"Wschodnie kontakty" Czarzastego? "Pojawia się dużo niepokojących informacji"
- W mediach pojawia się bardzo dużo niepokojących informacji, że pan Włodzimierz Czarzasty ma kontakty z panią Swietłaną Czestnych, jakąś bizneswoman, która jest powiązana także z ośrodkami decyzyjnymi w Rosji. Pan Czarzasty się do tego tematu nie chce odnosić - powiedział prezydencki minister Marcin Przydacz, odpowiadając na pytanie o "wschodnie kontakty" marszałka Sejmu.

Karol Nawrocki zwołał na 11 lutego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. O tematach, które będą omawiane na tym spotkaniu mówił w środowym wydaniu "Graffiti" Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
Jednym z wątków ma być - jak określił to Pałac Prezydencki - wyjaśnienie "okoliczności wschodnich kontaktów" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Innymi poruszonymi tematami będą pożyczka zaciągnięta przez rząd na realizację Programu SAFE oraz kwestia zaproszenia Polski do Rady Pokoju.
Marcin Przydacz o Włodzimierzu Czarzastym. "Co chce ukryć przed opinią publiczną?"
Jak podkreślał gość Marcina Fijołka, polityk związany z Nową Lewicą do tej pory "nie poddał się procedurze weryfikacyjnej".
- To, że jest dzisiaj poddany jakiejś opiece kontrwywiadowczej, czyli że ktoś tam czasami obserwuje, czy nikt się nie kręci za panem marszałkiem, to jest jedna rzecz - powiedział. Dodał, że nie wiadomo, co Czarzasty "robił biznesowo, politycznie i towarzysko przez 40 ostatnich lat swojego życia".
ZOBACZ: Wiceminister o zaproszeniu Nawrockiego do Rady Pokoju: To nie tylko jego decyzja
- A przecież wiemy, że wywodzi się (marszałek Sejmu - red.) ze środowiska komunistycznego, PZPR-owskiego, blisko związanego immanentnie z Rosją - kontynuował Przydacz.
WIDEO: "Prezydent musi wiedzieć". Marcin Przydacz o marszałku Sejmu

- Czego się wstydzi pan marszałek Czarzasty, co chce ukryć przed opinią publiczną? Prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych, ale jako też gwarant stabilności ustroju, musi wiedzieć, co się kryje za tymi znakami zapytania w życiorysie drugiej osoby, co by nie było, w państwie - argumentował gość "Graffiti".
Prezydencki minister ocenił również, że "bez Donalda Tuska tacy postkomuniści jak Czarzasty nie wyszliby z niebytu". Na uwagę Marcina Fijołka, że pod adresem Nawrockiego też pojawiają się pytania o jego przeszłość, Przydacz odparł, że prezydent wielokrotnie składał ankietę dotyczącą swojego życiorysu, podczas gdy Czarzasty tego nie zrobił.
ZOBACZ: Przydacz o spotkaniu Tusk-Nawrocki. "Dobra decyzja ze strony premiera"
Jak podkreślił gość "Graffiti", chodzi przede wszystkim o to, żeby Czarzasty "się wytłumaczył opinii publicznej ze swoich wschodnich kontaktów biznesowych i towarzyskich, no bo wszyscy wiemy, że że takie miały miejsce". - O tym pisały szeroko media, a pan marszałek próbuje zamilczeć ten temat. A jest jednak osobą, która ma dopuszczenia dzisiaj z urzędu, ma dostęp do najbardziej wrażliwych informacji niejawnych - powiedział.
Prezydencki minister o Radzie Pokoju: Rząd siedzi cicho
Przydacz wyjaśnił również, jaką informację Pałac Prezydencki chce uzyskać od rządu ws. zainicjowanej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. - Rząd jeszcze się w tej sprawie nie wypowiedział, a mijają już kolejne tygodnie. Czy ta inicjatywa się rządowi podoba, czy nie? Czy rząd uważa, że powinniśmy rozpocząć procedurę wchodzenia do tej rady, czy też nie - mówił w programie.
W jego ocenie rząd - mimo że "buńczucznie krzyczy, iż tylko on prowadzi politykę zagraniczną" - nie odzywa się i "siedzi cicho, gdy trzeba podjąć zerojedynkową decyzję". - My uważamy, że trzeba rozpocząć pracę przygotowawcze do wejścia do tej rady - podkreślił Przydacz. Podkreślił, że Pałac Prezydencki "chce sprawdzić jaka jest gotowość i temperatura po stronie zarówno rządu, jak i sił parlamentarnych".
Odnosząc się do trzeciego z tematów, który ma być poruszony na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, gość "Graffiti" przyznał, że SAFE to "rzeczywiście ważny program uruchomiony przez Unię Europejską, ale jest to pożyczka i ta pożyczka musi być dobrze spożytkowana".
ZOBACZ: Opozycja na równi z koalicją. Zaskakująca sytuacja w Sejmie
- To jest ponad 30 miliardów i chodzi o to, aby przedstawić (pomysł - red.) nie tylko panu prezydentowi, ale także w szerszym gronie, bo jak wiemy będą tam nie tylko przedstawiciele rządu, ale także i przedstawiciele sił parlamentarnych - zapowiedział Przydacz. Wyjaśnił, że głowa państwa chce wiedzieć, czy te pieniądze zostaną spożytkowane w sposób, który pozwoli zwiększyć zdolności obronne kraju.
- To, że trafia ta pożyczka (do Polski - red.), to dobrze. Natomiast jak to zostanie spożytkowane, czy się nie okaże, że te pieniądze się rozpłyną? Albo jacyś jacyś niekompetentni politycy spod znaku rządu źle zaprogramują rozbudowę tego tych zdolności i za cztery lata się obudzimy z brakiem tych zdolności. Od tego jest potrzebna dyskusja i o tym będziemy rozmawiać za tydzień - podkreślił prezydencki minister.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej