Proces pary z Drawska. 3 miesiące katowali, gwałcili i terroryzowali dzieci kobiety. Usiłowali zabić

Polska

W Sądzie Okręgowym w Koszalinie rozpoczął się proces matki dwóch chłopców i jej konkubenta oskarżonych o usiłowanie zabójstwa dwójki dzieci i znęcanie się nad nimi ze szczególnym okrucieństwem. Horror trwał od stycznia do marca 2016 r. w hostelu prowadzonym przez Ośrodek Wspierania Dziecka i Rodziny w Drawsku Pomorskim, gdy rodzina była pod nadzorem kuratora sądowego. Proces został utajniony.

W poniedziałek na salę rozpraw sądu w Koszalinie doprowadzeni zostali z aresztu: Katarzyna W. i Marek K. Prokuratura Regionalna w Gdańsku oskarża oboje o usiłowanie zabójstwa dwóch synów kobiety, znęcanie się nad nimi ze szczególnym okrucieństwem, spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

 

Konkubent brutalnie gwałcił dzieci swojej partnerki

 

Mężczyzna przed sądem odpowiada też za okrutne gwałty na chłopcach, którzy mieli wówczas 7 i 9 lat.

 

Przestępstwa popełnione wobec dzieci są tak brutalne, że przewodniczący składu sędziowskiego Waldemar Katzig, na wniosek stron, wyłączył w całości jawność rozprawy. Dziennikarze zostali wpuszczeni na salę rozpraw tylko na krótko.

 

- Jawność rozprawy mogłaby naruszać interes prywatny małoletnich osób pokrzywdzonych, ich dobra osobiste. A także zważywszy na charakter zarzucanych czynów i okoliczności ich popełnienia, prowadzenie jawne mogłoby podważać dobre obyczaje, w szczególności chodzi tu o okoliczności związane ze sferą życia intymnego uczestników postępowania oraz drastyczne okoliczności zdarzenia - uzasadniał sędzia Katzig.

 

Trzy miesiące piekła pod okiem kuratora

 

Do przestępstw miało dochodzić od stycznia do marca 2016 r., gdy chłopcy wraz z matką i jej konkubentem mieszkali w hostelu prowadzonym przez Ośrodek Wspierania Dziecka i Rodziny w Drawsku Pomorskim.

 

Według ustaleń śledztwa, chłopcy byli brutalnie bici pięściami, pasem i różnymi przedmiotami, kopani, rzucani o meble i o ściany. Chłopców przetrzymywano przez wiele godzin w wannie z zimną wodą, zmuszano do jedzenia surowego mięsa czy zlizywania jedzenia z podłogi. Dzieci wożono w bagażniku samochodu, kazano im przez wiele godzin klęczeć z podniesionymi rękami i biegać nocami po polu. Znęcał się głównie Marek K., jednak za przyzwoleniem matki chłopców.

 

Zdarzenia miały miejsce w okresie, gdy Katarzyna W. i jej dzieci byli objęci nadzorem kuratora sądowego, opieką psychologiczną i pedagogiczną. Policję zawiadomić mieli dopiero lekarze, gdy młodszy z chłopców trafił do szpitala w krytycznym stanie. Nie uwierzyli matce, że został pobity przez rówieśników.

 

Prokurator znalazł dowody na gwałtu i usiłowanie zabicia

 

Śledztwo, decyzją Prokuratury Krajowej, od kwietnia 2017 r. prowadziła Prokuratura Regionalna w Gdańsku, która przejęła je od drawskich śledczych.

 

W lutym 2017 roku prokurator generalny Zbigniew Ziobro interweniował w tej sprawie i nakazał prokuraturze wycofać akt oskarżenia przeciwko Katarzynie W. i Markowi K. Śledczy dopatrzyli się wyłącznie znęcania nad chłopcami. Oskarżeni zadeklarowali, że dobrowolnie poddadzą się karze. Kobieta chciała 4 lat więzienia, a mężczyzna proponował dla siebie 7 lat. Według ministra sprawiedliwości "śledztwo prowadzono pobieżnie". Stanowisko stracił w związku z tą sprawą szef Prokuratury Rejonowej w Drawsku Pomorskim (woj. zachodniopomorskie).

 

Prokuratura w Gdańsku zgromadziła dodatkowy materiał dowodowy, który pozwolił we wrześniu 2017 r. na zmianę zarzutów i w styczniu 2018 r. na oskarżenie pary o usiłowanie zabójstwa dzieci i mężczyzny o gwałty na chłopcach.

 

Prokuratura przesłuchała w tej sprawie dodatkowo kilkudziesięciu świadków. Z zeznań lekarzy zajmujących się młodszym chłopcem wynikało, że tylko dzięki licznym operacjom ratującym życie udało się go uratować. Dziecko miało rozległe obrażenia wewnętrzne, które powstały wskutek pobicia i gwałtu.

 

Katarzyna W. i Marek K. śledczym przyznali się do znęcania nad chłopcami, ale do usiłowania zabójstwa i gwałtów - nie. Oboje od marca 2016 r. przebywają w areszcie. Grozi im nawet dożywotnie więzienie.

 

Sędzia Waldemar Katzig wyłączył jawność rozprawy ze względu na interes prywatny małoletnich osób pokrzywdzonych i ich dobra osobiste.PAP/Marcin Bielecki
Sędzia Waldemar Katzig wyłączył jawność rozprawy ze względu na interes prywatny małoletnich osób pokrzywdzonych i ich dobra osobiste.

PAP, polsatnews.pl

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze