Odwołana szefowa Instytutu Polskiego w Berlinie. Nie miała "czarnej listy"

Świat
Odwołana szefowa Instytutu Polskiego w Berlinie. Nie miała "czarnej listy"
Facebook.com/Polnisches Institut Berlin

Dyrektor Instytutu Polskiego w Berlinie Hanna Radziejowska została odwołana - poinformował w środę szef biura prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Artur Lompart. Potwierdził tym samym informacje "Deutsche Welle". Radziejowska po powołaniu na stanowisko powiedziała, że "chce być »tłumaczem« między prawicową a lewicową wrażliwością". Dyrektorem-komisarzem została jej dotychczasowa zastępczyni.

"Po upływie pół roku doświadczona muzealniczka musi pożegnać się z posadą. Powód jej odwołania nie jest znany" - napisało w środę "Deutsche Welle" o odwołaniu Radziejowskiej ze stanowiska kierownika Instytutu Polskiego w Berlinie.

 

Radziejowska nie zna przyczyn odwołania 

 

- Nie poznałam przyczyn swojego odwołania. Jako państwowiec nie chcę komentować decyzji mojego ministerstwa. Muszę najpierw wyjaśnić tę sprawę po powrocie do kraju - powiedziała Hanna Radziejowska we wtorek w Berlinie w rozmowie z dziennikarzem "Deutsche Welle".

 

Radziejowska potwierdziła, że środa jest ostatnim dniem jej pracy przy Burgstrasse 27. Źródło w niemieckim MSZ poinformowało niemiecką rozgłośnię, że odwołanie szefowej Instytutu Polskiego może być skutkiem sporu między rywalizującymi ośrodkami w polskim rządzie.

 

Szef Biura Prasowego MSZ Artur Lompart zapowiedział wydanie w tej sprawie komunikatu przez MSZ.

 

Chciała być "tłumaczką" wrażliwości

 

W jednym z pierwszych wywiadów po przyjeździe do Berlina Radziejowska zapowiadała, że chce być "tłumaczem" między prawicową a lewicową wrażliwością.

 

"Myślę, że dobrze czuję i rozumiem zarówno lewicową, jak i prawicową wrażliwość i chciałabym być tłumaczem między jednym a drugim, dać przestrzeń do dialogu i spotkania" - deklarowała w lipcu w rozmowie z berlińską rozgłośnią radiową COSMO. Zapewniała także, że w kierowanym przez nią Instytucie nie ma "czarnej listy" z nazwiskami osób, których nie należy zapraszać.

 

Komisaryczną dyrektorką placówki została dotychczasowa wiceszefowa Instytutu Małgorzata Bochwic-Ivanowska.

 

Odwołanie za "kulturę wstydu"

 

Hanna Radziejowska objęła stanowisko kierownika Instytutu Polskiego w Berlinie w lecie ubiegłego roku po Katarzynie Wieldze-Skolimowskiej odwołanej przez resort spraw zagranicznych przed upływem kadencji. Wcześniej pracowała w Muzeum Powstania Warszawskiego, Domu Spotkań z Historią, Centrum Nauki "Kopernik" i lubelskim Centrum Kultury. Przed przyjazdem do Berlina kierowała Muzeum Woli w Warszawie.

 

Katarzyna Wilega-Skolimowska kierowała instytutem od 2013 roku. Przed jej odwołaniem, na początku 2017 roku na stanowisko zastępcy dyrektora Instytutu Polskiego przysłano z Warszawy Małgorzatę Bochwic-Ivanovską. Powodem miała być była negatywna ocena działalności Instytutu przez polskie MSZ. Z kolei minister Kultury Piotr Gliński wezwał wtedy do skończenia z "kulturą wstydu".

 

Instytut Polski w Berlinie w 2015 roku zaprosił w kwietniu na związana z festiwalem polskiego filmu projekcję obrazu "Ida", który został nagrodzony Oscarem Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii "najlepszy film zagraniczny". Film opowiada historię nowicjuszki w zakonie, która dowiaduje się, że jest Żydówką, a jej rodzinę wymordowali jej najbliżsi sąsiedzi - Polacy.

 

Komisarz chciała pokazać "Smoleńsk"

 

Wicedyrektor instytutu Małgorzata Bochwic-Ivanovska chciała z kolei na polecenie ambasadora RP Andrzeja Przyłębskiego (pełni funkcję od 2016 roku) pokazać w Berlinie inny film - "Smoleńsk". Jednak niemiecka "premiera" nie doszła do skutku, bo żadne z kin w Berlinie nie wyraziło zgody na pokaz.

 

W listopadzie 2017 roku Gazeta Wyborcza ujawniła, że Przyłębski miał być tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Wolfgang" zwerbowanym w 1979 roku, a następnie "reaktywowanym" przez wywiad III RP jako "współpracownik na kierunku niemieckim". Teczka Przyłębskiego została ujawniona w marcu 2017 roku przez IPN, wcześniej dokumenty były w zbiorze zastrzeżonym. Z kolei sam Przyłębski obejmując placówkę w Berlinie złożył oświadczenie lustracyjne, w którym zaprzeczył współpracy z organami bezpieczeństwa państwa w PRL. IPN wszczął postępowanie i ostatecznie oczyścił go z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Przyłębski uznał sprawę za zamkniętą.

 

Z kolei Małgorzata Bochwic-Ivanowska to córka dziennikarki i członkini Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Teresy Bochwic.

 

Janda, Radziwiłłowicz, Krzywonos, Romaszewska

 

Jedną z nadchodzących imprez organizowanych przez instytut jest festiwal filmu polskiego, który odbędzie się w maju. Wśród pokazywanych obrazów ma być m.in. "Człowiek z marmuru" z Krystyną Jandą i Jerzym Radziwiłłowiczem - obydwoje wielokrotnie wypowiadali się krytycznie wobec władzy PiS. Radziwiłłowicz w ostatnie Boże Narodzenie powiedział m.in. że sytuacja w Polsce zmierza w kierunku "twardym, dyktatorskim, autorytarnym". "Jest to okropne, co się dzieje" - ocenił aktor. 

 

Niedawno pokazano w Instytucie Polskim film Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego "Solidarność według kobiet". Jego bohaterki to m.in. Zofia Romaszewska, która ostatnio ostro krytykowała zmianę ustawy o IPN autorstwa PiS, Henryka Krzywonos posłanka PO i była działaczka Partii Demokratycznej Ludwika Wujec, żona Henryka Wujca, doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego w czasie jego kadencji, działacza Unii Demokratycznej, Unii Wolności i Partii Demokratycznej.

 

polsatnews.pl, "Deutsche Welle", PAP

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze