Policja: sprawcy obalenia pomnika ks. Jankowskiego w Gdańsku zostaną w areszcie

Polska

Trzej mężczyźni, którzy około godz. 3 w nocy w Gdańsku przewrócili pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego, pozostaną w areszcie - poinformowała policja. Mają zostać przesłuchani w piątek. Władze miasta chciały wywieźć monument do magazynu, ale sprzeciwili się temu m.in. związkowcy "Solidarności". Inicjatorzy budowy pomnika zapowiedzieli, że wróci on na swoje miejsce najpóźniej w piątek.

"W nocy z 20 na 21 lutego 2019 r., ok. 3 nad ranem, trzej aktywiści (...) powalili pomnik ks. Henryka Jankowskiego, stojący niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Ujawnione po latach zbrodnie zmarłego w 2010 roku prałata stały się ostatnio wstrząsającym dowodem na zjawisko pedofilii w Kościele katolickim i bezkarność tej zbrodni" - podał portal OKO.press.

 

Pętla na szyi prałata

 

Mężczyźni założyli najpierw na szyję figury pętlę, podważyli cokół i ciągnęli, aż pomnik, który stał przy ul. Stolarskiej, upadł na przygotowane wcześniej opony. Miały zapobiec zniszczeniu pomnika, bo - jak zadeklarowali aktywiści - ich "celem jest rozbicie fałszywego i ohydnego mitu Henryka Jankowskiego, nie zaś - materii jego pomnika".

 

 

W grudniu w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku został oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

  

"Symboliczne strącenie fałszywej pamięci"

 

"Podejmujemy działanie, którego celem jest symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego. Tak wyraża się nasza obywatelska niezgoda na obecność w przestrzeni publicznej zła, pogardy dla drugiego człowieka i jego uprzedmiotowienia, gwałtu na jego wolności i prywatności, braku szacunku dla bólu i gniewu ofiar, wreszcie też - mowy nienawiści. A także bałwochwalczego kultu osób będących sprawcami podobnych czynów" - napisali aktywiści w manifeście, który przekazali redakcji portalu OKO.press.

 

Na miejsce zdarzenia przyjechała policja. Aktywiści zostali wylegitymowani przez funkcjonariuszy, a następnie przewiezieni na komendę. Ok. godz. 7 policja zabezpieczyła pomnik.

 

 

Policja: zatrzymano trzech mężczyzn

 

Rzeczniczka gdańskiej policji Karina Kamińska podała, że policja dostała zgłoszenie o przewróconym pomniku ok. godz. 3.

 

- Zostało zatrzymanych trzech mężczyzn, w wieku 39, 40 i 41 lat, którzy są mieszkańcami Warszawy. Na miejscu wylegitymowano jeszcze trzy inne osoby, które nagrywały prawdopodobnie całe zdarzenie. Te osoby mają się stawić w komisariacie w charakterze świadków. Funkcjonariusz zabezpieczyli też sprzęt, na którym dokonano rejestracji zdarzenia - powiedziała Kamińska.

 

Dodała, że trzech zatrzymanych mężczyzn czeka na przesłuchanie. Na miejscu zdarzenia pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza oraz technik kryminalistyki. Funkcjonariusze ci przeprowadzili  oględziny, dokumentację fotograficzną oraz zabezpieczyli ślady.

 

Kamińska wyjaśniła, że wstępna kwalifikacja karna czynu, którego dokonali mężczyźni to art. 261 Kodeksu karnego, mówiący o tym, że "kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności".

 

Jednak ewentualny zarzut może się zmienić, bo według fundatorów i inicjatorów budowy z komitetu jego budowy straty związane z przywróceniem do poprzedniego stanu mogą osiągnąć sumę 36 tys. zł, a to już szkoda znacznych rozmiarów, za której wyrządzenie Kodeks karny przewiduje nawet 5 lat więzienia. Zawiadomienie takie zostało już złożone przez członków komitetu, którzy uzupełnili je także o zarzut znieważenia pomnika.

  

"Przewrócenie monumentu jest aktem samosądu"

 

W czwartek konferencję prasową w sprawie obalenia pomnika ks. Jankowskiego zorganizowało miasto. W imieniu p.o. prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz oświadczenie odczytała rzeczniczka Magdalena Skorupka-Kaczmarek. Jak poinformowała, Aleksandra Dulkiewicz jest na krótkim urlopie i dlatego przygotowała oświadczenie.

 

- Już w grudniu 2018 roku prezydent Gdańska Paweł Adamowicz uznał, że nie ma miejsca w przestrzeni miejskiej na pomnik prałata Henryka Jankowskiego. Stajemy po stronie ofiar, współczujemy ich rodzinom. Pamiętajmy jednak, że musimy działać zgodnie z literą prawa i ogólnie przyjętymi normami współżycia społecznego. Nie może być zgody na akty wandalizmu, które noszą znamiona przemocy symbolicznej - powiedziała.

 

Jak dodała Skorupka-Kaczmarek, przewrócenie monumentu jest aktem samosądu, naruszającym polski porządek prawny. Podkreśliła, że pomnik stoi na gruncie miejskim, ale jest własnością prywatną. 

 

W oświadczeniu, Dulkiewicz przypomniała, że władze Gdańska z początkiem grudnia 2018 roku podjęły działania prowadzące do usunięcia pomnika. - 10 grudnia prezydent Adamowicz mówił: nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla pomnika księdza Henryka Jankowskiego. Tylko niech to się odbywa z kulturą i uszanowaniem procedur - powiedziała Skorupka-Kaczmarek.

 

- Prezydent zaapelował wówczas do społecznego komitetu budowy pomnika, który go wzniósł, o jak najszybsze jego zdemontowanie. Na najbliższej sesji rady miasta Gdańska, 7 marca 2019 roku, miał stanąć wniosek o odebranie księdzu Jankowskiemu honorowego obywatelstwa miasta Gdańska oraz o zmianę nazwy skweru, na którym stoi pomnik księdza - mówiła rzeczniczka na konferencji. 

 


"Dali wyraz sprzeciwu wobec Kościoła katolickiego"

 

- Oświadczenie przygotowali również członkowie klubów Koalicji Obywatelskiej i Wszystko dla Gdańska, w którym jasno wyrażają pogląd, że pomnik powinien zostać usunięty. I również to oświadczenie miało zostać przegłosowane podczas tej samej sesji rady miasta 7 marca - poinformowała Skorupka-Kaczmarek.

 

Skorupka-Kaczmarek zauważyła, że obalenie pomnika, choć jest działaniem nielegalnym to jednak nosi znamiona publicznego manifestu.


- Trzeba jednak zauważyć, że ci, którzy dopuścili się obalenia pomnika księdza Jankowskiego, zrobili to ujawniając swoje twarze. Nie zniszczyli pomnika. Dbali, aby się nie roztrzaskał. W akcie manifestu na figurze położyli dziecięcą bieliznę i komżę - powiedziała Magdalena Skorupka-Kaczmarek. 

 

Jej zdaniem to przekaz skierowany do Kościoła.

 

- Tym samym dali wyraz sprzeciwu wobec Kościoła katolickiego po fali publikacji medialnych, które pojawiły się w grudniu 2018 roku. Przekaz i oczekiwania społeczne były jasne. Ksiądz Henryk Jankowski, który zapisał w swoim życiu jasną solidarnościową kartę, był oskarżany o molestowanie dzieci i należy tę sprawę dogłębnie wyjaśnić - powiedziała Skorupka-Kaczmarek.

 

"Nie myślałem, że w ludziach może być tyle złości"

 

- Ogromne zaskoczenie, nie myślałem nigdy, że w ludziach może być tyle złości i nienawiści, aby posunąć się do czegoś takiego - powiedział w czwartek Grzegorz Pellowski o przewróceniu pomnika ks. prałata Henryka Jankowskiego w Gdańsku. Pellowski był jednym z inicjatorów powstania monumentu.

 

- Pan W. (jeden ze sprawców przewrócenia pomnika - red.) ma prawo do tego, że mu się ten pomnik nie podoba, ale nie wolno panu W. wymierzać samemu jakiejś kary. Od tego są sądy - powiedział Grzegorz Pellowski, przyjaciel ks. Jankowskiego i członek komitetu społecznego budowy pomnika duchownego.

 

- Jesteśmy po rozmowach z prawnikami. Przewodniczący komitetu budowy pomnika Krzysztof Dośla (przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" - red.) złożył już na policji zawiadomienie o przestępstwie, bo to jest znacznych rozmiarów szkoda. Dzisiaj, jutro, do końca tygodnia chcemy ten pomnik przywrócić do stanu pierwotnego, a fakturę za wszystkie te prace damy do zapłacenia "bohaterom dnia" - dodał Pellowski, który jest właścicielem gdańskiej sieci piekarń.

 

Jego zdaniem, wstępne i szacunkowe koszty związane z ponownym postawieniem pomnika mogą wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

 

"Przekraczając tabu tworzymy niepotrzebne ryzyko"

 

"W państwie demokratycznym pomniki się stawia, ale także obala w sposób przewidziany przepisami prawa" - napisał na Twitterze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, komentując przewrócenie pomnika ks. Henryka Jankowskiego w Gdańsku.

 

 

Jak podkreślił rzecznik, stawianie lub usuwanie pomników powinno się odbywać "po odpowiedniej debacie, refleksji i zachowaniu wszystkich procedur". "Tak się tworzy wspólnotę. Przekraczając tabu tworzymy niepotrzebne ryzyko - to który pomnik następny?" - napisał rzecznik praw obywatelskich na Twitterze.

 

Relacja naocznego świadka

 

Reporter Polsat News rozmawiał ze świadkiem, który w nocy ze środy na czwartek widział, jak sprawcy obalają pomnik ks. Jankowskiego.

 

- Najpierw zabezpieczyli teren pod samym pomnikiem, rozłożyli tam opony. Bardzo im zależało na tym, aby ten pomnik nie został rozbity tylko, żeby został przewrócony. Później założyli taśmy transportowe z naciągaczami i rozciągnęli je do drzew, no i zaczęli je po prostu przesuwać - powiedział Bartłomiej Sabela, świadek zdarzenia, reporter "Gazety Wyborczej".


Jak dodał, gdy pomnik został przewrócony, zostały na nim rozłożone ubranka dziecięce, sukienka, buciki. - Później tych trzech chłopaków zadzwoniło na policję - powiedział Sabela.

 

bas/las/luq/dro/hlk/ polsatnews.pl, PAP, OKO.press

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze