Liczba zgonów będzie rosnąć? "Wymiera pokolenie powojenne"

Polska
pixabay/zdj. ilustracyjne
Liczba zgonów będzie rosnąć, dlatego, że wymiera pokolenie, które urodziło się w wyżu powojennym.

Ujemny przyrost naturalny w Polsce przez najbliższe lata będzie duży; wymiera pokolenie powojennego wyżu demograficznego, a wówczas dzieci rodziło się dwa razy więcej niż obecnie – wskazała we wtorek wiceminister rodziny i polityki społecznej Barbara Socha.

Przyrost naturalny to różnica pomiędzy liczbą żywych urodzeń, a liczbą zgonów. Wartość dodatnia oznacza, że rodzi się więcej osób, niż umiera, zaś ujemny, że jest odwrotnie.

 

ZOBACZ: Zbyt długa praca powoduje 745 tys. przedwczesnych zgonów rocznie

 

Wiceminister RiPS była pytana we wtorek w Poranku Rozgłośni Katolickich "Siódma - Dziewiąta" m.in. o opracowany przez rząd projekt Strategii Demograficznej 2040.

 

- W krótkiej perspektywie czasu, mówię o najbliższych 20 latach, na pewno liczba ludności będzie spadać. To efekt trendów demograficznych, na które już nie mamy wpływu bo przyszłe mamy już się urodziły i ich nie przybędzie – powiedziała.

Długa perspektywa

- W długiej perspektywie, czyli kolejnego pokolenia, jeżeli uda nam się zwiększyć dzietność w sposób znaczący, to możemy doprowadzić do wzrostu liczby urodzeń. Czy będzie przybywać liczby ludności, to jeszcze zależy od zgonów – dodała wiceminister.

 

ZOBACZ: Najwięcej zgonów w historii USA. Covid-19 nie był główną przyczyną

 

Wskazała, że liczba zgonów rośnie. - I liczba zgonów będzie nam rosnąć, dlatego, że wymiera pokolenie, które urodziło się w wyżu powojennym, a przypomnę, że wtedy rodziło się dwa razy więcej dzieci niż dzisiaj. To są różnice potężne. Ujemny przyrost naturalny będzie w Polsce duży przez najbliższe lata – stwierdziła wiceminister.

 

Podkreśliła, że przygotowywane w Strategii Demograficznej 2040 rozwiązania mają zlikwidować bariery, które powodują, że młodzi ludzie rezygnują, bądź odkładają decyzje prokreacyjne.

Kwestie kulturowe

- Jeśli chodzi o kwestie kulturowe, to nie jest w Polsce tak źle. Z naszych badań wynika, że przywiązanie do wartości rodzinnych w Polsce jest bardzo duże. To dobry fundament i to nas cieszy. Ale można powiedzieć, że ogólnie trendy idą w poprzek – wskazała Socha.

 

Zaznaczyła jednocześnie, że oczywiście nikt nie chce nikogo do niczego namawiać ani zmuszać. "Każdy człowiek ma wolny wybór i swoje plany życiowe może realizować tak jak chce. Ale ważne jest też, by pokazywać alternatywy do promowanych w mediach, indywidualistycznych trendów" – dodała.

 

Wskazała, że zidentyfikowano 10 obszarów i wyzwań, z którymi należy się zmierzyć, by skutecznie wpływać na dzietność w Polsce. Cztery priorytetowe to kwestie polityki mieszkaniowej, opieki nad małymi dziećmi – szczególnie do lat trzech, zdrowia i rynku pracy.

Kwestie mieszkaniowe

- Z naszych badań wynika, że kwestie mieszkaniowe i stabilności zatrudnienia to najważniejsze czynniki wpływające na decyzje - zaznaczyła.

 

Rząd w ubiegłym tygodniu zaprezentował projekt Strategii Demograficznej 2040. Przewiduje ona m.in. ochronę rodziców małych dzieci przed zwolnieniem, realizację programów mieszkaniowych zapowiedzianych w Polskim Ładzie i utworzenie centrum zajmującego się zdrowiem prokreacyjnym.

 

Projekt strategii został skierowany do konsultacji społecznych, które potrwają trzy miesiące.

rsr/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!