Lewica nie odpuszcza mimo zapowiedzi Tuska. "Nie ma zamkniętych spraw"

Gość Wydarzeń Agata Sucharska / wka / polsatnews.pl

Choć dla premiera sprawa reformy Państwowej Inspekcji Pracy jest zamknięta, wicepremier z Lewicy zapowiada, iż zostanie ona przeprowadzona. W "Gościu Wydarzeń" Krzysztof Gawkowski uznał, że wzmocnienie pozycji PIP pozostaje kwestią "otwartą", gdyż w rządzie spraw zamkniętych "nie ma". W rozmowie z Piotrem Witwickim podkreślił, iż w pewnych procesach "może dochodzić do przesileń".

Dwa portrety polityków. Po lewej stronie mężczyzna w garniturze i krawacie, mówiący do mikrofonu. Po prawej stronie mężczyzna w garniturze i krawacie, przemawiający, z mikrofonem przed nim.
Polsat News, PAP/Radek Pietruszka
Co dalej ze zmianami w Państwowej Inspekcji Pracy? Wicepremier, mimo słów szefa rządu, uważa, że sprawa nie jest zamknięta

Premier Donald Tusk oświadczył we wtorek, że jego rząd nie będzie kontynuował reformy Państwowej Inspekcji Pracy i uważa tę sprawę "za zamkniętą". Zapytany przez Piotra Witwickiego o tę reformę Krzysztof Gawkowski oświadczył jednak, że PIP będzie reformowana. 

 

- Premier mówił, jakie części w tej umowie mu przeszkadzają, co się może mu nie podobać i ta sprawa jest otwarta - to znaczy możemy rozmawiać o tym, co jest w ustawie. Możemy rozmawiać o sprawach dotyczących tego, jak ma wyglądać konstrukcja przepisów - tłumaczył wicepremier z Nowej Lewicy. 

 

Jak podkreślił "umowy śmieciowe w Polsce są dzisiaj problemem". - Wiedzą to wszyscy, którzy na takich bezprawnych umowach pracują, bo Lewica nie chce likwidować umów B2B. Nie chce doprowadzić do tego, żeby nikt nie mógł ich zawierać. My chcemy doprowadzić do tego, żeby bezprawne umowy śmieciowe nie funkcjonowały - zaznaczył. 

Gawkowski zapowiada batalię o reformę PIP. "Lewica walczy"

Wicepremier i minister cyfryzacji uznał ponadto, że "w rządzie nie ma zamkniętych spraw". - Przypominam sobie, jak mówiliśmy o rencie wdowiej i (to) warto przypominać (...). Też było kilka miesięcy negocjacji i okazało się, że renta wdowia jest, funkcjonuje - przypomniał. 

 

Jego zdaniem "w procesach może dochodzić do przesileń". - To znaczy komuś coś się nie podoba, szczególnie, że jesteśmy w różnej koalicji. Może być tak, że liberałowie będą mówili: "My nie chcemy się tu przesunąć", a bardziej lewicowi socjaldemokratycznie nastawieni, będą mówić, że "to jest ważne dla pracowników". Lewica walczy - zadeklarował.

 

ZOBACZ: "Żaden dokument nie jest idealny". Klimczak o szczegółach umowy koalicyjnej 

 

Jak stwierdził, w Polsce przez wiele lat rynek umów o pracę był "uśmieciowiony" w takim stopniu, że nie mogliśmy doprowadzić do takiego samego prawa, jak mają Francuzi czy Niemcy.

 

- Lewica po to jest w rządzie, żeby takie projekty dowozić. I dzisiaj po dwóch dekadach jest szansa, że doprowadzimy do tego, że będzie zmiana myślenia o umowach śmieciowych, że będzie ich coraz mniej i że Państwowa Inspekcja Pracy będzie miała większe uprawnienia (...). Na pewno trzeba będzie szukać kompromisu. Na pewno go znajdziemy, ale nikt się z niczego nie wycofa - zapewnił. 

Reforma PIP dojdzie do skutku? Wicepremier o trzech scenariuszach

Gawkowski argumentował też, że reforma PIP znalazła się w umowie koalicyjnej, która wskazuje, iż "powinniśmy reformować PIP i powinniśmy realizować na rynku pracy takie prawa, które będą zabezpieczały pracownika". Przekazał też, że w środę odbyło się spotkanie z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym z ministrą Agnieszką Dziemianowicz-Bąk.

 

Dotyczyło ono kilku scenariuszy związanych z reformą, a trzy z nich zostały zaakceptowane. - Pani minister dostała zielone światło do negocjacji. Wiem, że już rozpoczęła rozmowy z innymi ministrami, bo toczy się to też nie tylko w obszarze (jej) ministerstwa. Przygotowała bardzo dobrą ustawę, ale (sprawa dotyczy) również innych ministrów, bo chodzi też o KPO - dodał.

 

WIDEO: Lewica nie odpuszcza mimo zapowiedzi Tuska. "Nie ma zamkniętych spraw"

 

Jak zaznaczył, "reforma się toczy". - To nie jest tak, że w koalicji, w której są liberałowie, różne środowiska, od czerwonych po zielonych i niebieskich i żółtych, wszyscy mają takie samo zdanie. Nie mają, nie będą mieli. To nie oznacza, że są kłopoty w koalicji, ale to znaczy, że jest ucieranie stanowisk - ocenił wicepremier.

 

W jego ocenie "trzeba się trochę cofnąć, żeby pójść do przodu". - Tak było z związkami partnerskimi, tak jest z każdą umową w trudnej koalicji. To jest koalicja trudna, ale dobra, bo realizujemy swoje rzeczy i dlatego jesteśmy w rządzie i z niego nie wyjdziemy - dodał wicepremier.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie