Wzrosła liczba ofiar wybuchu gazu w kamienicy w Poznaniu. Nie żyją 4 osoby, ponad 20 rannych

Polska

W gruzach zawalonej kamienicy w Poznaniu znaleziono ciało czwartej śmiertelnej ofiary - poinformował rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego Tomasz Stube. Rannych jest 21 osób. Do wybuchu gazu i zawalenia się kamienicy przy ul. 28 Czerwca doszło ok. godz. 7:50 w niedzielę. Jak poinformowała prokuratura śledztwo ws. zawalenia się kamienicy zostanie wszczęte prawdopodobnie w poniedziałek.

- Liczba osób rannych się na razie nie zmieniła, niestety zwiększyła się za to liczba ofiar śmiertelnych. Około godziny 14. otrzymaliśmy informację o znalezieniu kolejnego ciała - powiedział Stube.

 

Na miejsce jedzie prokurator

 

Komendant Główny PSP. gen. brygadier Leszek Suski powiedział w niedzielę, że w gruzowisku nie powinno już być więcej osób. - W budynku przebywało 40 osób. Mamy cztery ofiary śmiertelne. Według naszych wyliczeń, naszych urządzeń pomiarowych, naszych grup poszukiwawczo-ratowniczych w tym gruzowisku nikt już raczej nie powinien się znajdować - powiedział.

 

Suski zapewnił, że strażacy będą pracować na miejscu do czasu całkowitego odgruzowania miejsca zdarzenia. Akcja może potrwać do poniedziałku. - Budynek jest niestabilny, stwarza problemy z wejściem do środka - zwłaszcza dla ratowników. Musimy tutaj działać bardzo ostrożnie - powiedział.

 

- Na miejscu są prokuratorzy i wykonują niezbędne czynności. Według prawa, w sytuacji nagłego zdarzenia na miejsce jedzie prokurator i pracuje tam bez konieczności wydania postanowienia o wszczęciu postępowania. Śledztwo w sprawie katastrofy w Poznaniu zostanie wszczęte prawdopodobnie w poniedziałek - powiedziała w niedzielę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus.

 

Cztery mieszkania doszczętnie zniszczone

 

Działania straży pożarnej w miejscu zdarzenia potrwają prawdopodobnie do poniedziałku.

 

Do wybuchu gazu i zawalenia się kamienicy przy ul. 28 Czerwca w Poznaniu doszło ok. godz. 7:50 w niedzielę. Na miejscu pracuje ponad 20 jednostek straży pożarnej. Na miejscu pracują grupy ratownicze m.in. z psami, które są szkolone w poszukiwaniu żywych osób.

 

W kamienicy znajdowało się 18 mieszkań, cztery lokale zostały doszczętnie zniszczone. Może runąć frontowa ściana budynku.

 

Na miejscu pracuje 150 ratowników, trzy grupy poszukiwawczo-ratownicze w tym ratownicy z Warszawy, z Łodzi. Pierwszą grupą, która zaczęła prowadzić działania poszukiwawczo-ratownicze była grupa z Poznania.

PAP/Jakub Kaczmarczyk

 

Zastępca prezydenta Poznania Mariusz Wiśniewski poinformował, że osoby nieposzkodowane fizycznie podczas wybuchu i zawalenia budynku zostały przewiezione do pobliskiego hotelu; mają zapewnione schronienie i pomoc służb społecznych oraz pomoc psychologiczną.

 

Pracownicy służb przeprowadzają wywiady z tymi osobami, tak by można było im świadczyć od poniedziałku pomoc materialną i finansową, przygotowaną w takich przypadkach.

 

"Usłyszeliśmy huk i krzyki ludzi"

 

- Rano usłyszeliśmy ogromny huk i przeraźliwe krzyki ludzi, wołali: ratujcie, ratujcie! - tyle z tego wszystkiego pamiętam. Ubraliśmy się szybko z żoną i wyszliśmy z budynku (…). To była taka adrenalina, że kiedy trzeba było ratować ludzi, sam nie wiem, skąd miałem tyle siły - powiedział Krzysztof Śledź, który mieszkał na parterze zawalonej kamienicy.

 

- Pomagałem sąsiadom obok, też z parteru. Wyciągaliśmy spod gruzów, z zasypanego kamieniami łóżeczka, ich maleńką dwuletnią córkę. Jak ją wyciągnęliśmy miałem wrażenie, że ta dziewczynka już nie żyje, była cała sina - teraz mówią, że jest w krytycznym stanie, ale żyje - dodał.

 

Jak podkreślił, „nie ma tu z nami takiej sąsiadki Beaty, Daniela z przedostatniego piętra. To młode osoby, mają po 30 lat; nic o nich nie wiemy”.

 

Budynek niedawno przeszedł przegląd instalacji

 

Dyrektor gazowni podał, że 10 minut po zdarzeniu odcięto gaz, przeszukano teren pod kątem jakichkolwiek wycieków gazu, czego nie stwierdzono. Poinformował, że budynek 19 lutego przeszedł rutynowy przegląd instalacji, który nie wykazał żadnej nieszczelności. Nie było również żadnych zgłoszeń co do nieszczelności instalacji.

 

Wojewoda zaznaczył, że nie można przesądzać jeszcze o przyczynach katastrofy, np. że był to wybuch butli z gazem używanej w jednym z mieszkań.

 

Polsat News, PAP

luq/nro/bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze