TSUE. Jarosław Kaczyński reaguje na słowa Zbigniewa Ziobry: dziwię się panu ministrowi

Polska
East News/Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Jarosław Kaczyński

- Jego określenie jest odrobinę przesadne (...). Dziwię się panu ministrowi - tak słowa Zbigniewa Ziobry o "historycznym błędzie premiera" skomentował prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wypowiedź miała związek z oddaleniem przez TSUE polskiej skargi na legalność mechanizmu warunkowości.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński był gościem Polskiego Radia 24. Wicepremier ds. bezpieczeństwa był pytany m.in. o oddalenie polskiej skargi w sprawie mechanizmu "pieniądze za praworządność".

 

Trybunału Sprawiedliwości UE oddalił w środę wniesione przez Węgry i Polskę skargi dotyczące mechanizmu warunkowości, który uzależnia korzystanie z finansowania z budżetu Unii od poszanowania przez państwa członkowskie zasad państwa prawnego. "Mechanizm ten został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, zachowuje spójność z procedurą ustanowioną w art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej i nie przekracza granic kompetencji przyznanych Unii, a także szanuje zasadę pewności prawa" - uznali sędziowie TSUE.

 

ZOBACZ: Von der Leyen po wyroku TSUE: podążamy właściwą ścieżką. Niezadowolenie na Węgrzech

 

Minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, komentując ten wyrok, stwierdził, że jest on dowodem na bardzo poważny, polityczny, historyczny błąd premiera Morawieckiego. Dodał, wyrok w sprawie mechanizmu warunkowości jest też potwierdzeniem obaw formułowanych przez Solidarną Polskę.

TSUE a skarga Polski. Kaczyński: Dziwię się Ziobrze

- W moim przekonaniu określenie "historyczne" jest odrobinę przesadne - stwierdził Kaczyński, mówiąc o słowach Zbigniewa Ziobry, który skrytykował polskiego premiera Mateusza Morawieckiego. - To, że ta skarga zostanie odrzucona, było bardzo łatwe do przewidzenia - zaznaczył.

 

ZOBACZ: Zbigniew Ziobro o oddaleniu przez TSUE skarg Węgier i Polski na mechanizm warunkowości


Prezes PiS zaznaczył, że obój Zjednoczonej Prawicy jest "bardzo szeroki" i czasem "zdarzają się trudne momenty", których wolałby uniknąć. Podkreślił przy tym, że nie widzi powodów do rozłamu w koalicji.

 

- To zdarzenie może być przedmiotem dyskusji, na przykład wewnątrz naszej koalicji, rządu, ale jestem zawiedzony tym, że takie oświadczenia padają publicznie, bo to na pewno naszej wspólnej sprawie, a tą wspólną sprawą jest między innymi utrzymanie naszej suwerenności. Oczywiście to sprawa superważna, ale mamy także te i inne. Dlatego troszkę się dziwię panu ministrowi, ale cóż, takie rzeczy się w polityce zdarzają, nie tylko u nas, we wszystkich państwach - powiedział szef PiS.

Wojna na Ukrainie? Kaczyński: wariant mniej prawdopodobny, ale w dalszym ciągu niewykluczony

Prezes Prawa i Sprawiedliwości był dopytywany czy jego zdaniem wojna na Ukrainie jest wciąż możliwa. - Rosja wykorzystuje swoje siły zbrojne po to, żeby co najmniej destabilizować Ukrainę i utrudniać jej życie w taki sposób, który z punktu widzenia prawa międzynarodowego i dobrych obyczajów, jest niedopuszczalny, ale to nie oznacza, że to wszystko musi się skończyć agresją zbrojną - powiedział Jarosław Kaczyński.

 

ZOBACZ: Rosja wysłała okręty w okolice Japonii. To ostrzeżenie przed stawaniem po stronie Ukrainy

 

Jego zdaniem, obecnie jest więcej podstaw niż 48 godzin temu, żeby sądzić, że nie będzie rosyjskiej agresji. - Nie jestem przekonany, czy w ogóle w zamiarze Rosji, Putina, jego współpracowników była ta agresja. Być może tak, być może była to kwestia wariantowa w zależności od reakcji zachodu i wtedy ta reakcja byłaby najważniejsza. A być może traktowano ten wariant jako preferowany, a okazało się, że jest trudniej, niż sądzono i w związku z tym z niego - przynajmniej w tym momencie - zrezygnowano - mówił wicepremier.

 

- Nadmiernym optymistą nie jestem, chociaż ten najgorszy wariant, wojenny, w którym będą ginąć ludzie, będą niszczone miasta dziś wydaje się stosunkowo mniej prawdopodobny, ale w dalszym ciągu niewykluczony - oświadczył prezes PiS.

Co dalej z Sądem Najwyższym?

Kaczyński został także zapytany o złożone w Sejmie projekty dotyczące sądów. Na początku lutego prezydent Andrzej Duda skierował do laski marszałkowskiej swój projekt noweli ustawy o Sądzie Najwyższym, który dotyczy odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. W ubiegłym tygodniu do Sejmu trafił również projekt klubu PiS ws. odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

 

Prezes PiS pytany czy projekt prezydencki był dla niego zaskoczeniem, odparł: "Przyznaję, że nie wiedziałem o tym, że jest przygotowywany. Natomiast doskonale wiedziałem, że jest przygotowywany i właściwie gotowy inny projekt, który ma jakieś związki z rozmowami prowadzonymi w Brukseli". "Ale to nie jest nic groźnego. Te dwa projekty można ze sobą połączyć w jeden" - zaznaczył Kaczyński.

 

ZOBACZ: Sąd Najwyższy i Izba Dyscyplinarna. Sejm wspólnie rozpatrzy projekty prezydenta i posłów PiS

 

- Natomiast czy przyniesie to to, na co pan prezydent kładł szczególny nacisk - czyli właśnie to porozumienie ws. Krajowego Planu Odbudowy - tego nie wiem, bo ta sprawa jest dziś dużo bardziej skomplikowana - podkreślił prezes PiS.

 

Pytany o głosy mówiące o tym, że sprawa Izby Dyscyplinarnej i inne sprawy związane z zarzutami wobec Polski ws. praworządności "to pretekst do zmiany rządu w Polsce", Kaczyński odparł: "Obawiam się, że mają rację ci, którzy właśnie tak twierdzą". "Ale niezależnie od tego pewna gra się toczy i warto ją prowadzić" - dodał wicepremier.

 

Na początku lutego prezydent Andrzej Duda złożył swój projekt noweli ustawy o SN, który dotyczy odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Zakłada m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej. Sędziowie, którzy w niej orzekają mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN ma zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która będzie się składała z 11 sędziów wybieranych spośród wszystkich sędziów SN na pięcioletnią kadencję. Ostatecznego wyboru członków Izby Odpowiedzialności Zawodowej miałby dokonywać prezydent.

Polski Ład. Kaczyński: to trzeba naprawić

- Zaczęło się nie najlepiej, jeśli idzie o podatki. To trzeba naprawić. Wyciągnięto już część konsekwencji personalnych, bo tutaj popełniono bardzo fundamentalne błędy. Przy czym błędem fundamentalnym było to, że powierzono przygotowanie systemu ludziom, którzy – jak mi się wydaje – byli całkowicie niezainteresowani tym, aby przedsięwzięcie się udało - powiedział Jarosław Kaczyński, komentując wdrażanie Polskiego Ładu. Dodał, że nie ma na myśli wiceministrów, którzy nadzorowali całe przedsięwzięcie.

 

ZOBACZ: Polski Ład. Wiceminister finansów Jan Sarnowski stracił stanowisko

 

- Mówię o tych, którzy to realnie przygotowywali, bo przecież to jest realnie przygotowywane przez departamenty, przez ludzi, którzy pełnią merytorycznie, ważne funkcje; w tym wypadku w Ministerstwie Finansów. Bo błędy są takie, że część wynikała z braku wiedzy, z pomyłki, ale część jest tak oczywista, że wydaje się, że była tu i kwestia nie najlepszej woli - stwierdził.

 

Jarosława Kaczyńskiego zapytano również o to, kiedy osoby zatrudnione w sferze budżetowej będą pewni tego "jakie pieniądze dostaną na koniec miesiąca". - Nie chcę być nadmiernie odważny, bo to bardzo skomplikowana sprawa, ale sądzę, że to kwestia co najwyżej dwóch, trzech miesięcy i wszystkie straty, które wiele osób poniosło, zostaną wyrównane - zapewnił Kaczyński.

Pegasus. "Wymysł, bajka o jakimś smoku"

Kolejną kwestią, o którą został zapytany prezes PiS, planowana wizyta w Polsce europosła Estebana Gonzaleza Ponsa (EPL)w kontekście jego wypowiedzi, iż jego delegacja "spróbuje pomóc polskiemu społeczeństwu zmienić władze, które wydają się nie być dobre dla Polski". Deputowani PE pod przewodnictwem hiszpańskiego europosła mają, jak informował w połowie stycznia europoseł Andrzej Halicki, przyjechać z misją obserwacyjną do Polski "w celu zbadania nielegalnej inwigilacji opozycji przy użyciu Pegasusa".

 

ZOBACZ: Sprawa Pegasusa. Kukiz: szanse na powołanie komisji śledczej oceniam na 50 procent na 50 procent

 

- To trzeba traktować jako takie wyjście przed szereg jakiegoś bardzo słabego jeśli chodzi o umiejętności polityczne hiszpańskiego europarlamentarzysty. Do tego faktu samego w sobie nie przypisywałbym jakiegoś większego znaczenia. Natomiast tendencja istnieje i trzeba się przed tym bronić - ocenił Kaczyński.

 

- Cała sprawa Pegasusa jest jednym wielkim wymysłem, bajką o jakimś smoku, który tutaj biegał po Polsce, tylko takiego smoka nigdzie nie było. Ja nie wypowiadam się w sprawie samego Pegasusa, czyli tego programu komputerowego, tylko ja się wypowiadam w sprawie twierdzeń, że działania służb specjalnych - czy przy pomocy takiego instrumentu czy innego instrumentu - miały jakiekolwiek cechy, które im się przypisuje, to znaczy były jakimiś nadużyciami, działaniami sprzecznymi z prawem - dodał.

bas/Polsatnews.pl/Interia Wydarzenia/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!