"Internet jest miejscem publicznym". Sąd ponownie rozpatrzy sprawę sprzedaży homofobicznych naklejek

Polska
"Internet jest miejscem publicznym". Sąd ponownie rozpatrzy sprawę sprzedaży homofobicznych naklejek
Polsat News

"Internet stanowi przestrzeń, w której umieszcza się treści, więc należy wnioskować, że odpowiada on pojęciu miejsca publicznego z kodeksu wykroczeń" - uznał Sąd Najwyższy. Orzeczenie dotyczy sprzedaży na stronie stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność" naklejek o wydźwięku homofobicznym. SN stwierdził, że umorzenie sprawy przez Sąd Rejonowy było bezzasadne i musi być ona ponownie rozpoznana.

Na początku maja 2016 roku Wirginia Prejs, koordynatorka Zespołu ds. Ochrony Praw Człowieka w Departamencie Kontroli Skarg i Wniosków MSWiA, zawiadomiła komendanta wojewódzkiego policji w Katowicach o sprzedaży na stronie internetowej stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność" naklejek o charakterze rasistowskim i islamofobicznym. Część z nich miała zawierać treści homofobiczne.

 

Policja zajęła 3 tys. naklejek


Koordynatorka wnioskowała o sprawdzenie, czy działania stowarzyszenia wyczerpują znamiona przestępstwa polegającego na rozpowszechnianiu treści nawołujących do totalitaryzmu i nienawiści na tle rasowym (art. 256 paragraf 2 kk) i wykroczenia polegającego na umieszczaniu w miejscu publicznym nieprzyzwoitych rysunków (art. 141 kw).


Na początku czerwca policjanci zajęli ponad 3 tys. naklejek. Sprawę podzielili na dwa odrębne postępowania.


Część naklejek, które łamały przepisy o nawoływaniu do nienawiści na tle rasowym i wyznaniowym oraz propagowaniu totalitaryzmów, wydzieliła do sprawy karnej. Materiały zawierające treści homofobiczne wydzielono do sprawy o wykroczenie.

 

Przeprowadzono ekspertyzę, z której wynikało, że część materiałów nawołuje do nienawiści na tle narodowościowym, ale też propaguje totalitaryzm. Inne z kolei zawierają nieprzyzwoite rysunki.


"Twardy dysk komputera trudno uznać za miejsce publiczne"


W grudniu 2016 roku Mateusz S., lider stowarzyszenia "DiN", usłyszał zarzut umieszczania w miejscu publicznym nieprzyzwoitego rysunku.

 

Chodziło o naklejki z napisami "Zakaz pedałowania. Homoseksualiści wszystkich krajów leczcie się", "Stop pedofilom, chrońmy nasze dzieci", "D... jest od sr..., zakaz pedałowania".


Sąd nałożył na S. grzywnę w wysokości 300 zł. Mężczyzna jednak wniósł sprzeciw. Nowy sędzia wyznaczony do tej sprawy, umorzył ją.


W uzasadnieniu podał, że nie popełniono wykroczenia, bo internet nie jest miejscem publicznym.


"Sędzia przyjął, że wszystkie treści dostępne w internecie stanowią jedynie zapis danych na komputerach, a twardy dysk komputera trudno uznać za miejsce publiczne" - podał portal oko.press.


"Argumentacja Sądu Rejonowego nie jest zasadna"


Nie zgodził się z tym Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który wniósł kasację do Sądu Najwyższego. Wniosek rzecznika poparł przedstawiciel Prokuratury Krajowej.


We wtorek Sąd Najwyższy uchylił decyzję o umorzeniu sprawy i przekazał ją do ponownego rozpoznania.


- Argumentacja sądu rejonowego nie jest zasadna. Sąd ten w jednym zdaniu pisze, że opowiada się za szeroką interpretacją, że internet miejscem publicznym nie jest. Ale to nie jest szeroki pogląd, to tylko jeden głos doktryny. I jest to stanowisko anachroniczne - podkreślił sędzia referent Andrzej Ryński. Zaznaczył, że kodeks wykroczeń uchwalono, gdy internet nie był powszechny.


Zdaniem sądu, strona "DiN" była dostępna dla wszystkich, co jest warunkiem uznania danego miejsca za publiczne.


Prokuratura wycofała akt oskarżenia


W sprawie naklejek, które miały zawierać treści mogące nawoływać do nienawiści na tle rasowym, prokuratura na początku oskarżyła Mateusza S., a sąd wymierzył mu 2 tys. zł grzywny, ale mężczyzna odwołał się od wyroku.

 

W jego sprawie interweniował lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki.


Poseł skierował interpelację do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, w której przekonywał, że ocena biegłych dotycząca treści na naklejkach jest błędna, a środowiska narodowe są prześladowane.


Ostatecznie prokuratura wycofała z sądu akt oskarżenia, a sprawę umorzyła.


Urodziny Hitlera


Nazwisko Mateusza S. pojawia się także w śledztwie dot. publicznego propagowania nazistowskiego ustroju państwa. Mężczyzna usłyszał zarzuty. Sprawa ma związek z obchodami urodzin Adolfa Hitlera w lesie niedaleko Wodzisławia Śląskiego.


Do sądu skierowano także wnioski o rozwiązanie stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność".

 

oko.press, polsatnews.pl

prz/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze