Kidawa-Błońska: kandydat musi być uzgodniony z całą opozycją. Nie wiem, czy PO poprze Adamowicza

Polska

- PO przyjęła jasne zasady wyboru i nominowania kandydatów (w wyborach samorządowych - red.). Musimy wypracować kandydata wspólnie ze wszystkimi środowiskami opozycyjnymi - powiedziała w "Graffiti" Małgorzata Kidawa-Błońska (PO). Podkreśliła, że nie wie, czy partia poprze wybór Pawła Adamowicza na prezydenta Gdańska. Według RMF FM, władze partii decyzje już podjęły i Adamowicz nie ma szans.

Paweł Adamowicz w niedzielę ogłosił, że będzie ponownie walczył o fotel prezydenta Gdańska. Informację przekazał w mediach społecznościowych, a potwierdził na konferencji prasowej w poniedziałek.

 

Kidawa-Błońska: "wyprzedził partię"

 

- Swoją decyzję pan prezydent podjął wcześniej niż ustalenia partyjne - powiedziała Kidawa-Błońska.

 

- Nowoczesna mówi, że Adamowicza nie poprze, czy to oznacza, że Platforma również? - zapytał prowadzący program Dariusz Ociepa.


- Ja uczciwie powiem, że nie wiem, jaka będzie decyzja, ale na pewno musimy uzgodnić naszego kandydata wspólnego z opozycją, jeżeli chcemy te wybory wygrać - powiedziała wicemarszałek Sejmu o sytuacji w Gdańsku.

 

"Większe szanse miałby Wałęsa"

 

Dodała, że rozmowy z kandydatami wciąż trwają. Jej zdaniem, większe szanse w stolicy Pomorza miałby Jarosław Wałęsa niż Agnieszka Pomaska, choć - jak przyznała - osobiście poparłaby kobietę.

 

Według RMF, decyzja o tym, że Adamowicz nie będzie miał poparcia PO została już przekazana władzom Nowoczesnej, która wchodzi w skład koalicji w wyborach samorządowych.

 

Katarzyna Lubnauer chce, żeby wspólnym kandydatem na prezydenta Gdańska została Ewa Lieder, posłanka Nowoczesnej. 

 

"Kłopotliwe" poparcie

 

Politycy PO, z której poparciem startował dotychczas Adamowicz, mówią nieoficjalnie, że obecnie takie poparcie może być dla partii "kłopotliwe", bo prezydentowi postawiono zarzuty za podanie nieprawdziwych informacji w oświadczeniach majątkowych w latach 2010-2012. Adamowicz miał nie uwzględnić w tych dokumentach dwóch mieszkań i 700 tysięcy złotych.

 

Urzędujący prezydent Gdańska zapewnia nieustannie o swojej niewinności. 

 

- Gdybym cokolwiek zrobił złego, to już dawno by mnie "zapuszkowano", mówiąc kolokwialnie - stwierdził. - Ja jestem niewinny, jestem tego przekonany, a takie straszenie i rozpuszczanie plotek ma na celu zdezorientowanie i wystraszenie, musimy się przed tym bronić - powiedział.

 

RMF FM, Polsat News, polsatnews.pl

paw/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze