Niemcy. 63-latek wysadził dom. Z powodu długów za prąd i gaz

Świat
Polizei Stralsund
Dom, w którym doszło do wybuchu.

63-latek z Grob Lüdershagen koło Stralsundu zginął w wybuchu, do którego doszło w jego domu. Mężczyzna, którego zwłoki znaleziono w gruzach, miał niezapłacone rachunki za prąd i gaz, w związku z czym planowano mu wyłączyć ich dostawę.

"Komornik z Sądu Rejonowego w Stralsundzie miał się spotkać z mężczyzną o godzinie 8:30 z powodu niezapłaconych rachunków za gaz i prąd. Wraz z przedstawicielem dostawcy energii zadzwonił do drzwi. Chcieli wyłączyć gaz i prąd w jego domu" - podał "Bild".

 

ZOBACZ: USA. Syn zdetonował ładunek wybuchowy w szkole, a ojciec trafił za to do więzienia

 

Kiedy zapukali do drzwi nikt im nie otworzył i nie odezwał się, więc wezwano na miejsce policję, która przybyła ze ślusarzem. - Kiedy miał otworzyć drzwi, rozległ się huk - powiedziała rzeczniczka lokalnej policji Claudia Tupeit. - Najwyraźniej doszło do deflagracji - dodała.

Deflagracja to rodzaj stosunkowo powolnego rozkładu materiałów wybuchowych, m.in. w postaci gazów palnych, który ostatecznie doprowadza do wybuchu.

Drugi wybuch

Kiedy służby, ratownicy, komornik i ślusarz wycofali się z okolicy domu, nastąpił drugi wybuch, który wywołał pożar. Wezwano straż pożarną, która znalazła wewnątrz budynku poparzone zwłoki 63-letniego właściciela.

 

ZOBACZ: Inowrocław. Wybuch w domu jednorodzinnym. Zawaliła się ściana

 

- Nadal trzeba wyjaśnić, w jaki sposób doszło do deflagracji i kto jest za nią odpowiedzialny - powiedziała rzeczniczka policji Tupeit. - Ponadto dokładna przyczyna śmierci mężczyzny musi zostać ustalona - dodała.

 

Według wstępnych ustaleń 63-latek prawdopodobnie wylał benzynę na podłogę i ją podpalił.

rsr/"Bild"/Polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!