Węgry miały "po cichu" przyjąć ok. 1300 uchodźców. Informację ujawnił wiceszef MSZ

Świat
Węgry miały "po cichu" przyjąć ok. 1300 uchodźców. Informację ujawnił wiceszef MSZ
commons.wikimedia.org/Mstyslav Chernov

O tym, że Węgry w 2017 r. przyjęły ok. 1300 uchodźców powiedział wiceminister spraw zagranicznych Kristóf Altusz w rozmowie z "Times of Malta". Jak tłumaczył, rząd nie informował o tym, aby nie narazić uchodźców na niebezpieczeństwo. Oficjalnie Węgry, tak jak Polska, odmawiają ich przyjmowania i sprzeciwiają się przymusowej relokacji. Ostatnio jednak premier Orban łagodzi stanowisko ws. uchodźców.

W wywiadzie, który ukazał się 10 stycznia, Altusz wyjaśnił m.in., że wypowiedzi premiera Viktora Orbana, który imigrantów nazywa "muzułmańskimi najeźdźcami" to tylko "polityczna terminologia".

 

Jak ujawnił, jego kraj w 2017 roku przyjął uchodźców, jednak rząd nie informował o tym opinii publicznej, bo "mogłoby to zagrozić beneficjentom takiego rozwiązania".

 

"Emigranci zarobkowi nie są uchodźcami"

 

- Jeśli ktoś chce szukać schronienia na Węgrzech, jesteśmy otwarci. Ale nie mieszajmy definicji. Emigranci zarobkowi nie są uchodźcami - stwierdził wiceszef węgierskiego MSZ. Dodał, że "osoby wymagające statusu uchodźcy mogą przybyć na Węgry".

 

Alltusz skrytykował jednak unijny mechanizm relokacji. - Jest wadliwy, ponieważ po przesiedleniu migranci mogą swobodnie przemieszczać się między państwami członkowskimi - tłumaczył.

 

W reakcji na wywiad wiceministra przewodniczący ultraprawicowej partii Jobbik Gábor Vona ogłosił, że jego ugrupowanie podejmie próbę zorganizowania nadzwyczajnego spotkania parlamentarnego, podczas którego premier Orban powinien ujawnić, kim są ci uchodźcy, jak dotarli na Węgry, skąd przybyli i gdzie się teraz znajdują.

 

Domagają się wyjaśnień od premiera

 

Z kolei rzecznik partii Jobbik Péter Jakab całą sytuację określił, jako "kombinatorstwo stulecia". Oświadczył, że jeżeli Orban nie wyjaśni tej sprawy, będzie to oznaczało, że "za plecami ludzi spełnił unijne żądania".

 

Na postawie ustalonych w 2015 roku przez UE kwot, Węgry miałyby przyjąć do siebie 1294 migrantów. 

 

Do wywiadu Altusza odniósł się podczas konferencji prasowej minister spraw zagranicznych i handlu Péter Szijjártó. Tłumaczył, że osoby uważane za ubiegające się o azyl lub chronione przez konwencje genewskie nie mają nic wspólnego z nielegalnymi imigrantami, których Unia Europejska zamierza osiedlić na Węgrzech na podstawie relokacji.

 

"To nie jest żadna tajemnica"

 

Dodał, że Węgry akceptują osoby ubiegające się o azyl, bazując na konwencjach genewskich. - To nie jest żadna tajemnica, a ciągła procedura, którą każde państwo wykonuje - powiedział Szijjártó.

 

W piątek na temat węgierskiej polityki migracyjnej mówił w wywiadzie dla "Welt am Sonntag" premier Orban. - Węgry mogłyby wziąć udział w nowym unijnym systemie rozdziału uchodźców pod warunkiem, że Budapeszt decydowałby o tym, kogo przyjmuje - oświadczył.

 

Węgry, podobnie jak Polska, konsekwentnie odmawiają przyjmowania uchodźców. 7 grudnia Komisja Europejska wszczęła wobec tych dwóch państw oraz Czech, które przyjęły niewielką liczbę uchodźców, procedurę o naruszenie prawa UE.

 

timesofmalta.com, Onet.pl, polsatnews.pl

 
paw/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze