Chciał wejść na Giewont, ale miał śliskie buty. Szedł więc w skarpetkach

Polska
Chciał wejść na Giewont, ale miał śliskie buty. Szedł więc w skarpetkach
Pixabay/davorsky

Młody turysta z Litwy zadzwonił na numer alarmowy i poinformował o trudnościach, jakie spotkały go w drodze na Giewont. Mówił, że jest twardy, zlodowaciały śnieg, a on ma śliskie buty, nie ma raków ani czekana. Ratownicy wysłali do Litwina śmigłowiec. Na miejscu okazało się, że turysta szedł bez butów, w samych skarpetkach.

Młody turysta z Litwy wybrał się na Giewont w piątek. 

 

- Mężczyzna szedł sam, nie znał terenu. Wszedł na szlak zamknięty zimą - powiedział Krzysztof Długopolski, ratownik TOPR.

 

Bał się poruszać 

 

Przed godz. 14 Litwin zadzwonił na numer 112. Powiedział, że śnieg na szlaku jest twardy i zlodowaciały, a on ma śliskie buty, nie ma raków ani czekana. Turysta bał się dalej poruszać, by nie zsunąć się po stromych zboczach. 

 

Po telefonie rozpoczęła się akcja ratunkowa. Do wzywającego pomocy wystartował śmigłowiec TOPR-u. Z jego pokładu dostrzeżono turystę. 

 

- Nie dotarł do celu. Siedział na szczycie Małego Giewontu - poinformował Długopolski.

 

Przetransportowany do Zakopanego

 

Ratownicy zwrócili uwagę na to, że odnaleziony Litwin nie miał na sobie butów. - Nie wiadomo, co się z nimi stało - dodał ratownik TOPR.

 

Mężczyzna miał stwierdzić, że skoro ma śliskie buty, lepiej jest je zdjąć.

 

polsatnews.pl

zdr/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze