Zbigniew Bogucki premierem? "Każdy będzie lepszy niż Tusk"

Gość Wydarzeń

Prezydent Karol Nawrocki spotkał się z ministrami odpowiedzialnymi m.in. za bezpieczeństwo oraz szefami służb. - Jest to jakieś nowe otwarcie, ale te różnice pozostają - ocenił w programie "Gość Wydarzeń" Zbigniew Bogucki. Szef Kancelarii Prezydenta był również pytany o spór prezydenta z rządem ws. ambasadorów oraz odniósł się do spekulacji, że jest jednym z kandydatów na premiera z ramienia PiS.

Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, w okularach i garniturze z czerwonym krawatem.
PAP/Grzegorz Jakubowski/KPRP
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki o potrzebie regularnych spotkań prezydenta ze służbami

- Przecież te różnice między programem, podejściem, filozofią, światopoglądem, działaniem między panem prezydentem a panem premierem i rządem całym, a także koalicją są bardzo widoczne - stwierdził w rozmowie z Markiem Tejchmanem szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.

Karol Nawrocki otwarty na spotkania. "Co pół roku"

W programie "Gość Wydarzeń" Polsat News Bogucki odniósł się do rozmów Donalda Tuska z Karolem Nawrockim, a także do czwartkowego spotkania prezydenta z ministrami Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Tomaszem Siemoniakiem.

 

- To spotkanie mogło się odbyć dużo, dużo wcześniej. Ja w imieniu pana prezydenta i na polecenie pana prezydenta zapraszałem szefów służb i, uwaga, lojalnie informowałem również premiera polskiego rządu, czyli Donalda Tuska - powiedział Bogucki.

 

ZOBACZ: Prezydent chce "pełnych wyjaśnień" od ministrów. Chodzi o wybory

 

Szef Kancelarii dodał, że podczas spotkania z ministrami ustalono, że kolejne takie wizyty u prezydenta powinny odbywać się regularnie. - Przede wszystkim jest takie ustalenie, że co najmniej raz na pół roku takie spotkanie w takiej formule - to znaczy wszyscy szefowie służb przychodzą do pana prezydenta na przykład w obecności swoich ministrów (...), a pan prezydent w obecności swoich współpracowników, swojej administracji, tak jak dzisiaj ja w tym spotkaniu uczestniczyłem - tłumaczył.

Bogucki o odrzuceniu zaproszenia prezydenta: Niedopuszczalne

Pytany, czy ustalono, kto do kogo będzie zwracał się z prośbą o spotkanie na szczycie, Bogucki przytoczył poprzednie sytuacje.

 

- No tutaj sytuacja jest bardzo jasna, dlatego że i w pierwszym, i w drugim przypadku zainicjował te spotkania pan prezydent. Tylko że w pierwszym przypadku była to odpowiedź negatywna, co jest absolutnie niedopuszczalne, żeby szefowie służb nie przyszli do prezydenta Rzeczypospolitej - ocenił szef prezydenckiej kancelarii.

 

- Bo nie chodzi o prezydenta, w sensie nie chodzi o Karola Nawrockiego, chodzi o urząd i pan prezydent to bardzo jasno artykułował - dodał Bogucki.

 

Zdaniem Boguckiego spór o nominacje oficerskie mógłby nie istnieć, gdyby do spotkania doszło kilka miesięcy temu. Zauważył, że prezydent jest zainteresowany współpracą, chce stać na straży konstytucji i ma do tego podstawy. - Wzywa tych szefów służb, zaprasza i informuje premiera o terminie spotkania. I to spotkanie się nie odbywa, to po czyjej stronie jest wina? - obrazował.

 

- Ja się cieszę, że dzisiaj nastąpiła ta refleksja po stronie rządu, rozumiem również po stronie pana premiera Tuska, że nie zablokował tego spotkania. I dobrze, bo to było faktycznie dobre i potrzebne, konstruktywne spotkanie - podsumował Bogucki o czwartkowej rozmowie z ministrami.

 

WIDEO: Zbigniew Bogucki w programie "Gość Wydarzeń"

Spór o ambasadorów. "Istotą problemu jest Sikorski"

Prowadzący Marek Tejchman zapytał, czy podobnie udane może być spotkanie prezydenta z szefem MSZ Radosławem Sikorskim. - Ja jestem człowiekiem absolutnie optymistycznym, człowiekiem, który jest zawsze pozytywnie nastawiony, który nie traci nadziei - odparł Bogucki.

 

Dopytywany, czy istotą sporu o nominacje ambasadorskie jest kontakt z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Bogucki odparł: - Znaczy, istotą tego tego problemu chyba jednak jest pan wicepremier Sikorski, bo ja przypomnę, że po 1989 roku, ale już patrzmy na Konstytucję, więc po 1997 roku nie było takiego problemu.

 

ZOBACZ: Andrzej Duda uderzył w ministra Żurka. Nawiązał do jego... postury

 

Bogucki tłumaczył, że bez względu na to, z jakiej formacji wywodzili się prezydent i premier, przestrzegali oni zasad. - To znaczy, że żeby powołać ambasadora, trzeba mieć zgodę premiera, zgodę ministra spraw zagranicznych i potrzebna jest najważniejsza zgoda, prezydenta Rzeczypospolitej, bo wie pan, kto się na liście uwierzytelniającym podpisuje... Nie premier, nie minister spraw zagranicznych, tylko prezydent - wyjaśnił.

Bogucki premierem? Szef Kancelarii Prezydenta zabrał głos

Zbigniew Bogucki został również zapytany, czy to on będzie premierem po ewentualnej zmianie rządu na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jak podawał Onet, podczas Prezydium Komitetu Politycznego prezes partii Jarosław Kaczyński stwierdził, że premierem powinien być ktoś młodszy. Ktoś, kto nie skończył jeszcze 50 lat.

 

- Żeby wskazywać premiera, to trzeba najpierw wygrać wybory. Na razie nie ma terminu wyborów jeszcze ogłoszonych. Pewnie będą niestety w 2027 roku. Ja bym chciał, żeby były szybciej, bo to jest zły rząd, zły premier, zła administracja, która dzisiaj kieruje państwem - odpowiedział Bogucki.

 

Polityk PiS dodał, że konieczna jest przede wszystkim ciężka praca, a dopiero po niej można będzie zastanowić się, kto zostanie szefem rządu. - Na pewno każdy, kto będzie z Prawa i Sprawiedliwości, będzie lepszym premierem niż Donald Tusk - podsumował.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Patryk Idziak / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie