Sąd: MEN musi ujawnić nazwiska autorów podstaw programowych. To drugi już wyrok w tej sprawie

Polska
Sąd: MEN musi ujawnić nazwiska autorów podstaw programowych. To drugi już wyrok w tej sprawie
Wikimedia.org/Lukas Plewnia

Ministerstwo Edukacji Narodowej od kilku miesięcy odmawia ujawnienia nazwisk ponad 170 ekspertów, którzy tworzyli podstawy programowe dla szkół. Za ich opinie resort zapłacił 825 tys. zł. Sąd już po raz drugi uznał, że nazwiska powinny zostać podane do publicznej wiadomości. Jak podkreślił, eksperci nie mają się czego wstydzić, bo szefowa resortu zapewnia, że reforma jest doskonale przygotowana.

Pierwszy niekorzystny dla MEN wyrok zapadł we wrześniu 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpatrywał wówczas skargę fundacji Przestrzeń dla Edukacji. Fundacja przekonywała, że autorzy podstaw programowych działają w sferze publicznej, a nie prywatnej, więc ich nazwiska powinny być znane publicznie. Sąd uznał tę argumentację.

 

MEN: eksperci odczuwają bolesne skutki ujawnienia 


W reakcji na to orzeczenie minister Anna Zalewska przekonywała w RMF FM, że autorzy są znani, bo przecież MEN ujawnił nazwiska szefów grup eksperckich, które pracowały nad przygotowaniem podstaw.

 

Jednak odmówiła ujawnienia nazwisk poszczególnych osób z zespołów z "z szacunku do pracy i w obawie przed linczem".


Zalewska argumentowała, że ci, których nazwiska poznała opinia publiczna, mieli "medialne kłopoty", "borykali się z emocjami dziennikarzy" i do dziś mają odczuwać bolesne skutki ujawnienia danych osobowych.

 

Sąd: trzeba przeciwdziałać patologiom życia publicznego


W listopadzie 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpatrywał skargę Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Po raz kolejny przyznał rację skarżącym, że utajnienie nazwisk osób, które współpracują z organami administracji publicznej jest bezzasadne. Uzasadnienie wyroku przed paroma dniami trafiło do Watchdog Polska.


"Przyjęcie takiego stanowiska pozwala bowiem przeciwdziałać takim patologiom życia publicznego, jak np. nepotyzm, czy też każde inne trwonienie środków publicznych, które - jak, niestety, praktyka dnia codziennego wskazuje - dosyć często zdarza się organom władzy publicznej wszystkich szczebli" - argumentował sąd.

 

Współpraca z MEN "nie powinna być niczym wstydliwym"


Sąd wyraźnie podkreślił też, że brak jest jakichkolwiek racjonalnych przesłanek uzasadniających utajnianie imion i nazwisk osób, które w wyniku realizacji zawartych z organem administracji publicznej umów cywilnoprawnych, mają wpływ na treść decyzji o charakterze ogólnospołecznym.


Przypomniał fundamentalne zasady logiki zwracając uwagę, że dla osób, które pracowały przy opracowaniu nowych podstaw programowych "nie powinno być niczym wstydliwym (dotyczącym sfery intymności, czy też życia rodzinnego) to, że współdziałają z centralnym organem administracji publicznej, wspomagając go przy realizacji jego konstytucyjnych powinności, tym bardziej, że - jak podkreślał przy każdej możliwej okazji Minister Edukacji Narodowej - przyprowadzana reforma edukacji jest doskonale przygotowana".


Wyrok nie jest prawomocny.

 

Niewykluczone, że MEN złoży skargę kasacyjną tak, jak stało się to w przypadku pierwszego wyroku.


oko.press, polsatnews.pl

grz/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze