Szef Frontexu ostrzega Europę przed kolejnymi kryzysami migracyjnymi

Świat
PAP/EPA/LEONID SCHEGLOV/BELTA HANDOUT

Unia Europejska musi przygotować się na inne kryzysy migracyjne, podobne do tych na granicach między Grecją a Turcją lub między Polską a Białorusią - powiedział w środę w Warszawie agencji AFP Fabrice Leggeri, dyrektor wykonawczy Frontexu.

Leggeri zdradził w wywiadzie, że Frontex współpracuje z polskimi władzami w celu zorganizowania w najbliższych tygodniach repatriacji do Iraku lotami czarterowymi 1700 migrantów. Wyjaśnił jednak, że niezbędne do przeprowadzenia takiej akcji jest zezwolenie władz w Bagdadzie.

"Musimy przygotować się na kolejne takie sytuacje"

- To nie pierwszy raz, kiedy UE ma do czynienia z takimi próbami, które możemy nazwać szantażem geopolitycznym czy zagrożeniem hybrydowym - podkreśli Leggeri. Przypomniał przy tym sytuację z lutego 2020 r., kiedy Grecja próbowała zablokować dziesiątki tysięcy migrantów, celowo przepuszczanych przez Turcję.

 

- Powinno to otworzyć oczy wszystkim tym, którzy jeszcze nie zrozumieli, że przepływy migracyjne można wykorzystać do celów politycznych, przeciwko Unii Europejskiej, aby coś w ten sposób uzyskać - zaznaczył. - Musimy przygotować się na kolejne takie sytuacje, które mogą pojawić się dość szybko - dodał.

 

ZOBACZ: Kryzys migracyjny. KE przeznaczy 700 tys. euro na pomoc dla migrantów na Białorusi

 

Zdaniem Leggeriego na granicy polsko-białoruskiej przebywa obecnie kilka tysięcy migrantów, w tym grupa około 1800 osób w pobliżu przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi. Polska, według szefa Frontexu, rozmieściła w regionie 25 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy straży granicznej, a także kilka tysięcy policjantów.

 

AFP podała, że Frontex, choć nie jest bezpośrednio zaangażowany w ochronę granicy Polski z Białorusią, ma około 100 pograniczników i 40 pojazdów rozmieszczonych na granicy litewsko-białoruskiej.

Uchodźcy z Afganistanu

Podobną opinię Leggeri wyraził w ubiegłym tygodniu w rozmowie z agencją Reuters. Powiedział wówczas, że Unia Europejska musi być przygotowana na wzrost liczby migrantów, wkraczających na jej teren, a napływ uchodźców z Bliskiego Wschodu przez Białoruś będzie trwał jeszcze przez długi czas.

 

- Na podstawie naszej analizy ryzyka widzimy, że wszystkie czynniki, które wywołały ten kryzys, wciąż istnieją i że sprawy nie postępują w dobrym kierunku i nie ulegają deeskalacji... Musimy być gotowi, aby stawić czoła tej sytuacji przez długi czas - powiedział Leggeri.

 

Leggeri był na granicy polsko-białoruskiej na początku października i podczas tej wizyty podziękował władzom Polski za współpracę. Dodał, że jest pod wrażeniem środków zastosowanych w celu ochrony polskiej granicy.

 

ZOBACZ: Kryzys na granicy. Migranci opuszczają koczowisko w Kuźnicy. "Zabierają ze sobą kłody drewna"

 

Kilka dni temu w rozmowie z AP szef pozarządowej organizacji humanitarnej Norweska Rada Uchodźców (NRC) Jan Egeland także alarmował, że Europę wkrótce może dotknąć kolejny kryzys migracyjny, związany z falą uchodźców z Afganistanu. - Tysiące uchodźców codziennie uciekają z Afganistanu do sąsiedniego Iranu, a tendencja ta może ostatecznie poważnie dotknąć Europę - ostrzegał Egeland.

 

- Wielu afgańskich uchodźców przez Iran chce dostać się do Europy, więc Europa powinna mniej przejmować się kilkoma tysiącami uchodźców na granicy polsko-białoruskiej - mówił. - Do Iranu codziennie przybywa z Afganistanu więcej ludzi niż w sumie jest na tej granicy - stwierdził.

 

Podobnego zdania jest minister spraw wewnętrznych Iranu Ahmad Vahidi, który poinformował, że Iran codziennie ma na granicy z Afganistanem kilka tysięcy uchodźców. On również ostrzegł, że nowa fala afgańskich migrantów może próbować przedostać się do Europy, jeśli Afganistan nie otrzyma pomocy międzynarodowej.

dk/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!