Przez ponad 100 lat leżał w walizce. Drogocenny skarb Habsburgów odnaleziony

Ciekawostki

Walizka, która przez ponad sto lat przechowywana była w kanadyjskim skarbcu bankowym, skrywała w sobie prawdziwy skarb - donosi portal DailyGalaxy. Drogocenny 137-karatowy brylant florencki, którzy uważano za zaginiony, jest związany z dynastią Habsburgów i ceni się go nie tylko za spore gabaryty, ale także za wyjątkową barwę.

Zbliżenie na otwartą, brązową, skórzaną walizkę z otwartą klapą, obok której leży duży, żółty, fasetowany kamień przypominający diament.
World History Archive/Image Asset Management/East News / Tama66/Pixabay
Słynny brylant florencki odnaleziony po latach

Odnaleziona walizka miała należeć do Zyty Burbon-Parmeńskiej, ostatniej cesarzowej Austro-Węgier. Na początku XX wieku, gdy jej rodzina uciekała przed wojną i politycznymi zawirowaniami, cesarzowa postanowiła ukryć część swojej prywatnej kolekcji biżuterii w Kanadzie.

 

Na otwarcie skarbca, w którym umieszczone zostały drogocenne błyskotki, nie zdecydowano się ani za życia cesarzowej, ani bezpośrednio po śmierci jej męża, Karola I Habsburga. Tym samym walizka pozostawała zamknięta przez ponad 100 lat. Przez cały ten okres regularnie opłacano jej przechowywanie.

 

ZOBACZ: Przełom w badaniach kosmosu. Planeta uznana za martwą wykazuje oznaki "życia"

 

Jak opisują światowe media, w tym m.in. "The New York Times", największe emocje przez dekady budził zaginiony diament florencki (tak najczęściej określany jest ten klejnot, choć w języku polskim poprawniej mówić o  brylancie, jak nazywa się oszlifowany diament), którego masa miała wynosić aż 137 karatów. Drogocenny klejnot miał być ceniony także za żółtawy odcień i charakterystyczny kształt. Zanim trafił on do Habsburgów, miał należeć do rodziny Medyceuszy, władców Florencji. Przez lata szerzyły się plotki o jego zaginięciu, a nawet potencjalnej kradzieży. 

Historia skarbu Habsburgów rozwiązana. Odnaleziono słynny brylant 

Prawdę o tym, że brylant przez lata był przechowywany w sejfie bankowym w Kanadzie, w listopadzie ubiegłego roku ujawnił dopiero Karol von Habsburg-Lothringen, wnuk Karola I, który poinformował, że sekret przez lata był zachowywany z szacunku do cesarzowej Zyty.

 

Ta miała powiedzieć o miejscu przechowywania klejnotu tylko dwóm osobom - swoim synom Robertowi i Rudolfowi. Następnie miała poprosić ich, aby zadbali o to, by sekret pozostał nieujawniony co najmniej przez 100 lat od śmierci Karola, czyli do 2022 roku. Przed śmiercią Robert i Rudolf przekazali zdobyte informacje swoim dzieciom i również prosili ich o zachowanie dyskrecji.

 

ZOBACZ: Całun Turyński zaskoczył naukowców. Znaleziono zastanawiające ślady

 

Jak twierdzi Karol von Habsburg-Lothringen, na przestrzeni lat z pewnością padało wiele pytań o klejnot. Dodał on, że sam poznał rodzinny sekret nie tak dawno temu, co sprawiło, że łatwiej było mu dochować tajemnicy. Oprócz brylantu w walizce cesarzowej Zyty znajdowało się wiele innych przedmiotów, takich jak m.in. przypinki do kapelusza, kokardy wysadzane brylantami i szafirami oraz liczne odznaki.

 

Od kiedy walizka z drogocennościami została otworzona, oczekuje się, że zostaną one wystawione w kanadyjskim muzeum. - Naszym szczerym pragnieniem jest udostępnienie naszej historycznie ważnej prywatnej biżuterii szerszej publiczności - stwierdził Karol von Habsburg-Lothringen.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie