Mistrzowie "parkowania". Ustawili się w rowie. A potem nie chcieli się przyznać, który prowadził

Polska
Mistrzowie "parkowania". Ustawili się w rowie. A potem nie chcieli się przyznać, który prowadził
zakopane.policja.gov.pl

Gdy policjanci powiadomieni o samochodzie, który wjechał do rowu na "zakopiance" w Białym Dunajcu zaczęli przepytywać stojących przy taksówce mężczyzn, ci nie chcieli się przyznać do prowadzenia. Kierowca "poszedł nie wiadomo gdzie" - powiedzieli, przy czym obaj byli pijani. Po nocy spędzonej w policyjnej celi 22-latek w końcu powiedział prawdę. Najpierw spowodował kolizję, a potem wpadł do rowu.

Gdy na miejsce zdarzenia w Białym Dunajcu niedaleko Nowego Targu (woj. małopolskie) przyjechali policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem, przy taksówce "zaparkowanej" w rowie stali 21- i 22-latek. Gdy policjanci spytali, który prowadził, powiedzieli, że to nie oni, tylko "ktoś im nieznany".

 

Funkcjonariusze zatrzymali mężczyzn, którzy stali się agresywni. Badanie na obecność alkoholu dało wynik 2 promili u 21-latka i ponad 1 promila u jego starszego kolegi.

 

Starszy z zatrzymanych po nocy w policyjnym areszcie przypomniał sobie, że to jednak on prowadził samochód pod wpływem alkoholu i spowodował kolizję wpadając do rowu.

 

Okazało się również, że nie powinien był prowadzić auta, bo ma orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia pojazdów.

 

Za prowadzenie pod wpływem alkoholu, złamanie sądowego zakazu oraz spowodowanie kolizji mężczyzna odpowie przed sądem.

Do zdarzenia doszło w miniony czwartek rano.

 

polsatnews.pl

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze