"Tutaj rząd mówi prawdę". Polityk PiS o Czarzastym

Graffiti

Poseł PiS Marcin Ociepa zwrócił uwagę, że sprawa dostępu marszałka Sejmu do tajnych dokumentów wciąż budzi wiele wątpliwości, gdyż nie przeszedł on odpowiedniej procedury. - Tutaj rząd mówi prawdę: Włodzimierz Czarzasty ma dostęp. Tylko rzecz w tym, kto bierze odpowiedzialność za udostępnianie mu tych dokumentów - powiedział polityk.

Poseł w sali sejmowej, w tle portret polityka na tle flag Polski i Ukrainy.
PAP/Rafał Guz/Polsat News
Poseł PiS Marcin Ociepa pyta kto jest odpowiedzialny za udostępnianie dokumentów ściśle tajnych marszałkowi Sejmu

W środowym wydaniu programu "Graffiti" Marcin Ociepa podkreślił, że kwestia dostępu do informacji ściśle tajnych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego bez przejścia procedury sprawdzającej rodzi fundamentalne pytania o to, "dlaczego nie chciał wcześniej wypełnić tej ankiety i pomimo niewypełnienia otrzymuje ten dostęp".

 

- Tutaj rząd mówi prawdę: Włodzimierz Czarzasty ma dostęp  (do informacji ściśle tajnych - red.) - powiedział polityk zaznaczając, że rząd nie mówi, kto bierze odpowiedzialność za udostępnienie mu tych dokumentów. - Nie służby specjalne, ponieważ go nie sprawdziły, co mówią otwarcie. I teraz pytanie, czy druga osoba w państwie nie powinna być sprawdzana - zaznaczył poseł.

 

- Chodzi tylko o to, żeby ktoś ze służb wyszedł i powiedział: "tak, sprawdzaliśmy marszałka Włodzimierza Czarzastego, jest czysty". Tego nie mamy - stwierdził Ociepa.

 

Na uwagę Marcina Fijołka, że wcześniej polityk głosował za kandydaturą Czarzastego na wicemarszałka Sejmu, Ociepa odparł, że jest tutaj "fundamentalna różnica"

 

- Wicemarszałkowie to osoby, które prowadzą obrady, prowadzą Sejm. Jest to funkcja bardzo mocno techniczna, taka operacyjna (...). Natomiast marszałek Sejmu jest wpięty, wprzęgnięty w system zarządzania państwa na czas wojny i kryzysu, jako druga osoba w państwie. Strategia bezpieczeństwa narodowego z 2020 roku dała marszałkom Sejmu i Senatu szczególną rolę do odegrania - argumentował gość programu. 

 

ZOBACZ: "To jest szkodliwa postać". Wiceminister o zaproszeniu jednego z polityków na RBN

Brak procedury sprawdzającej dla marszałka Sejmu. Poseł PiS: W służbach specjalnych może zabraknąć odwagi

Zdaniem gościa "Graffiti" brak podstaw prawnych do postępowania sprawdzającego wobec prominentnego polityka oznacza, że w służbach specjalnych "może zabraknąć odwagi, żeby go (marszałka Sejmu - red.) po prostu sprawdzać bez tej podstawy prawnej".

 

Taki stan rzeczy Marcin Ociepa ocenia jako "bardzo wygodny" dla służb pod rządami Donalda Tuska, ponieważ marszałek otrzymuje dostęp do informacji ściśle tajnych bez procedury sprawdzania. - Natomiast to jest oczywiście fundamentalne pytanie, (…) które stawia też pan prezydent Karol Nawrocki. Jeżeli nie otrzymamy odpowiedzi ze strony służb, to znaczy, że oni sprawdzili, że dają mu rękojmię, bo tylko o to chodzi, żeby ktoś ze służb wyszedł i powiedział: "tak, sprawdzaliśmy marszałka Czarzastego, jest czysty". Tego nie mamy - podkreślił.

 

- Wychodzi minister (koordynator służb specjalnych - red.) Tomasz Siemoniak i mówi Czarzasty ma dostęp do informacji. A to nie znaczy, że został sprawdzony - dodał Ociepa.

 

WIDEO: "Wschodnie kontakty" marszałka Sejmu. Poseł PiS wskazuje sedno problemu

Program SAFE. Marcin Ociepa: Rządzący nas okłamują

Innym tematem rozmowy był program SAFE, który Marcin Ociepa określił w filmie opublikowanym na swoich mediach społecznościowych jako "szacher-macher" i "niedobry program dla Polski". Poseł uzasadniał, że "nie lubi kłamstwa i oszustwa".

 

- Uważam, że przywództwo polityczne polega na odwadze, mówienia prawdy, czasem rzeczy niepopularnych, ale prawdy. Natomiast rządzący od samego początku nas okłamują w sprawie SAFE. Po pierwsze, to miały być fundusze europejskie. Okazuje się, że jest to pożyczka i okej, powiedzcie to, że wynegocjowaliście pożyczkę dla Polski - zaznaczył.

 

Poseł zwracał również uwagę, że wbrew zapewnieniom rządzących, środki z programu nie wesprą w całości tylko polskiej armii, ale część z nich zostanie przekazana również Ukrainie. - Wierzę, że warto wspierać wysiłek zbrojny Ukrainy, żeby zatrzymać Rosjan. Każdy zniszczony rosyjski czołg na Ukrainie to jeden mniej na polskiej granicy, ale należy to powiedzieć Polakom, że część tych pieniędzy, to są pieniądze dla Ukrainy, a nie dla Polski - podkreślił.

 

ZOBACZ: Wiceszef MON apeluje do PiS. Ujawnia, na co trafią środki z programu SAFE

 

- No i wreszcie najważniejszy, najcięższy zarzut, że wprowadza się do kryterium pozyskiwania sprzętu dla polskiej armii kryterium geograficzne. Co to znaczy? Skąd pochodzi sprzęt? Z jakiego przemysłu, z jakiego kraju? A mnie interesuje tylko i wyłącznie jakość, cena i termin dostawy tego sprzętu, kiedy polski żołnierz będzie miał go w swoim ręku. Tymczasem wprowadzono polityczne kryterium, że to ma być sprzęt de facto niemiecki lub francuski, z czym ja się fundamentalnie nie zgadzam - mówił.

 

- Jak będzie ten sprzęt francuski albo niemiecki dobry, konkurencyjny, to jak najbardziej, ale nie na zasadzie no dodawania im dodatkowego bodźca w tym procesie, że nie wygrywają jakością, ale dlatego że są Niemcami. No to tak się tak nie wolno - dodał.

 

Marcin Ociepa zwrócił także uwagę na proces zatwierdzenia programu. - Najpierw ten SAFE sobie rząd wymyślił, wynegocjował z urzędnikami Brukseli i dopiero teraz, kiedy już wszystko klepnięte, to trafia do polskiego parlamentu. No to to jest odwrócenie logiki działań, prawda? - wskazywał.

 

- Jeżeli Sejm sprawuje funkcję kontrolną i prawodawczą wobec rządu, to należy najpierw z Sejmem o tym porozmawiać - podkreślił.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Monika Bortnowska / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie