Rzepliński: członkowie KRS mieliby kłopot z odpowiedzią na najprostsze pytania o konstytucję

Polska

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński powiedział w programie "Gość Wydarzeń" o kandydatach do Krajowej Rady Sądownictwa, że "nie są to orły i można otworzyć okno, nie wyskoczą". Dodał, że lista osób popierających tych kandydatów powinna być upubliczniona. Zgodził się też, że proces wyboru do KRS jest "mało transparentny". W jego opinii ustawę o IPN powinien zbadać cały skład TK.

Cały skład Trybunał Konstytucyjnego powinien zbadać zgodność ustawy o IPN z ustawą zasadniczą - uważa prof. Andrzej Rzepliński, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, sędzia w stanie spoczynku i profesor Uniwersytetu Warszawskiego, który był gościem programu "Gość Wydarzeń" w Polsat News.

 

"Zamrożenie" ustawy o IPN nie ma znaczenia

 

- Ustawa jest istotna dla Żydów i Ukraińców, ale z perspektywy konstytucyjnej jest wymierzona w wolność słowa, w wolność badań naukowych, autonomię uczelni. Oddaje władzę nad decyzję nad tym, kto jest uczonym, a kto nie jest, czy jest specjalistą czy nie, czy artykuł bądź książka jest naukowy czy nie - prokuratorowi. To jest w ogóle nie do wyobrażenia w państwie unijnym - stwierdził Rzepliński.

 

Jego zdaniem nie ma znaczenia, że rząd informuje o "zamrożeniu" tych przepisów i o tym, że nie będzie żadnej blokady. 

 

- No właśnie w tej logice "jak nie można, jak można". Można uchwalić ustawę o drugiej w nocy i można trzy dni później mówić, że nie będzie stosowana - powiedział Rzepliński.

 

"To nie orły, przez okno nie wyskoczą"

 

Rzepliński stwierdził, że zapoznał się z listą kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa i jego zdaniem "mieliby kłopot z odpowiedzią na najprostsze pytania z zakresu treści Konstytucji".

 

- Chodzi nie tylko o przepisy, które regulują pozycję ustrojową sądów i trybunałów, i ich relacje z innymi władzami - powiedział Rzepliński.

 

Zapytany, czy tak nisko ocenia kandydatów odparł, że "generalnie przecież, nie są to orły, można otworzyć okno, nie wyskoczą".

 

Zgodził się, że proces wyboru członków KRS jest "mało transparentny".

 

- Projektodawcy podkreślali, zapowiadali, że to musi być bardzo transparentne, chyba też pan prezydent, bo to on był autorem tej ustawy i tego słowa "transparentny" używał - powiedział Rzepliński. - Pewnie go jego doradcy wprowadzili w błąd, bo nie podejrzewam prezydenta, żeby kłamał - dodał.

 

Zdaniem byłego prezes Trybunału Konstytucyjnego nazwiska osób, które popierały kandydatów do KRS powinny być upublicznione i nie powinny być dostępne tylko dla polityków.

 

- Pisałem rekomendacje sędziom, którzy chcieli awansować z Trybunału Konstytucyjnego i to była wiedza powszechnie znana - powiedział były prezes TK.

 

"Sędzia w stanie spoczynku to nie sędzia"

 

Ostatnim, osiemnastym kandydatem do KRS, jest sędzia w stanie spoczynku podpułkownik Mariusz Lewiński. Ma on wyrok dyscyplinarny i miał 27 razy, bez żadnych podstaw, zawiadamiać o popełnieniu przestępstw przez innych sędziów i prokuratorów, którzy takich czynów nigdy nie popełnili.

 

- Sędzia w stanie spoczynku nie jest sędzią. Gdyby konstytucja wspominała o asesorach, o prokuratorach. Nie wspomina, wobec tego sędzia w stanie spoczynku także być nie może (członkiem KRS - red.) - uznał prof. Andrzej Rzepliński.

 

- To dziwak jest, najdelikatniej mówiąc, z tymi zarzutami, które wszem i wobec głosił znieważając, pomawiając jakichś ludzi - powiedział o sędzim, który był jednym z dwóch kandydatów obecnych na wysłuchaniu publicznym zorganizowanym m.in. przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.

 

- Nie rozumiem dlaczego Helsińska Fundacja Praw Człowieka urządziła publiczne wysłuchanie w sytuacji, gdy ustawa została przyjęta w trybie niezgodnym z konstytucją, jej treść jest niezgodna z konstytucją. Tym legitymizowała (ten - red.) organ, którego jeszcze nie ma.

 

Spór o skuteczność KRS

 

Sędzia Mariusz Witkowski, prezes sądu rejonowego w Siemianowicach i kandydat do KRS obecny na wysłuchaniu publicznym powiedział, że obecna KRS była nieskuteczna jeżeli chodzi o obronę niezawisłości sądów.

 

- Jego zdaniem powinna była jednak pójść zadać pytanie Trybunałowi Konstytucyjnemu, czy ta ustawa jest zgodna z konstytucją- powiedziała prowadząca program Beata Lubecka.

 

- To brednia. Przez cały ten okres kiedy ja byłem sędzią, mieliśmy wiele wniosków w relacji do Trybunału Konstytucyjnego, do konstytucji. KRS ma prawo występować do Trybunału przeciwko przepisom, które zdaniem KRS a więc bardzo szerokiej reprezentacji sędziów, mogą podważać niezależność sadów. W jednej z tych spraw pisałem zdanie odrębne, i ta wypowiedź, to nie jest prawda. To były trudne bardzo ciekawe sprawy - powiedział Rzepliński. - KRS ma prerogatywy do zgłaszania, ale kto (teraz - red.) je zgłosi? Ten pan, Lewinski, pani Pawłowicz, pan Piotrowicz? Przecież oni rozbijali KRS od wewnątrz i dalej będą (to robić - red.), bo są wybrani spośród posłów do KRS, a ma znaczenie, kto i po co jest wybrany przez Sejm i Senat - zaznaczył Rzepliński.

  

Wyniki TK nie są lepsze. "To brednia i kłamstwo"

 

Rzepliński odniósł się do zarzutów przekroczenia kompetencji, które na łamach Rzeczpospolitej zgłosił sędzia TK Mariusz Muszyński. Jego zdaniem Rzepliński przez rok wypłacał wynagrodzenie "przypadkowym osobom". Przytoczył też pismo, w którym Rzepliński miał napisać, że przysługuje wynagrodzenie określonej wysokości.

 

- Miał chyba także siebie na myśli, sędziego dublera - powiedziała Beata Lubecka.

 

- Sędzia Muszyński został wybrany przez Sejm na miejsce obsadzone - powiedział Rzepliński. Dodał, że jako prezes Trybunału miał nadzieję, ze prezydent podporządkuje się konstytucji. Ale gdy Andrzej Duda przyjął od sędziego Muszyńskiego ślubowanie, a ten "przyjechał następnego dnia z pismem od marszałka Sejmu" to "nie tylko dlatego, że byłem prezesem TK, ale także jako obywatel respektowałem wynik wyborów parlamentarnych i to, że Sejm podjął taką uchwałę.

 

- Toczyły się sprawy w w Trybunale Konstytucyjnym mające na celu stwierdzenie, jaka jest sytuacja tych właśnie osób (tzw. sędziów "dublerów" - red.) i gdyby pan Muszyński nie otrzymał wynagrodzenia, to by je zapewne otrzymał od marszałka Sejmu. I wtedy jego poczucie, że może jeszcze bardziej próbować niszczyć trybunał od środka byłoby silniejsze- skomentował Rzepliński.

 

Zapytany o to, czy to prawda, że wyniki TK są obecnie "lepsze niż w latach ubiegłych" - jak chce obecna prezes TK Julia Przyłebska - odpowiedział:  - To brednia i kłamstwo.

 

polsatnews.pl

 

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze