Zamachy w Kabulu. Joe Biden: zmusimy was, byście za to zapłacili

Świat
PAP/EPA/Stefani Reynolds / POOL
Prezydent USA Joe Biden

- Nie zapomnimy tego, nie wybaczymy. Zmusimy was, byście za to zapłacili - mówił prezydent USA Joe Biden na konferencji prasowej. Słowa te kierował do Państwa Islamskiego odpowiadającego za czwartkowe zamachy w stolicy Afganistanu. Dodał, że terroryści nie przeszkodzą Amerykanom i będą oni kontynuować ewakuację.

Do dwóch eksplozji doszło w czwartek nieopodal lotniska w Kabulu, stolicy Afganistanu. Tamtejsze władze poinformowały o co najmniej 60 zabitych oraz 143 rannych. 

 

Pentagon poinformował z kolei o śmierci 12 amerykańskich żołnierzy. 15 Marines zostało rannych.

 

Państwo Islamskie przyznało się, że to ono odpowiada za przeprowadzenie dwóch zamachów.

 

ZOBACZ: Afganistan. Wybuchy obok lotniska w Kabulu. Rośnie bilans ofiar. Przyznało się Państwo Islamskie

 

Wieczorem polskiego czasu doszło do trzeciego wybuchu, lecz tym razem był on kontrolowany przez amerykańskie wojsko, które niszczyło sprzęt na lotnisku w stolicy Afganistanu. 

"Nie wybaczymy"

- Nie zapomnimy tego, nie wybaczymy. Zmusimy was, byście za to zapłacili - mówił Joe Biden na konferencji prasowej, kierując te słowa do ISIS. Dodał, że terroryści nie przeszkodzą Amerykanom i będą oni kontynuować ewakuację.

 

Prezydent USA podkreślił też, że polecił dowódcom wojskowym przygotowanie planu uderzenia odwetowego wobec przywódców Państwa Islamskiego.

 

"Odpowiemy w miejscu i czasie naszego wyboru" - zapowiedział.

 

 

- Jeśli wojsko będzie potrzebować dodatkowych sił, by dokończyć misję ewakuacji w Afganistanie, zezwolę na to - dodał. Prezydent zaznaczył jednak, że nie ma potrzeby użycia dużych sił, by wziąć odwet na terrorystach Państwa Islamskiego.

 

Biden oświadczył, że mimo iż Państwo Islamskie prawdopodobnie planuje kolejne ataki, misja ewakuacji cywilów z Kabulu będzie prowadzona zgodnie z planem, by zrealizować daną przez Amerykę obietnicę. Dodał, że jeśli wojsko będzie potrzebowało wysłania dodatkowych sił w tym celu, wyrazi na to zgodę. Zaznaczył jednak, że nie będzie potrzebne to do wzięcia odwetu na terrorystach.

"Są bohaterami"

- Amerykańscy żołnierze, którzy zginęli w Kabulu, są bohaterami. Poświęcili swoje życie, by uratować życie innych - powiedział Biden. Jak dodał, byli częścią "misji niespotykanej wcześniej w historii".

 

Wyrażając kondolencję rodzinom ofiar przywołał swoje doświadczenia utraty swojego syna Beau, weterana armii USA.

 

- Po części znam to, co teraz przeżywacie. Ma się takie uczucie, jakbyście byli wciągani w taką czarną dziurę i nie możecie się z niej wydostać - powiedział prezydent. Wyraził też współczucie dla "wszystkich afgańskich rodzin zabitych, w tym dzieci".

 

Zaznaczył, że łącznie z Kabulu ewakuowano ponad 100 tys. osób, z czego ponad 7 tys. w ciągu ostatnich 12 godzin.

 

Według najnowszych doniesień, w podwójnym zamachu pod lotniskiem w Kabulu zginęło co najmniej 90 Afgańczyków, a niemal 200 zostało rannych.

Biden: biorę odpowiedzialność za wszystko, co się dotychczas wydarzyło

Biden powiedział, że bierze odpowiedzialność "za wszystko, co się dotychczas wydarzyło". Stwierdził jednocześnie, że zamach nie zmienił jego zdania na temat wycofania wojsk z Afganistanu, powtarzając swój argument, że jedyną alternatywą dla wyjścia zgodnie z umową zawartą z talibami przez Donalda Trumpa było wysłanie dodatkowych wojsk i narażenie ich na niebezpieczeństwo.

 

Prezydent odrzucił również krytykę współpracy z talibami w akcji ewakuacyjnej. Jak stwierdził, współpracę tę wymusiła sytuacja na miejscu, ale oparta ona jest na "wspólnych interesach własnych", tj. jak najszybszym zakończeniu misji ewakuacji.

 

ZOBACZ: "Najczarniejsza godzina Bidena. Atak, którego wszyscy się spodziewali" - media o zamachach w Kabulu

 

Biden dodał, że USA nadal będą pomagać wydostać się z Afganistanu narażonym osobom także po wyjściu sił z kraju, za pomocą środków własnych, jak i przy współpracy z talibami.

 

- To nie są dobrzy ludzie, ale mają swoje ważne interesy. Chcą być w stanie utrzymać funkcjonowanie lotniska (...) i gospodarki - zaznaczył prezydent.

 

Podczas konferencji prasowej, już po przemówieniu Bidena, rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki stwierdziła jednak, że ewakuacja wszystkich Afgańczyków, którzy chcą wydostać się z Afganistanu, nie będzie możliwa.

Wiceprezydent USA Harris: polegli żołnierze to bohaterzy, którzy ocalili życie innych

"Dziś czcimy tych, którzy oddali życie, służąc swojemu narodowi. Nigdy tego nie zapomnimy" - zaznaczyła Harris w oświadczeniu.

 

"Doug (mąż wiceprezydent - red.) i ja opłakujemy życie poległych Amerykanów, modlimy się za Amerykanów rannych w ataku, nasze serca są przy ich bliskich. Opłakujemy również zabitych i rannych afgańskich cywilów" - dodała.

 

"Nasz kraj jest wdzięczny wszystkim kobietom i mężczyznom pełniącym służbę, w szczególności tym, którzy teraz ciężko pracują nad tym, by uchronić Amerykanów i naszych afgańskich współpracowników przed niebezpieczeństwem. Dokończymy tę misję" - przekazała amerykańska wiceprezydent.

ac/PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!