"To jest potężne narzędzie". Prof. Orłowski o poprawce ws. przejęć banków

Biznes

- Tu nie chodzi o samo przejęcie (banku - red.) za złotówkę, bo to było możliwe i do tej pory. Poprawka mówi, że jednoosobowo, administracyjną decyzją prezesa Komisji Nadzoru Finansowego, może to być w ciągu dwóch minut przeprowadzone, bez konieczności wykazywania, dlaczego to jest niezbędne – mówił w "Polityce na ostro" prof. Witold Orłowski, ekonomista, doradca ekonomiczny PWC.

Projekt Ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem nadzoru nad rynkiem finansowym oraz ochrony inwestorów na tym rynku datowany jest na 9 listopada.

 

Celem jest "wprowadzenie mechanizmu wydawania przez KNF decyzji o przejęciu banku przez inny bank oraz umożliwienie Bankowemu Funduszowi Gwarancyjnemu udzielanie wsparcia podmiotom przejmującym bank".

 

Jedna z przyjętych w Sejmie z inicjatywy PiS poprawek zakłada m.in., że w razie obniżenia sumy funduszy własnych banku, poniżej wymaganego w Prawie bankowym poziomu, albo powstania niebezpieczeństwa takiego obniżenia Komisja Nadzoru Finansowego "może podjąć decyzję o przejęciu banku przez inny bank za zgodą banku przejmującego", jeżeli nie zagrozi to bezpieczeństwu środków gromadzonych na rachunkach w banku przejmującym, obniżeniem funduszy własnych banku przejmującego poniżej wymaganego prawem poziomu, ani nie stworzy takiego niebezpieczeństwa. Decyzja KNF "może zawierać warunki i terminy przejęcia banku przez inny bank".

 

"To jest narzędzie, za pomocą którego można każdy bank przejąć w dowolnej sytuacji"

 

Orłowski podkreślił, że "ta poprawka to nie jest rzecz niewyobrażalna". - Natomiast w tej konkretnej sytuacji, kiedy dowiedzieliśmy się, że jest jakaś grupa, która planuje, że dobrze by było doprowadzić bank do bankructwa i przejąć go za złotówkę, to w tym momencie brzmi to podwójnie podejrzanie - podkreślił ekonomista w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą.   

 

Gość Polsat News dodał, że poprawka "rzeczywiście w jakiś zdumiewający sposób wpisuje się w historię z Getinem i z tym, co usłyszeliśmy na taśmach".

 

- W tym momencie ta poprawka wydaje się być niesłychanie niefortunna. To jest takie narzędzie, za pomocą którego można każdy bank właściwie przejąć w dowolnej sytuacji. Wiadomo, że takie narzędzie powinno być stosowane tylko w sytuacji skrajnej, kiedy nie ma innego wyjścia. W momencie, kiedy wiemy, że takiej sytuacji teraz nie ma, a jednocześnie z taśm dowiedzieliśmy się, że niektórzy mieli "plan Zdzisława", żeby doprowadzić sztucznie do takiej sytuacji, no to ta poprawka wygląda bardzo ryzykownie - powiedział Orłowski. 

 

"Ta poprawka nie była wcale konieczna"

 

- Twierdzenia, że jest to uzgadnianie z prawem unijnym, to są oczywiście bzdury. Ta dyrektywa została już wdrożona, ta poprawka nie była wcale konieczna - podkreślił ekonomista. 

 

Według unijnej dyrektywy ustanawiającej ramy na potrzeby prowadzenia działań naprawczych oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji w odniesieniu do instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych, "jeżeli sytuacja banku stanie się na tyle niekorzystna, że jego naprawa w określonym czasie okaże się nierealistyczna, krajowy organ ds. restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji może:

 

- zbyć część działalności;

 

- utworzyć bank pomostowy, który będzie kontynuował najważniejsze funkcje (tzn. tymczasowo przenieść „dobre” aktywa banku do jednostki zarządzanej przez rząd);

 

- oddzielić "dobre" aktywa od "złych" (zagrożone aktywa byłyby przenoszone do jednostki zarządzającej aktywami);

 

- dokonać konwersji długu na akcje lub umorzyć go. W ten sposób straty pokrywaliby – w określonej kolejności – akcjonariusze i wierzyciele banku, a nie podatnicy".

 

Z tekstem dyrektywy można zapoznać się tutaj

luq/ Polsat News, consilium.europa.eu, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze