Obywatele RP niewpuszczeni do Sejmu. Okupują biuro przepustek

Polska

Co najmniej kilku przedstawicieli ruchu Obywatele RP nie wpuszczono w środę do Sejmu, choć mieli imienne zaproszenia od posłanki Nowoczesnej. To efekt decyzji marszałka Kuchcińskiego, który dla części z nich wydał długoterminowe zakazy wstępu za rzekome łamanie regulaminu Sejmu. Członkowie ruchu podjęli więc okupację biura przepustek. Według dyrektora Centrum informacyjnego Sejmu, to prowokacja.

Obywatele RP poinformowali, że zostaną w biurze przepustek po jego zamknięciu.

 

 

Członkowie ruchu chcieli przysłuchiwać się obradom na temat nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Dostali zaproszenie od Joanny Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej. Mimo to przepustek nie dostali; w oświadczeniu informują, że kilkadziesiąt osób nadal jest objętych długoterminowym zakazem wstępu do Sejmu wydanym przez marszałka Marka Kuchcińskiego.

 

 

Przed godz. 12 grupa kilkunastu osób rozpoczęła okupację biura przepustek. Członkowie ruchu rozwinęli transparent z napisem "Tu też wygramy". 

 

 

Wsparły ich posłanki Nowoczesnej, Joanna Scheuring-Wielgus i Monika Rosa, które zwróciły się do marszałka Sejmu z wnioskiem o uchylenie zakazu wstępu.

 

- Parlament jest twierdzą, która jest odgradzana przez marszałka Kuchcińskiego. W Sejmie jest tzw. czarna lista osób, na której marszałek Kuchciński umieszcza osoby, jeśli nie chce, żeby weszły - mówiła reporterce Polsat News Marcie Kurzyńskiej Joanna Scheuring-Wielgus.

 

Członkowie ruchu domagają się, żeby to sąd, a nie marszałek Sejmu decydował o tym, kto może wejść do budynku.

 

Zakaz długoterminowy

 

Dyrektor Centrum informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka przedstawił sprawę inaczej. Twierdzi, że "wielu" uczestników blokady dostało przepustki, żeby wejść na obrady i rano do Sejmu te osoby weszły. - Po ich wejściu okazało się, że nie interesują ich prace izby, a protest. Motywacja była inna. Duża grupa mogła do Sejmu wejść - powiedział reporterce Polsat News Grzegrzółka. 

 

Potwierdził, że jest grupa może "kilku osób" objętych zakazem długoterminowym "ze względu swoich wcześniejszych zachowań". 

 

Dodał, że Straż Marszałkowska nie wnioskowała o interwencję policji. - Nie zamierzamy wzywać policji - oświadczył. 

 

Spalony dowód osobisty

 

7 lipca ubiegłego roku Straż Marszałkowska nie wpuściła do Sejmu ośmiu z jedenastu zaproszonych osób. 

 

14 lipca marszałek Sejmu Marek Kuchciński wydał zarządzenie, na mocy którego wstęp do Sejmu został ograniczony.

 

Zarządzenie w "sprawie zapewnienia spokoju i porządku na terenach i w budynkach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu" na tydzień zawiesiło prawo wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu osobom, które dostały jednorazowe karty wstępu i karty imienne.

 

We wrześniu Obywatele RP, którzy dostali imienne zaproszenia od Zespołu Monitorowania Przestrzegania Praw Człowieka i Obywatela (uprawniające do wejścia do budynku) usiłowali wejść na salę obrad. Jednak pracownik biura przepustek odmówił im wstępu.

 

Lider Obywateli RP spalił wówczas swój dowód osobisty, podkreślając, że jego prawa obywatelskie są łamane.

 

polsatnews.pl

 

mta/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze