"Pani działania mają charakter przemocowy". Nauczycielka odpowiada na list Zalewskiej

Polska
"Pani działania mają charakter przemocowy". Nauczycielka odpowiada na list Zalewskiej
PAP/Jacek Turczyk

"Moim zdaniem Pani działania mają charakter przemocowy. Wykorzystując siłę, jaką daje Pani urząd i władza, realizuje Pani program, który niszczy to, co z trudem budowano w oświacie polskiej po 1989 r." - pisze do minister edukacji Marzanna Rymsza-Leociak, dyrektorka jednej ze szkół w Warszawie. To jej odpowiedź na list, w którym Anna Zalewska dziękuje nauczycielom za pomoc i obiecuje im podwyżki.

"Nie mogę przyjąć Pani podziękowań. Chciałbym zwrócić Pani uwagę na to, że podziękowania można kierować do osób, które dobrowolnie zgodziły się współpracować z Panią i reprezentowanym przez Panią środowiskiem dla osiągnięcia celu, z którym się utożsamiają. Ja do tych osób nie należę" - napisała Rymsza-Leociak w liście, który opublikowała na Facebookowym profilu grupy "Warsztaty Korczakowskie".

 

Nauczycielka odniosła się w nim do reformy edukacji wprowadzonej za rządów PiS.

 

"Moim zdaniem Pani działania mają charakter przemocowy - wykorzystując siłę, jaką daje Pani urząd i władza, realizuje Pani program, który niszczy to, co z trudem budowano w oświacie polskiej po 1989 roku. Od 1 września 2018 r. pracuję nie przy «wprowadzaniu reformy» - jak to Pani nazywa - ale przy niwelowaniu katastrofalnych skutków Pani działań w oświacie, skutków, które odczuwają przede wszystkim moi uczniowie z klas 8. Z tym pogodzić się najtrudniej" - napisała.  

 

Poprosiła, aby minister nie nazywała jej "koleżanką"

 

"Czuję się raczej ofiarą Pani poczynań, podobnie jak niewysłuchani przez Panią inni nauczyciele, rodzice i uczniowie. Czy ofiara może przyjąć podziękowania od kogoś, kto dopuścił się wobec niej przemocy?! - zapytała Marzanna Rymsza-Leociak.

 

Obietnice minister

 

W piątek, 14 grudnia, minister edukacji narodowej Zalewska, opublikowała list do "Dyrektorów, Nauczycieli, Drogich Koleżanek i Kolegów", w którym dziękuje "za rok wspólnej związanej z wdrażaniem reformy edukacji".

 

"Odpowiadając na Państwa postulaty, od stycznia 2019 r. podejmę, we współpracy z nauczycielskimi związkami zawodowymi, działania zmierzające do zmiany przepisów Karty Nauczyciela dotyczących oceny pracy oraz zasad przyznawania dodatku za wyróżniającą pracę. Powrócimy do wcześniejszych zasad oceny pracy, natomiast o dodatek za wyróżniającą pracę będą się mogli ubiegać wszyscy nauczyciele, bez względu na stopień awansu zawodowego" - napisała szefowa MEN.

 

Obiecała podwyżki, argumentując, "że ranga naszego zawodu, jego społeczne znaczenie oraz odpowiedzialna praca na rzecz młodego pokolenia zasługują na godne wynagrodzenie". Zapowiedziała, że w ciągu dwóch lat wynagrodzenia wzrosną łącznie o 15,8 proc.

 

Protest pracowników oświaty

 

W poniedziałek rozpoczął się nieformalny protest nauczycieli. W wielu szkołach z powodu ich nieobecności odwołano zajęcia.

 

We wtorek prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformował o rozpoczęciu ogólnopolskiej akcji protestacyjnej pracowników oświaty. Związkowcy domagają się m.in. 1000 zł podwyżki.

 

- Decyzja ta spowodowana jest rosnącą dysproporcja między wynagrodzeniami nauczycieli a sytuacją gospodarczą kraju - mówił Broniarz. - Jest tym bardziej uzasadniona, że jak podaje GUS, przeciętne wynagrodzenie w kraju wynosi 5 tys. zł - dodał.

 

ZNP podkreśla, że ogłoszona we wtorek akcja nie jest tym samym, co rozpoczęty w poniedziałek protest, który jest "oddolną inicjatywą nauczycieli". 

 

"Monitorujemy wzmożoną zachorowalność"

 

- Analizujemy i monitorujemy wzmożoną zachorowalność w szkołach i z dzisiejszych (wtorek -red.) informacji wynika, że jest to 58 placówek na 40 tys., w tym 40 szkół podstawowych na 12 tys. W jednej szkole doszło do tego, że nie odbyły się zajęcia. Wyjaśniamy to - powiedziała minister edukacji w środę w programie "Wydarzenia i Opinie" zapytana przez Bogdana Rymanowskiego o skalę protestu.

 

- Około tysiąca nauczycieli z 702 tys. było na zwolnieniach. Nie jesteśmy w stanie dzisiaj powiedzieć, z jakiego powodu - dodała.

maw/dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze