"Bardzo się cieszę, bardzo ważny krok". Wiceminister chwali decyzję prezydenta

Gość Wydarzeń Agata Sucharska / polsatnews.pl

- Bardzo się cieszę, to ważny krok - ocenił wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski, komentując decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o podpisaniu ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy. W programie "Gość Wydarzeń" podkreślił, że z nowych rozwiązań powinni być zadowoleni wszyscy pracownicy w Polsce, ponieważ zapewnią im realną i skuteczniejszą ochronę ich praw.

Mężczyzna w garniturze i okularach patrzy w bok, obok niego widnieje zdjęcie mniejszego okręgu z uśmiechniętym mężczyzną.
Polsat News x PAP/Adam Warżawa
Sebastian Gajewski w "Gościu Wydarzeń".

Mimo obaw koalicji rządzącej w czwartek kancelaria prezydenta ogłosiła, że Karol Nawrocki podpisał ustawę reformującą Państwową Inspekcję Pracy. Na jej mocy inspektorzy będą mogli zmieniać umowy cywilnoprawne na etaty. 

 

- Bardzo się cieszę i cieszą się wszyscy pracownicy w Polsce - skomentował w programie "Gość Wydarzeń" wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski.

 

ZOBACZ: Staż pracy po nowemu. ZUS opublikował ważne informacje

 

Zapewnił, że dzięki nowym rozwiązaniom PIP będzie działać na miarę XXI wieku, a nie jak urząd z końca lat 90. - No i przede wszystkim Polki i Polacy, polscy pracownicy, polscy zatrudnieni zyskają instrumenty efektywnej ochrony w przypadku, kiedy są zatrudniani na fałszywych śmieciówkach, a powinni być zatrudnieni na uczciwych etatach - wskazał. 

Wiceminister odpowiada na zarzuty ws. reformy PIP

Gajewski podkreślił, to o "bardzo ważny krok w ochronie polskich pracowników, w ochronie polskiego rynku pracy i w przywracaniu, budowaniu praworządności na polskim rynku pracy". Przypomniał, że Lewica podobny projekt złożyła, gdy była w opozycji. 

 

- My jako Lewica mówiliśmy już od dawna, że potrzeba wprowadzić kompetencję dla inspektora pracy do tego aby mógł ustalać w drodze decyzji administracyjnej, że ktoś jest zatrudniony na fałszywej śmieciówce i żeby tę fałszywą śmieciówkę zastąpić uczciwym etatem - dodał. 

 

WIDEO: "Bardzo się cieszę, bardzo ważny krok". Wiceminister chwali decyzję prezydenta

 

Prezydent ma jednak pewne wątpliwości i skierował ustawę o PIP w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Argumentował między innymi, że władza publiczna nie może przekraczać granic wpływu na życie gospodarcze. Rzucanie "kłód pod nogi" polskim przedsiębiorcom zarzucił rządzącym także jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen

 

ZOBACZ: Domagają się dodatkowych dni wolnych za święta w niedzielę. Resort zareagował

 

- Swoboda działalności gospodarczej jest oczywiście wolnością konstytucyjną, ale jak żadna swoboda konstytucyjna nie ma ona absolutnego charakteru - odpowiedział na wymienione zarzuty wiceminister. Jak wyjaśnił, Konstytucja mówi nie tylko o swobodzie działalności gospodarczej, ale też że praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej. 

 

- I co ważne, państwo sprawuje nadzór nad warunkami wykonywania pracy. Tę misję konstytucyjną, to konstytucyjne zadanie państwa wykonuje Państwowa Inspekcja Pracy i żeby się z niego wywiązać musi mieć skuteczne instrumenty, skuteczne mechanizmy, a my takie wprowadzamy tą ustawą - podsumował. 

Jak nowe uprawnienia PIP będą działać w praktyce?

Gajewski przekazał również, jak reforma PIP będzie wyglądać w praktyce. - Najpierw inspektor terenowy, czyli ten prowadzący kontrolę u pracodawcy, przeprowadza czynności kontrolne. Jeżeli w ich trakcie zauważy, że osoba, która zgodnie z przepisami powinna być zatrudniona na umowę o pracę, wykonuje pracę na podstawie umowy cywilnoprawnej, kieruje do pracodawcy polecenie - wyjaśnił wiceminister. 

 

Jak dodał, pracodawca otrzyma w takiej sytuacji wybór: albo zatrudni pracownika na etat, albo dostosuje warunki wykonywania umowy cywilnoprawnej tak, by były zgodne z przepisami. - Chodzi o to, żeby taka osoba nie miała narzuconych godzin pracy ani sztywnego grafiku, nie była nadzorowana przez inną osobę i mogła pracować według własnego wyboru, np. w domu lub innym wskazanym miejscu - zaznaczył.

 

W przypadku niewykonania polecenia sprawa trafi na wyższy szczebel. - Inspektor prowadzący kontrolę skieruje wniosek do okręgowego inspektora pracy, czyli swojego przełożonego. Ten wszczyna postępowanie administracyjne - wskazał wiceminister. Postępowanie to ma na celu dokładne wyjaśnienie charakteru zatrudnienia. - W jego trakcie, zgodnie ze wszystkimi rygorami proceduralnymi, będzie ustalane, czy w rzeczywistości powinniśmy mieć do czynienia ze stosunkiem pracy - powiedział Sebastian Gajewski.

 

Jeżeli okręgowy inspektor pracy uzna, że doszło do nadużycia i zastosowano "fałszywą umowę cywilnoprawną", wyda decyzję administracyjną. - Jeśli pracodawca się z nią zgodzi, stanie się ona wykonalna po upływie terminu do wniesienia odwołania - wyjaśnił.

 

- Jeżeli natomiast się nie zgadza, ma prawo wnieść odwołanie do sądu. Wtedy ostateczne rozstrzygnięcie należy do sądu, a decyzja staje się wykonalna dopiero po zakończeniu postępowania sądowego - podsumował wiceminister.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie