Dreamliner miał usterkę w Pekinie. Pasażerowie mieli złożyć się na jego naprawę - LOT dementuje

Świat
Dreamliner miał usterkę w Pekinie. Pasażerowie mieli złożyć się na jego naprawę - LOT dementuje
Archiwum Polsat News / zdjęcie ilustracyjne

Po wylądowaniu w Pekinie stwierdzono wyciek płynu hydraulicznego. Jeden z członków załogi miał prosić podróżnych o gotówkę konieczną do opłacenia mechaników - informuje "Newsweek" powołując się na relację pasażera. - Jest to nieprawda. Żaden z pasażerów nie partycypowali w kosztach naprawy samolotu - powiedział polsatnews.pl rzecznik LOT Adrian Kubicki. Naprawa usterki trwała ok. 10 godzin.

- Ta sytuacja wynika być może z nieporozumienia, bądź błędnego zrozumienia sytuacji. Żaden z pasażerów nie partycypowali w kosztach naprawy samolotu - podkreślił Kubicki. 

 

Według relacji świadka pojawił się problem z przesłaniem pieniędzy na naprawę z kont LOT-u. Dlatego - jego zdaniem - załoga miała zbierać gotówkę od pasażerów. 

 

- Jesteśmy na międzynarodowym lotnisku. Nie wierzę w to, że rozlicza się tu gotówką pod stołem, z mechanikiem przy samolocie - miał powiedzieć cytowany przez portal, biznesmen ze Śląska, jeden z ponad dwustu pasażerów samolotu Dreamliner 787.

 

Jak powiedział udało się zebrać od pasażerów ok. 2500 chińskich juanów, czyli nieco ponad 1300 zł.

 

Nie problem z silnikami, a "mniejsza usterka"

 

- Doszło do usterki technicznej naszego Dreamlinera 787. Po wylądowaniu (w Pekinie - red.) stwierdzono wyciek płynu hydraulicznego. Konieczna była wymiana jednej z pomp hydraulicznych, to już się stało - informował przed publikacją "Newsweeka" Konrad Majszyk z biura prasowego LOT.

 

Majszyk nie podał, która z pomp uległa usterce. - Musieliśmy tę cześć wymienić, żeby samolot bezpiecznie powrócił do Warszawy - podkreślił Majszyk. - To nie jest problem z silnikami, to mniejsza usterka - ocenił.

 

Jak wyjaśnił, została ona stwierdzona już po wylądowaniu w Pekinie podczas przeglądu samolotu.

 

- To są procedury. Nie można puścić samolotu, jeśli coś nie będzie właściwie działało - dodał.

 

LOT podał, że samolot powinien przylecieć do Warszawy przed godz. 22. Planowo miał tam lądować w poniedziałek około godz. 11:40.

 

LOT ma umowy dotyczące obsługi technicznej, ale procedury trwają

 

Majszyk wyjaśnił też, że LOT ma umowy dotyczące obsługi technicznej samolotów na wszystkich lotniskach, gdzie lata. Tak samo jest w Pekinie, gdzie obsługę techniczną zapewnia firma chińska.

 

- Na każdym lotnisku mamy zapewnione możliwości sprawdzenia samolotu i naprawienia usterki, jeżeli będzie taka konieczność - zapewnił.

 

- Te kilka godzin opóźnienia, jakie się pojawiły, wynikają nie z problemów z obsługą techniczną, tylko z tego, że usterkę trzeba było namierzyć, naprawić, a potem samolot sprawdzić i wydać zgodę na ponowny start - wyjaśnił Majszyk.

 

Przewoźnik przeprosił pasażerów za utrudnienia i poinformował, że Dreamliner został naprawiony.

 

Pasażerowie otrzymali zakwaterowanie 

 

Poniedziałkowy lot Dreamlinerem z Pekinu do Warszawy ma wykupionych 249 osób. Rzecznik LOT-u Adrian Kubicki zapewnił, że pasażerowie otrzymali od przewoźnika zakwaterowanie w hotelu na czas oczekiwania na podróż do Warszawy.

 

O usterce Dreamlinera w Pekinie poinformowali radio RMF FM pasażerowie. Mieli oni czekać na wylot od godz. 3 w nocy polskiego czasu.

 

"Przepraszamy pasażerów za utrudnienia spowodowane koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lotu" - podkreśliło biuro prasowe LOT-u. LOT zapewnia, że pasażerowie, którzy nie chcą czekać na start Dreamlinera, mogą przebukować swoje bilety na inne połączenia.

 

W tym roku media informowały o wadach silników firmy Rolls-Royce w samolotach Dreamliner 787. Miały one dotyczyć nawet około 700 samolotów Boeinga pierwszej generacji.

 

Pekin jest jednym z 14 kierunków dalekodystansowych LOT-u. Na kierunku azjatyckim są to Pekin, Tokio, Seul i Singapur. Ogółem LOT obsługuje obecnie 104 połączenia na całym świecie.

msl/ PAP, "Newsweek", polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze