PO i Nowoczesna chcą przerwy w posiedzeniu Sejmu, aby premier spotkała się z lekarzami rezydentami

Polska

PO i Nowoczesna złożyły we wtorek wnioski o przerwę w posiedzeniu Sejmu, aby premier Beata Szydło mogła spotkać się z lekarzami rezydentami. Jak ocenili politycy tych ugrupowań "niedopuszczalne" jest, że premier przechodzi obojętnie obok strajku głodowego.

Szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer złożyła wniosek o przerwę w posiedzeniu Sejmu, żeby - jak mówiła - premier Beata Szydło oraz wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, mogli "jak najszybciej" spotkać się z protestującymi lekarzami rezydentami.

 

Posłanka przekonywała, że lekarze rezydenci, którzy ryzykują swoim życiem, nie walczą tylko o swoje sprawy, lecz również o sprawy wszystkich Polaków. "Walczą o to, aby każdy z nas miał dostęp do dobrze opłacanego, sprawnego, dobrze wykształconego i pracującego w dobrych warunkach lekarza" - powiedziała Lubnauer.

 

- Mamy sytuację, w której większość polskich lekarzy jest blisko wieku emerytalnego lub w wieku emerytalnym (...). Mamy najniższą ilość lekarzy na tysiąc mieszkańców, mamy sytuację, w której za moment zabraknie nam pielęgniarek. Mamy dramatyczną sytuację jeśli chodzi o wysokość zarobków i o warunki, w których pracują nasi lekarze - mówiła posłanka. Według niej, "ta dramatyczna sytuacja wymaga reakcji rządu".

 

"Jak pani może spokojnie przyjść do Semu?"

 

Posłanka podkreśliła, że "najwyższy czas, żeby dobrze zarządzać i dobrze zorganizować polska ochronę zdrowia". Jak dodała, "mrzonką" jest mówienie o silnym państwie bez sprawnie i dobrze opłacanej służby zdrowia. Jej zdaniem, kolejne ekipy rządzące traktują służbę zdrowia, "jak gorący kartofel, który podrzucają następcom".

 

Poseł Bartosz Arłukowicz (PO) również wnioskował o przerwę w posiedzeniu Sejmu, tak aby premier mogła "dokładnie teraz" pojechać do rezydentów. - Pani premier, rozumiem, że przez te pierwsze dni, chciała pani ten problem rozwiązać przy pomocy ministra Radziwiłła. To nawet racjonalne, że kłopoty służby zdrowia, rozwiązuje minister zdrowia, ale niestety nie ten minister zdrowia - mówił Arłukowicz.

 

Ocenił, że rzeczą "niedopuszczalną" jest, aby premier rządu "przechodził obojętnie obok strajku głodowego jakiejkolwiek grupy społecznej". - Jak pani może spokojnie przyjść do Sejmu, nie zachodząc do nich na chwilę? Jak pani może nie zaprosić tych ludzi na kawę?, tak po prostu, na rozmowę, wysłuchać? - pytał poseł PO.

 

Apel o zmianę Planu Finansowego Funduszu Pracy

 

Arłukowicz poinformował, że klub PO w piśmie do premier Szydło zaapelował o zmianę Planu Finansowego Funduszu Pracy na 2017 r. i zwiększenie wydatków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu o kwotę 135 mln zł - z przeznaczeniem na wzrost wynagrodzeń lekarzy rezydentów. Pozwoli to - jak uzasadniał - sfinansować podwyżki młodych lekarzy jeszcze w tym roku.

 

PO wnioskuje też o "natychmiastowe" dokonanie zmian w projekcie budżetu na 2018 r., które zabezpieczyłyby wyższe wynagrodzenia dla rezydentów.

 

Około 20 młodych lekarzy i lekarek prowadzi od dziewięciu dni protest w głównym korytarzu Dziecięcego Szpitala Klinicznego na warszawskiej Ochocie. W poniedziałek wieczorem minister zdrowia Konstanty Radziwiłł odwiedził prowadzących głodówkę, jednak rozmowy nie doprowadziły do porozumienia. Rezydenci domagają się spotkania z premier. Radziwiłł zadeklarował w jej imieniu gotowość do spotkania, ale w spokojnych warunkach, po zakończeniu protestu głodowego. Lekarze odpowiedzieli, że nie przerwą protestu.

 

PAP, zdj. główne PAP/Radek Pietruszka

mta/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie