67-latek podejrzany o molestowanie dzieci w gdańskich autobusach

Polska

Do 12 lat więzienia grozi 67-letniemu mężczyźnie podejrzanemu o dopuszczenie się innej czynności seksualnej wobec dzieci w autobusach i tramwajach w Gdańsku. Pokrzywdzonymi są chłopiec i pięć dziewczynek. Mężczyzna przebywa w areszcie.

Rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku asp. Karina Kamińska poinformowała we wtorek, że pierwszą informację w tej sprawie policjanci otrzymali od dziennikarza portalu Trojmiasto.pl, który w mediach społecznościowych natknął się na wpis o tym, że w gdańskim tramwaju starszy mężczyzna złapał za krocze małego chłopca. Wpis został zamieszczony przez świadka tego przestępstwa.

 

- Praca śledczych była utrudniona, ponieważ nikt nie złożył zawiadomienia w tej sprawie. Prowadzący sprawę policjanci zaczęli sprawdzać zapisy z kamer monitoringu, dotarli do pokrzywdzonego chłopca oraz do osób, które pod postem zamieściły wpisy świadczące o tym, że mężczyzna mógł dopuszczać się tych przestępstw od co najmniej kilku lat - wyjaśniła Kamińska.

 

Policjanci, którzy cały czas pracują nad tą sprawą, przesłuchali kilkadziesiąt osób. Wśród nich są świadkowie i osoby pokrzywdzone.

 

W toku śledztwa ustalono, że 67-letni mieszkaniec Gdańska dopuszczał się molestowania dzieci w pojazdach komunikacji miejskiej. Do ostatniego takiego czynu doszło w czerwcu tego roku.

 

Nie przyznał się do winy, odmówił składania wyjaśnień

 

Mężczyznę zatrzymano w poniedziałek w jego mieszkaniu.

 

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk poinformowała, że mężczyźnie zarzucono popełnienie przestępstw o charakterze seksualnym wobec sześciu małoletnich poniżej 15. roku życia. Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec mężczyzny trzy miesiące aresztu tymczasowego.

 

Prokurator Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz wydał też postanowienie o zezwoleniu na ujawnienie wizerunku i danych osobowych podejrzanego mężczyzny (Janusz Sidorowicz).

 

Organy ścigania - policja i prokuratura - traktują tę sprawę jako rozwojową i chcą dotrzeć do wszystkich osób pokrzywdzonych.

bas/luq/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze