Premier Mateusz Morawiecki spotkał się z premier Estonii Kają Kallas

Polska
PAP/EPA/RAIGO PAJULA HANDOUT
Premier Mateusz Morawiecki

- Dzisiaj na wschodniej granicy Polski mamy do czynienia z wojną nowego typu. Wojną, w której bronią są migranci, w której bronią jest dezinformacja, wojną hybrydową - powiedział w niedzielę w stolicy Estonii Tallinnie premier Mateusz Morawiecki. To pierwsze z serii spotkań z europejskimi przywódcami, w niedzielę szef polskiego rządu odwiedzi jeszcze Litwę oraz Łotwę.

Polski premier podkreślił na konferencji prasowej po spotkaniu z szefową rządu Estonii, że "dzisiaj na wschodniej granicy Polski mamy do czynienia z wojną nowego typu". - Wojną, w której bronią są migranci, w której bronią jest dezinformacja, wojną hybrydową - powiedział Mateusz Morawiecki.

Morawiecki: kilka kryzysów naraz

Premier zwracał uwagę, że "patrząc na to, co się wokół nas dzieje, mamy do czynienia z kilkoma narastającymi kryzysami". - Pierwszym kryzysem jest kryzys polityczny, w którym ludzie z Bliskiego Wschodu są wykorzystywani jak żywe tarcze - podkreślił Morawiecki.

 

ZOBACZ: Premier Morawiecki: od 2022 roku prawie 9 mln obywateli przestanie płacić PIT

 

Po drugie - dodał - że mamy do czynienia także z kryzysem energetycznym, kryzysem gazowym. - Po trzecie wreszcie wyraźnie widzimy, donoszą o tym agencje z całego świata rosnące zaangażowanie militarne Rosji w tej części Europy, w szczególności wokół Ukrainy - zaznaczył premier.

 

 

- Widzimy wyraźnie, że coraz bardziej presja na wschodnią flankę NATO, na wschodnią granicę UE narasta. Dlatego tak cenna jest współpraca z naszymi sojusznikami, jak tutaj dzisiaj w Estonii gdzie nie tylko wymieniliśmy się opiniami, ale chce bardzo serdecznie pani premier podziękować za zaoferowaną pomoc w postaci Straży Granicznej i funkcjonariuszy estońskich, którzy będą wspierać naszych strażników w obronie granicy polsko-białoruskiej - powiedział Morawiecki.

"Jesteśmy gotowi na zamykanie kolejnych przejść granicznych, by wywrzeć presję na reżim Łukaszenki"

Premier pytany na konferencji prasowej po spotkaniu o to, czy polski rząd rozważa całkowite wstrzymanie ruchu towarowego między Polską a Białorusią, aby uderzyć gospodarczo w reżim Alaksandra Łukaszenki, odpowiedział: "rozważane są kroki o charakterze coraz bardziej poważnych sankcji gospodarczych, łącznie z zamknięciem granicy białorusko-polskiej od strony polskiej". "Zgodnie z pewną regułą drabiny eskalacyjnej - chcemy dać szansę Łukaszence cofnąć się i doprowadzić do powrotu migrantów do krajów pochodzenia. Najpierw zamykamy jedno przejście w Kuźnicy Białostockiej" - wyjaśnił premier.

 

Jak mówił, "nasza obrona granicy okazała się skuteczna, ale migranci jeszcze nie wrócili". "Jesteśmy w posiadaniu bardzo drastycznego filmu, gdzie funkcjonariusze białoruscy instruują irackich i pochodzących z Bliskiego Wschodu, migrantów w jaki sposób nożem atakować polskich funkcjonariuszy. To oznacza, że scenariusze po stronie białoruskiej, mogą być bardzo drastyczne. Działania służb i funkcjonariuszy białoruskich mogą prowadzić do daleko posuniętej eskalacji działań" - wskazał premier.

 

- Dlatego my po naszej stronie, też jesteśmy gotowi na zastosowanie tej drabinki eskalacyjnej, czyli zamykanie kolejnych przejść (granicznych), zamykanie możliwości tranzytowych i handlowych, po to, żeby wywrzeć gospodarczą presję na reżim Łukaszenki - poinformował Morawiecki.

 

ZOBACZ: Kryzys na granicy. Premier Mateusz Morawiecki: rozważamy uruchomienie artykułu 4. NATO

 

Na pytanie, jak ocenie wsparcie ze strony UE, NATO i innych sojuszników w kwestii sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, odpowiedział: - Reakcje UE i naszych sojuszników amerykańskich oraz pozostałych z NATO są dobre. Wskazują na duże zrozumienie tego, co dzieje się na naszej wschodniej granicy.

 

Premier podziękował za to podejście, bo - jak mówił - "nie zawsze tak było w przeszłości". - Myślę, że jest to oznaka trzeźwego spojrzenia na sytuację zagrożenia, które jest zagrożeniem hybrydowym. To jest dobre słowo. Jest wielowątkowym, wielorakim zagrożeniem dla normalnego funkcjonowania UE - powiedział szef polskiego rządu.

 

ZOBACZ: Mateusz Morawiecki: imperializmem w czystej postaci - decyzje zostały podjęte na Kremlu

 

Ocenił, że "warto, aby Bruksela koncentrowała się na autentycznych priorytetach związanych z bezpieczeństwem fizycznym, integralnością terytorialną i na bezpieczeństwie energetycznym całej Unii Europejskiej, żeby uwaga głównych instytucji unijnych nie była odciągana przez różne tematy poboczne".

 

Podkreślił, że "mamy do czynienia niedaleko Estonii, bardzo blisko Polski, z walką narodu białoruskiego o demokrację, o demokratyczne państwo białoruskie".

 

- Represje na Białorusi wobec społeczeństwa białoruskiego narastają. To też jest element całej tej układanki, z którą mamy do czynienia i musimy brać to pod uwagę, że dzisiaj coraz więcej mamy więźniów politycznych na Białorusi, więźniów, którzy są torturowani, którzy są represjonowani, i reżim Łukaszenki nie cofa się przed najbardziej brutalnymi metodami - wskazał premier

Morawiecki: sfinansujemy powrót migrantów do domu

Podczas wspólnej konferencji z premier Estonii w Tallinnie Mateusz Morawiecki mówił, że "Łukaszenka i Putin będą starali się podzielić Zachód, podzielić Unię Europejską, to jest dziś ich podstawowa broń". - W związku z tym próbują w sztuczny sposób wywołać kryzys humanitarny – zaznaczył.

 

W opinii premiera ten kryzys mógłby być szybko zażegnany. - Jesteśmy w każdej chwili w stanie sfinansować powrót migrantów do kraju ich pochodzenia, wykonaliśmy też szereg akcji dyplomatycznych w Iraku i innych krajach Bliskiego Wschodu. Po to, żeby zaprzestać dodatkowego dopływu migrantów do Białorusi – mówił Morawiecki.

 

ZOBACZ: Premier Mateusz Morawiecki spotkał się z dyrektor Wywiadu Narodowego USA

 

- Częściowo te nasze akcje dyplomatyczne zostały uwieńczone sukcesem. I z Turcji, i z terytoriów Iraku dużo mniej migrantów dochodzi do terytorium Białorusi - dodał polski polityk.

 

W jego opinii UE powinna skoncentrować się dziś na tych priorytetach, które "wyłoniły się na horyzoncie", czyli bezpieczeństwo na Wschodzie, kryzys energetyczny, kryzys gazowy, ryzyka związane z otwarciem Nord Stream 2.

 

Jesteśmy na pierwszej linii frontu wobec zagrożeń energetycznych, gazowych, ale także tych związanych z bezpieczeństwem militarnym i integralnością terytorialną Estonii, Polski. Bardzo dziękuję pani premier, że wspólnie rozumiemy tak dobrze te ryzyka" – mówił premier.

Premier Estonii: Polska wspaniale sobie poradziła

Podczas wspólnego briefingu po zakończonym spotkaniu premier Kaja Kallas powiedziała, że "podziękowała Polsce za ochronę zewnętrznych granic Unii Europejskiej i NATO". - Polska wspaniale sobie poradziła - oceniła premier Estonii.

 

- Bezpieczeństwo Estonii zaczyna się na granicach Polski, Litwy i Łotwy - mówiła Kallas. - Jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce za obronę tych granic - dodała. - Popieramy i wspieramy naszych sąsiadów, pomagamy im również w radzeniu sobie z sytuacją, w szczególności dzięki wsparciu dyplomatycznemu i politycznemu - powiedziała. - Jesteśmy również gotowi zaoferować Polsce praktyczne wsparcie - podkreślała.

 

Premier Estonii przekazała także, że podczas spotkania z polskim szefem rządu omówiony został problem bezpieczeństwa w regionie. - Czasy są bardzo niepokojące, albowiem nie widzimy w tej chwili łagodzenia napięcia na granicy pomiędzy Białorusią a Unią Europejską - oceniła. - Próby przekroczenia granicy stają się coraz bardziej gwałtowne, wykorzystywana jest przemoc - wskazała. - Przewidujemy również, że presja na granice zewnętrzne będzie trwała, albowiem Łukaszenka jeszcze nie osiągnął swoich celów - stwierdziła Kallas.

 

 

- W tych bardzo napiętych okolicznościach ważne jest, by skutecznie i sprawnie wymieniać informację - mówiła Kallas. - Sojusznicy aktywnie konsultują się na różnych szczeblach, wymieniamy informację i planujemy naszą współpracę na forach organizacji międzynarodowych - dodała.

 

Wskazała także, że ważne jest by przedstawiać wspólne przesłanie i mieć wspólny plan działań. - Nasz cel jest wspólny - jest to bezpieczeństwo europejskie - zapewniła. - Unia Europejska i nasi partnerzy doskonale wiedzą, co się dzieje. Jest to atak hybrydowy przeciw Unii Europejskiej i NATO na granicę zewnętrzne tych organizacji. Nie jest to kryzys migracyjny - podkreślała.

 

W jej ocenie, celem reżimu Alaksandra Łukaszenki jest odwrócenie uwagi od represji i naruszeń praw człowieka na Białorusi.

 

ZOBACZ: Sekretarz stanu USA Antony Blinken wyraził "realne obawy" ws. aktywności Rosji na granicy z Ukrainą

 

Kallas mówiła także o szybkim wdrożeniu nowych i bardziej surowych sankcji na Białoruś, a także o presji dyplomatycznej ws. zawieszenia lotów na Białoruś. - Z całą pewnością nie poddamy się szantażowi ze strony reżimu Łukaszenki, albowiem są one kluczem do zwalczenia ataków o charakterze hybrydowym - powiedziała.

 

- Wszelkie naruszenia praw człowieka mają miejsce na terytorium Białorusi - mówiła premier Estonii. - Mińsk musi pozwolić, by organizacje pomocowe oraz ONZ miały dostęp na terytorium Białorusi, do osób, które się tam znajdują - dodała. - Te osoby zostały w sposób oszukańczy sprowadzone na terytorium Białorusi, ale przebywają tam w sposób legalny, uzyskały wizę białoruską, a nielegalnie próbują przekroczyć zewnętrzną Unii Europejskiej - podkreślała.

 

Kallas mówiła także o ochronie granic Ukrainy i niepokojących działaniach ze strony Rosji. - Zdajemy sobie sprawę, że gdy sytuacja będzie dla Moskwy dogodne - Moskwa będzie eskalowała ten konflikt - oceniła.

 

Program spotkań polskiego premiera

Z programu podróży premiera wynika, że po spotkaniu z premier Kallas uda się na Litwę, gdzie spotka się z szefową tamtejszego rządu Ingridą Szimonyte, a następnie na Łotwę na spotkanie z premierem Kriszjanisem Karinszem.

 

ZOBACZ: Kryzys na granicy. Piotr Müller: premier Morawiecki spotka się z premierami Litwy, Łotwy i Estonii

 

Wizyty te mają związek z kryzysem na polsko-białoruskiej granicy i trudną sytuacją geopolityczną. "Sytuacja geopolityczna jest bardzo poważna i wymaga licznych działań oraz zabiegów dyplomatycznych. Dlatego wyruszam w podróż po kilku krajach europejskich, aby rozmawiać o kryzysie międzynarodowym wywołanym przez działania Alaksandra Łukaszenki" – zapowiedział premier Morawiecki w sobotę w mediach społecznościowych.

 

 

Zwrócił uwagę, że wszyscy widzimy intensywne działania inicjowane na Wschodzie: cyberataki czy manipulacje cenami i dostawami gazu, które mają na celu wywołanie kryzysu energetycznego. "W rękach Rosji pojawiło się też nowe narzędzie szantażu – planowane uruchomienie gazociągu Nord Stream 2. Ostatnio jest to również organizowanie działań migracyjnych, które doprowadziły do kryzysu na granicy polsko-białoruskiej" – stwierdził polski premier na Facebooku.

 

 

Dodał, że istnieją liczne przesłanki mówiące, iż ten kryzys geopolityczny może być kontynuowany przez wiele miesięcy, a nawet lat. "To, że niektóre działania zostały częściowo wstrzymane, nie oznacza, że planowane w Moskwie ataki się zakończyły. Musimy wyciągać wnioski z działań Rosji w Gruzji czy na Krymie, na wschodniej Ukrainie. Informacje, które spływają do naszego kraju i do naszych sojuszników są niepojące" – przyznał.

Morawiecki: musimy być przygotowani na zagrożenia

"Jako Unia Europejska i kraje sojuszu transatlantyckiego musimy być przygotowani na potencjalne zagrożenia oraz wypracować sprawne i skuteczne mechanizmy współpracy w obliczu kolejnych ataków i prowokacji" – dodał Morawiecki.

 

Szef polskiego rządu podkreślał też na Facebooku, że w sprawach najważniejszych, czyli bezpieczeństwa Polaków, nie ma kompromisów i nie ma czasu do stracenia. Zapowiedział, że w nadchodzącym tygodniu będzie odwiedzał kolejne europejskie stolice.

 

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 34 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego ponad 6 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

 

ZOBACZ: Granica z Białorusią. Mateusz Morawiecki dla "Bild": Broniąc naszej granicy, bronimy całej Europy

 

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

 

Sytuacja zaostrzyła się przed tygodniem, kiedy niedaleko przejścia granicznego Kuźnica - Bruzgi po białoruskiej stronie granicy zgromadziła się duża grupa cudzoziemców, która podjęła siłową próbę sforsowania granicy. Grupa przeszła ostatecznie na samo przejście graniczne, gdzie w ostatni wtorek doszło do szturmu na granicę. W stronę polskich służb rzucane były m.in. kamienie oraz kłody drewna; niektórzy funkcjonariusze zostali ranni.

 

Obozowisko stworzone przy przejściu ostatecznie opustoszało, a migranci skierowani zostali przez służby białoruskie do centrum logistycznego. W związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej ruch graniczny na przejściu drogowym w Kuźnicy został zawieszony od 9 listopada br. do odwołania.

Spot reklamowy "Polska. Bronimy Europy"

Spot z udziałem szefa rządu, nagrany w języku angielskim, rozpoczyna się od napisu: "Polska. Bronimy Europy" i pokazuje sceny z polsko-białoruskiej granicy, m.in. z przejścia granicznego w Kuźnicy.

 

- Panie i panowie, zwracam się do was, bo Europa - nasz wspólny dom - jest zagrożona. W tej chwili na polsko-białoruskiej granicy toczy się wojna hybrydowa, którą Alaksandr Łukaszenka ze wsparciem Władimira Putina wypowiedział całej Unii Europejskiej - powiedział w nagraniu premier Mateusz Morawiecki.

 

 

Podkreślił, że - z perspektywy - wydarzenia na polsko-białoruskiej granicy mogą wyglądać jak zwykły kryzys migracyjny. - Ale nim nie są. To kryzys polityczny stworzony w specjalnym celu. Celem jest destabilizacja sytuacji w Europie po raz pierwszy od zakończenia zimnej wojny 30 lat temu - zaznaczył premier Morawiecki.

 

- W ciągu ostatnich tygodni dostarczyliśmy obszernych dowodów na to, że to białoruski reżim przywozi migrantów na granicę, po to, by później transportować ich do Europy Zachodniej - kontynuował.

 

Premier podkreślił, że "dziś celem jest Polska, ale jutro to będą Niemcy, Belgia, Francja czy Hiszpania". - Taka jest koncepcja organizowania szlaków migracyjnych. Presja Łukaszenki i Putina jest już odczuwana przez Europę" - zauważył szef rządu. Zwrócił w tym kontekście uwagę na rosnące ceny energii spowodowane drastycznymi ograniczeniami dostaw gazu do państw europejskich.

 

- To tylko początek. Dyktatorzy się nie zatrzymają. Chcę was zapewnić - Polska nie ulegnie szantażowi i zrobimy wszystko, by zatrzymać zło zagrażające Europie" - zaznaczył Mateusz Morawiecki. mPremier zaapelował również "do wszystkich ludzi wolnego świata" o solidarność z Polską, Litwą i Łotwą. - Dziękuję również wszystkim, którzy dotychczas wsparli nasze działania na polsko-białoruskiej granicy. Dziękuję państwom unijnym, Komisji Europejskiej, Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym - powiedział.

 

- Wszyscy wiemy, że gdy ktoś próbuje się włamać do naszego domu, bronimy go. Ta zasada odnosi się również do granic państwowych, granic UE i NATO - naszego wspólnego domu. Bądźmy razem, brońmy Europy - zaapelował premier.

aml/hlk/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!