Wojna w Iranie a ceny paliw. Będzie drożej? Minister: Są próby wywołania paniki
- Wczorajsze grafiki w social mediach PiS, które próbowały wywołać panikę, są nieodpowiedzialnym zachowaniem niegodnym parlamentarzystów - powiedziała w programie "Graffiti" minister klimatu i środowiska oraz posłanka klubu parlamentarnego Centrum Paulina Hennig-Kloska. Skomentowała w ten sposób wpisy PiS sugerujące braki paliwa w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie.

Wojenna sytuacja na Bliskim Wschodzie rodzi pytania o wzrost cen gazu i ropy. Politycy PiS twierdzą, że trzeba przygotować odpowiedni plan oraz obniżyć akcyzę, aby uchronić Polskę przed negatywnymi skutkami działań w Zatoce Perskiej. W poniedziałek w mediach społecznościowych ugrupowania pojawiły się alarmujące grafiki, na których pytano m.in. czy w Polsce zabraknie paliwa.
Wojna w Iranie. Czy zdrożeje paliwo? "Nie ma co panikować"
O działania opozycji została zapytana we wtorkowym wydaniu "Graffiti" minister klimatu i środowiska oraz posłanka klubu parlamentarnego Centrum Paulina Hennig-Kloska. W jej ocenie przekazy PiS są próbą wywołania paniki i "nieodpowiedzialnym zachowaniem niegodnym parlamentarzystów".
- Jak informowali i przedsiębiorcy, i grupa Orlen, i minister energii, dostawy surowców, w tym ropy do Polski, są realizowane bez zakłóceń, korzystamy z innych szlaków handlowych niż te, które są zakłócane. Mamy też przecież duże rezerwy ustawowe, które zabezpieczają nas w pewnym okresie. Nie ma co panikować - przekonywała polityczka. Dodała, że "oczywiście ruchy na cenach będą na rynku jak zawsze".
ZOBACZ: MSZ ostrzega przed podróżami do kolejnego kraju. "Odradzamy"
- Zobaczymy jak w pewnym horyzoncie czasowym będzie sytuacja wyglądać. Dużo zależy właśnie od tego, co się będzie na cieśnienie (Ormuz - red.) działo. Na razie mamy nadwyżkę podaży nad popytem - powiedziała.
WIDEO: Minister klimatu o cenach paliwa. "Próba wywołania paniki"

Minister klimatu podkreśliła, że "nie wolno nakręcać spirali w społeczeństwie będąc odpowiedzialną opozycją", ale - jak oceniła - "niestety my takiej nie mamy". - Ministerstwa poszczególne odpowiedzialne będą monitorować sytuację i rząd będzie podejmować decyzję kiedy to uzna za stosowne - zapowiedziała.
Wniosek o odwołanie Hennig-Kloski. "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie"
Prowadzący Grzegorz Kępka zapytał również gościa programu o wniosek ws. odwołania jej z funkcji ministra klimatu i środowiska, który proklamują politycy Konfederacji. - To taki na razie wniosek widmo. Niewiele o nim wiemy, więcej się o nim mówi niż ktokolwiek go widział. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie - tak bym powiedziała - odparła posłanka klubu parlamentarnego Centrum.
ZOBACZ: "Prezydent nie był informowany". Przydacz o rozmowach ws. odstraszania nuklearnego
Na uwagę prowadzącego, iż Mariusz Błaszczak czeka, aż Szymon Hołownia podpisze się pod takim wnioskiem, podczas gdy sam zainteresowany zapewnia, że tego nie zrobi, minister odparła: - Jesteśmy koalicją. W koalicji jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Nie ma rządu, jak nie ma większości w parlamencie.
- Nieodpowiedzialnym byłoby dzisiaj ocenianie mojej pracy przez pryzmat politycznych wydarzeń, bo moja praca rzutuje na wiele gospodarstw domowych, na ważne decyzje w rządzie i pod tym kątem powinna być oceniana - zaakcentowała Hennig-Kloska.
- Oczywiście to jest wilcze prawo opozycji składać tego typu wnioski, byleby to robili jakoś merytorycznie, a nie w taki sposób w jaki zrobiła to Konfederacja - stwierdziła posłanka. Jak oceniła, najpierw Konfederacja powinna rozliczyć się ze swoich problemów przed wyborcami, a dopiero potem "rozliczać minister klimatu". Zapewniła, że odpowie jednak na wszystkie zarzuty, gdy taki wniosek się pojawi.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej