samochodu nie trwała dłużej niż 7 dni, nie możemy w tym przypadku mówić o wypadku - powiedziała Gdula-Bomba.

 

- Jeden z poszkodowanych funkcjonariuszy wyszedł ze szpitala jeszcze tego samego dnia, pozostali opuścili szpital we wtorek - dodała.

 

Rzeczpospolita, PAP, polsatnews.pl

dk/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze