"Minister przyjechał z niczym". Fiasko rozmów płacowych w Polskiej Grupie Górniczej. Będą protesty

Polska
PAP/Andrzej Grygiel
Szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek podczas rozmów płacowych z górnikami ze Związku Zawodowego "Sierpień '80"

Bez porozumienia zakończyły się rozmowy płacowe w Polskiej Grupie Górniczej. Związki zapowiedziały referendum strajkowe w kopalniach, a w środę mają zdecydować o terminie i formie protestów. Wiceszef MAP Piotr Pyzik podkreśla, że obecnie kluczowe dla branży jest przyjęcie tzw. ustawy górniczej.

Związkowcy z największej górniczej firmy domagają się rekompensaty pieniężnej za przepracowane od września do grudnia weekendy lub wypłaty jednorazowego świadczenia dla załogi. Oczekują wzrostu średniego wynagrodzenia brutto w spółce do 8200 zł, wobec 7829 zł obecnie. Chcą też rozmawiać o wysokości wzrostu wynagrodzeń w przyszłym roku oraz o przyszłości Polskiej Grupy Górniczej.

"Minister przyjechał z niczym"

W ubiegłym tygodniu, po fiasku rozmów z zarządem PGG i podpisaniu protokołu rozbieżności, związkowcy przez dobę blokowali kolejowy transport węgla z kopalń do elektrowni. Jak mówili, był to "sygnał ostrzegawczy" dla rządu przed wtorkowymi rozmowami z udziałem wiceministra aktywów państwowych Piotra Pyzika. Jednak także te rozmowy nie przyniosły zbliżenia stanowisk.

 

- Jesteśmy zawiedzeni. Pan minister przyjechał z niczym. Przyjechał pogadać i przekonywać nas do tego, że ma jakieś problemy - to są ich problemy, bo to nie my spóźniliśmy się z ustawą (o pomocy dla górnictwa) i z pewnymi działaniami - powiedział po rozmowach szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek, zapowiadając na środę przed południem spotkanie związkowego sztabu protestacyjno-strajkowego.

Będą akcje protestacyjne

Związkowiec przypomniał wcześniejsze deklaracje, zgodnie z którymi do końca tego roku spodziewane było "zielone światło" Komisji Europejskiej dla systemu dopłat do górnictwa, a stosowne regulacje miały być z początkiem 2022 roku wprowadzone w życie.

 

- Dzisiaj sprzedajemy węgiel po kosztach, po niskich cenach - chociaż są wysokie na rynku - i nie ma dla tego wyjaśnienia. Oni nas słuchają, ale nie słyszą i nie rozumieją. Więc my robimy swoje - jutro o 11.00 spotyka się sztab protestacyjno-strajkowy (...). Tak jak zapowiedzieliśmy - po Nowym Roku rozpoczną się akcje protestacyjne. Jakie - to jeszcze zobaczymy - dodał Bogusław Hutek.

 

Związki rozpoczęły przygotowania do referendum strajkowego w kopalniach. Pytani, czy podtrzymują ubiegłotygodniowe deklaracje dotyczące możliwej blokady wysyłki węgla z kopalń od 4 stycznia, związkowcy podali, że decyzje o formie protestów zapadną w środę. - Może tak - powiedział pytany o możliwą blokadę szef górniczej "S".

"Związkowcy mają prawo protestować"

Pytany o planowane protesty wiceminister Pyzik skomentował, że związkowcy "mają do tego pełne prawo". Wtorkowe rozmowy ocenił jako bardzo merytoryczne.

 

- Negocjacje nie zakończyły się tak, jak obie strony by sobie chciały życzyć, ale negocjacje trwają. Dla mnie - i to przedstawiłem stronie społecznej - najważniejszą kwestią jest dokończenie procesu legislacyjnego w parlamencie, czyli przejście ustawy (ustanawiającej system publicznego wsparcia dla górnictwa) przez Senat, a następnie zaakceptowanie przez Sejm - skomentował po wtorkowych rozmowach wiceszef MAP.

 

- Zadeklarowałem, że następnego dnia po tym, kiedy ten proces (legislacyjny) zostanie zakończony, ja deklaruję ciąg dalszy tych rozmów. Strona społeczna miała inne zdanie i nie doszło do porozumienia. W każdym razie to nie jest przerwanie tych rozmów - strona społeczna jest otwarta na te spotkania, oczywiście ja też. Tylko, tak jak powiedziałem - chcę tu przyjechać z konkretem po legislacji ustawy - wyjaśniał dziennikarzom wiceminister.

System wsparcia dla kopalń

W grudniu Sejm uchwalił nowelizację tzw. ustawy górniczej, zakładającą wdrożenie wartego 28,8 mld zł (do 2031 r.) systemu wsparcia dla kopalń węgla kamiennego. Ustawa precyzuje m.in. zasady udzielania publicznego wsparcia w postaci dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych kopalń, przewiduje zawieszenie spłaty i docelowe umorzenie części zobowiązań górniczych firm wobec ZUS i PFR oraz określa możliwości podwyższania ich kapitału za pomocą emisji skarbowych papierów wartościowych. Przyjęte w ustawie rozwiązania wymagają notyfikacji Komisji Europejskiej. W styczniu ustawą ma zająć się Senat, również w styczniu ma być złożony formalny wniosek notyfikacyjny do KE

 

Przedstawiciele PGG argumentują, iż obecnie, kiedy trwają procedury związane z tworzeniem systemu publicznego wsparcia dla górnictwa i jego notyfikacją w Komisji Europejskiej, spółka nie ma możliwości uruchomienia dodatkowych środków na wypłaty. Prezes PGG Tomasz Rogala liczy na kontynuowanie dialogu ze stroną społeczną.

 

- To jest sprawa związków zawodowych, jeżeli chodzi o protesty. Natomiast na pewno apelujemy o prowadzenie tego dialogu w dalszej części. Dla nas kluczowe jest funkcjonowanie i spółki i całej branży oraz zamknięcie wszystkich procedur formalnych, które to gwarantują. One są dużo więcej warte i dużo bardziej ważne - powiedział we wtorek Rogala.

 

- Będziemy dalej prowadzili rozmowy (...). Trudno o rozwiązania idealne, one w zasadzie nie występują. Natomiast będziemy szukali tego typu rozwiązań, które pozwolą obu stronom zaakceptować jakieś wspólne porozumienie - zadeklarował prezes największej górniczej spółki.

 

Przedstawiciele związków wskazują, iż z powodu trwającego w całej Europie kryzysu energetycznego i niedoboru surowców energetycznych, górnicy od miesięcy pracują w nadgodzinach i w weekendy, co pozwala uniknąć przerw w dostawie energii i ciepła dla społeczeństwa. Fundusz płac w PGG nie został jednak zwiększony o dodatkowe środki na wynagrodzenie za ponadnormatywną pracę - argumentują.

 

Związkowcy podkreślają, że "dzięki krajowemu węglowi Polska od wielu miesięcy ma niemal najtańszą energię w Unii Europejskiej, a rachunki za prąd rosną znacznie wolniej niż w innych europejskich krajach".

ap/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!