Kobieta wjechała do klubu nocnego na białym koniu. Spłoszone zwierzę zrzuciło ją z grzbietu

Świat
Kobieta wjechała do klubu nocnego na białym koniu. Spłoszone zwierzę zrzuciło ją z grzbietu
Twitter/Joel Franco

Policja z Florydy prowadzi śledztwo ws. incydentu, do którego doszło w klubie nocnym w Miami. Ubrana w strój bikini modelka wjechała do lokalu na białym koniu. Hałas spłoszył rumaka, który zrzucił kobietę. Zdarzenie nagrał i umieścił w sieci jeden z gości bawiących się w klubie. Filmik oburzył część internautów, którzy domagają się ukarania właściciela za to, że wykorzystał zwierzę do promocji.

Do zdarzenia doszło w modnym klubie Mokai w South Beach w Miami na Florydzie. Na filmie, opublikowanym w internecie przez jednego z uczestników imprezy, widać skąpo ubraną kobietę, wjeżdżającą na białym koniu do wypełnionego ludźmi klubu.

 

Początkowo publiczność wydaje się być zachwycona, jednak w pewnym momencie wystraszone krzykami i światłami zwierzę zaczyna wierzgać i zrzuca z grzbietu jadącą na nim kobietę.

 

 

Nagranie bardzo szybko stało się popularne w mediach społecznościowych. Internauci nie kryją swojego oburzenia faktem, że zwierzę wykorzystano do promocji klubu. Jak się okazało zniesmaczeni takim traktowaniem zwierzęcia byli również niektórzy goście lokalu.

 

"Dziś w nocy byłam w Mokai i muszę powiedzieć, że byłam całkowicie zszokowana!" - napisała pod filmem jedna z uczestniczek imprezy.

 

"To okrucieństwo dla zwierząt"

 

"Przyprowadzili prawdziwego konia do klubu! To okrucieństwo dla zwierząt! Nie mogłam uwierzyć w to, co się tam stało! Ci ludzie są szaleni! Nienawidzę tego tak bardzo... jak ktoś mógł to zrobić?" - zastanawia się kolejna kobieta.

 

"Wstyd dla klubu, że pozwalają na takie zachowanie. Mam nadzieję, że zostaną ukarani za wykorzystywanie biednego i bezbronnego zwierzęcia - napisała inna kobieta.

 

Sprawą zajęła się również miejscowa policja, która prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

 

 

Kilka godzin po zdarzeniu udało się odnaleźć konia widocznego na nagraniu. Jest cały i zdrowy.

 

 

Szybko okazało się również, że to nie pierwszy tego typu przypadek w tym klubie. W przeszłości w ramach promocji lokalu miały występować tam inne zwierzęta.

 

Jak informuje "Miami New Time" poki co nie jest jasne, czy posiadanie żywego konia w nocnym klubie, naruszyło w jakiś sposób prawo obowiązujące w Miami. Jednak zdrowy rozsądek powinien wystarczyć, aby stwierdzić, że hałas i nieznane pomieszczenie może wystraszyć konia. Właściciel lokalu może więc odpowiedzieć za dręczenie zwierząt, bo "trudno wyobrazić sobie, by jakiś koń był spokojny w nocnym klubie w South Beach".

 

Miami New Times, polsatnews.pl

dk/paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze