Ratownicy GOPR okradzeni z wyposażenia. Złodziej zabrał radiostacje

Polska
GOPR - Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe/Facebook
W nocy z niedzieli na poniedziałek okradziono Stację Ratunkową Grupy Podhalańskiej GOPR.

Dwie radiostacje ratowników GOPR wraz z bateriami i stacjami ładowania oraz jedną radiostację obsługi wyciągu skradziono ze stacji ratunkowej Grupy Podhalańskiej GOPR przy górnej stacji Kompleksu Narciarskiego Sport Arena Myślenice na górze Chełm. Do kradzieży doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Ratownicy proszą o kontakt osoby, które mają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu złodziei.

Skradziono radiostacje. "Dla złodziei są one w zasadzie bezwartościowe"

- Niestety musimy poinformować o kolejnej kradzieży wyposażenia naszego pogotowia. Po kradzieży kurtki ratownika Grupy Karkonoskiej GOPR, którą na szczęście zwrócono, tym razem okradziono nas z radiostacji - poinformował Prezes Zarządu Głównego GOPR Paweł Konieczny

 

Skradzione radiostacje to model Motorola DP 3401. Ich numery wywoławcze to 69 i 63. Koszt jednego skradzionego zestawu to około 2,5 tys. zł.

 

- Z uwagi na ustawienia radiostacji dla złodziei są one w zasadzie bezwartościowe. Wszelkie osoby mające informację o kradzieży prosimy o kontakt ze Stacją Centralną Grupy Podhalańskiej GOPR lub z najbliższą jednostką policji - zaapelował prezes GOPR.

 

Ratownicy liczną na zwrot sprzętu

Ratownicy GOPR liczą na refleksję złodziei i zwrot radiostacji. Radiostacje są wykorzystywane przez ratowników GOPR pełniących dyżury na stacji narciarskiej.

 

Za pomocą tych urządzeń są np. przekazywane informacje o potrzebnym sprzęcie medycznym czy potrzebie wezwania śmigłowca do poszkodowanego.

 

ZOBACZ: Dolnośląskie. Turysta odesłał kurtkę, którą "zapomniał" oddać goprowcom

 

To już kolejna zuchwała kradzież wyposażenia ratowników GOPR w ostatni czasie. Na początku grudnia ub.r. ratownicy Karkonoskiej Grupy GOPR pomogli wychłodzonemu turyście, który postanowił w samych szortach zdobyć szczyt Śnieżki. Mężczyzna nic nie mówiąc "pożyczył" kurtkę od jednego z nich. Po dwóch tygodniach turysta odesłał kurtkę ratownikom wraz z przeprosinami.

zma/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!