"To będzie na nich ciążyło całe życie". Stępień o 18 sędziach, którzy kandydują do KRS

Polska

- Jeśli zgłosiło się 18 kandydatów na 15 miejsc w Krajowej Radzie Sądownictwa, to przypomina mi to trochę sytuację w PRL-u. Pamiętam, że zawsze było tyle miejsc na listach wyborczych, ilu kandydatów - powiedział w "Gościu Wydarzeń" Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. W jego opinii niska liczba kandydatów, świadczy o tym, że środowiska sędziowskie bojkotują wybór do KRS.  

- Bojkotują, bo doskonale zdają sobie sprawę, że ustawa (o KRS) jest niekonstytucyjna i za jakiś czas sytuacja, z którą mamy do czynienia (rządy PiS) się skończy, a na nich spadanie pewne odium tego zachowania. To będzie na nich ciążyło całe życie. W tym środowisku to będzie pamiętane - ocenił Stępień.

 

Przyznał, że "ochotnicy są, bo zawsze jacyś się znajdą".

 

Jak informuje "Rzeczpospolita", na liście kandydatów do KRS dominują sędziowie sądów rejonowych oraz nowo powołani, przez ministra sprawiedliwości, prezesi sądów.

 

- To najlepszy dowód, że ci ludzie czują się w pewien sposób uzależnieni od ministra sprawiedliwości i teraz mają dług wobec niego. Moim zdaniem to jest żenujące - oznajmił były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

 

"W każdej grupie zawodowej są ludzie, którzy lubią awansować"

 

Wyraził współczucie tym sędziom, bo "zawsze będą traktowani przez środowisko z lekceważeniem". - W każdej grupie zawodowej są ludzie, którzy lubią awansować - ocenił, dodając, że "szanuje się sędziów o mocnym kręgosłupie".  

 

Stępień odniósł się też do wyboru Jarosława Wyrembaka (wcześniej związanego z PiS) na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. - Jeśli ktoś zasłużył się partii, to zostaje sędzią TK. Współczuję mu, bo będzie pełnił funkcję sędziego dublera - powiedział.   

 

Polsat News

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze