Prokurator domaga się półtora roku więzienia i grzywny dla handlarza roszczeń Marka M.

Polska
Prokurator domaga się półtora roku więzienia i grzywny dla handlarza roszczeń Marka M.
PAP/Marcin Obara

Półtora roku pozbawienia wolności i 50 tys. zł grzywny domaga się prokurator dla Marka M., znanego handlarza roszczeń do stołecznych nieruchomości, oskarżonego o usiłowanie oszustwa w związku z reprywatyzacją kamienicy w Warszawie. Warszawski sąd wyznaczył termin orzeczenia na 3 grudnia.

 W czwartek przed warszawskim sądem okręgowym odbyła się druga rozprawa w tym procesie. M. jest oskarżony o usiłowanie wyłudzenia prawa do zarządzania nieruchomością przy ul. Targowej 66 i wprowadzenie w błąd sądu poprzez "zatajenie informacji o śmierci współwłaścicielki (Fanny Ajzensztadt - red.) tej nieruchomości oraz złożenie nieprawdziwego oświadczenia o jej bezskutecznym poszukiwaniu".

 

Prokurator Anna Szumowska podczas mowy końcowej złożyła wniosek o uznanie oskarżonego za winnego, skazanie go na półtora roku pozbawienia wolności i 50 tys. zł grzywny.

 

"Miał świadomość, że spadkobierczyni nie żyje"

 

- Nie ma wątpliwości, że oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu. Składając wnioski o rozszerzenie kurateli celem reprezentowania nieznanej z miejscu pobytu spadkobierczyni, jako kurator miał on wiedzę i świadomość tego, że osoba ta nie żyje - powiedziała prokurator.

 

Jak mówiła, Marek M. składając wniosek o ustanowienie kurateli wprowadził w błąd sąd poprzez zatajenie informacji o śmierci spadkobierczyni.

 

Przed sądem mowę końcową wygłosił również oskarżyciel posiłkowy mec. Bartosz Przeciechowski. Podkreślił, że M. był kuratorem osoby, której nie można było znaleźć, i nie podjął żadnych czynności, aby wyjaśnić, co się z tą osobą dzieje.

 

Mecenas dodał, że oskarżony posiadał wiedzę, iż spadkobierczyni, której był kuratorem, może nie żyć nie, i "nie uczynił nic, aby to zweryfikować".

 

Wniesiono o uniewinnienie

 

Obrońca oskarżonego mec. Anna Jarosz wniosła o jego uniewinnienie. Zdaniem Jarosz oskarżony nie kierował się złą wolą przy działaniach, które podejmował jako kurator.

 

- Tam, gdzie pojawia się temat reprywatyzacji, odzyskiwania nieruchomości, i pojawia się nazwisko M., to z urzędu przypisywana jest mu zła wola i wina - powiedziała.

 

Dodała, że gdy M. dowiedział się, że w aktach Biura Gospodarki Nieruchomościami (BGN) "zalega akt agonu rzekomo pani Ajzensztadt, od razu przystąpił do wyjaśniania tego".

 

Jarosz powiedziała, że oskarżony nie działał w celu przejęcia w zarząd i administrowania kamienicą, aby czerpać z niej zyski. - Jak słusznie wskazywał (podczas rozprawy - red.) M., nie miał tytułu do pobierania ewentualnych zysków po Fanny Ajzensztadt - zaznaczyła Jarosz.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze